lu12
Riennahera

Riennahera

Musée du Louvre et Notre Dame de Paris








vintage dress, Primark flats


Photos by Ell and me

Nie lubię Luwru. Nie chcę być super oryginalnym wywrotowcem, ale Luwr to hipermarket ze sztuką. Jeśli mieszka się w Paryżu pewnie jest to cudowna sprawa, co weekend można wpaść do części, ktorej się jeszcze nie widziało i zawsze znajdzie się coś nowego. W wersji turystycznej to jednak przebiegnięcie przez Mona Lizę, włoskich mistrzów, francuskie malarstwo wielkoformatowe i wio na zakupy do sklepiku. Denerwuje mnie też wartościowanie obrazów, włoski renesans to najbardziej wygodna do zwiedzania część, podczas gdy ostatnim razem zgubiłam się szukając Rembrandta. I nie ma siły, jakkolwiek wielkim miłośnikiem sztuki jesteś, po jakiejś godzinie zachwyt zmieni się we frustrację i wizja lodów w parku wyda się bardziej atrakcyjna niż wszystkie Boticellie razem wzięte. Dodajmy do tego Amerykanów (przeciętny amerykański turysta w Paryżu nie przypomina Blair Waldorf, a raczej Myszkę Miki na kwasie) i możemy już poczuć się jak w Boskiej Komedii. W sensie, że porzućcie wszelką nadzieję, wy, którzy tu wchodzicie.
Żeby zachować równowagę dla powyższego marudzenia dodam, że jest w Luwrze pewne miejsce, które zawsze wywołuje we mnie zachwyt. Kiedy zbliżam się do schodów prowadzących do Nike z Samotraki czuję się jakbym zbliżała się do Wieży z Kości Słoniowej i słyszę w głowię tę melodię.

Podoba Ci się? Podaj dalej »

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on email
61923936_301827807423707_1414915001336679940_n copy

Autorka

Marta Dziok-Kaczyńska
Riennahera​

Nie chcę sprzedać Ci wizji perfekcyjnego życia jak ze strony w kolorowym czasopiśmie. Chcę być dobrą sobą i porządną osobą. Może Ty też?

14 thoughts on “Musée du Louvre et Notre Dame de Paris”

  1. Neverending Stoooooryyy, lalalalala!

    Marzy mi się kiedyś wejść do Luwru i patrzeć, patrzeć i patrzeć (bo dotykać pewnie nie można :D), ale jeszcze nie teraz. Teraz jestem zbyt wielką ignorantką jeśli chodzi o sztukę i wszystko co tam w środku wisi czy stoi. 😉

  2. Cos w tym jest. Pamietam ze bedac tam dosc juz dawno temu mialam dziwne uczucie trudne do opisania,jakby zawrotu glowy, jakiegos zagubienia,co nie zmienia faktu ze z checia bym tam jeszcze wrocila i popatrzyla sobie na wszystkie te cuda!

  3. A moją uwagę przykuły zdjęcia. Niedawno wróciłam z Mediolanu. Piękne miasto i wszystko, ale strzeliłam zrezygnowana kilka zdjęć katedrze, mnie na tle katedry i paru innym detalom i to wszystko. Takie turystyczne zdjęcia, które pokazują, że to miasto jak każde inne. I zestawiając moje zdjęcia z Twoimi widzę, że zabiłam w swoich magię miejsca. Nie oddałam uroku miasta. A Twoje zdjęcia: genialne. Pozornie nic na nich nie widać, ale nawet ćwierć pomnika, czy pół obrazu wystarczą. Nie trzeba na siłę ujmować całej katedry, jak ja to zrobiłam. Nie na chama, a raczej subtelnie trzeba robić zdjęcia. Twój Ell bokiem, czy plecami: fantastyczne. Ty z rozmazanym tłem: boskie. A niby nic na nich nie ma. Teraz już widzę, co robiłam źle. Kolejne moje zdjęcia też będą takie fajne;)

  4. po kolejnym przestaniesz się gubić hehe. A zwiedzanie luwru na kwasie (dobrym) bankowo byłoby NIEZAPOMNIANYM przeżyciem :>

  5. Studentki historii sztuki z Wrocławia wytrzymały w Luwrze kilka godzin bez przerwy, po czym padły jak betki na ostatnim piętrze skrzydła z malarstwem niderlandzkim. To pisałam ja, która całe zdarzenie udokumentowałam fotograficznie, po czym padłam na stos pozostałych ciał.

  6. Co prawda nie kojarzę, żebym miała jakąkolwiek melodię w głowie widząc Nike, ale stanowczo to miejsce, w dodatku w wersji bez turystów, bez ludzi, w kompletnym osamotnieniu, rzeczywiście robi iście genialne wrażenie

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Przewiń do góry