ASOS dress, Topshop denim jacket and shoes, H&M faux fur collar

Photos by Ell and me

Wiem, że jestem strasznie mdła i nudna i inspiruję się wciąż jakimiś Dziećmi z Bullerbym czy Narniami czy innymi smętnymi obrazami. Nic na to nie poradzę, byłam od dziecka skrzywdzona i pasiona jakimiś bzdurami, a potem wyrosłam na co wyrosłam. Jak się dziecku pozwala karmić konia na biegunach chlebem, bo to przecież mój Artaxik, to trzeba się liczyć z konsekwencjami. Ileż ja się tego konia naciągałam, żeby nie utonął w bagnistym pokoju!

Dzisiaj zatem robię się na narnijską panienę, Łucję czy Zuzannę pomykającą za Białym Jeleniem po piętnastu latach na tronie w Ker Paravel. Pomykam sobie po lesie z dzielnym rumakiem Kiziakiem i Królem Ellem Czekoladożercą. Swoją drogą zawsze uważałam, że lepiej być Łucją Mężną niż Zuzanną Łagodną. Łucja Mężna to jest ktoś! Zuzanna Łagodna brzmi prawie jak Filip Dobry

PS Na wiosnę miałam manię niebieskiego i chyba na zimę też będę mieć.

PPS Do zobaczenia? 🙂

Podoba Ci się? Podaj dalej »

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on email
61923936_301827807423707_1414915001336679940_n copy

Autorka

Marta Dziok-Kaczyńska
Riennahera​

Nie chcę sprzedać Ci wizji perfekcyjnego życia jak ze strony w kolorowym czasopiśmie. Chcę być dobrą sobą i porządną osobą. Może Ty też?

28 thoughts on “Królowa Łucja Mężna, Królowa Zuzanna Łagodna”

  1. spokojna głowa, Narnia nam nie straszna. ba!
    dzieciństwo upłynęło mi na wielkiej fascynacji. a zaczęło się od serialu, który zrujnował pewną Wigilię..a to była historia. no bo kto 24 puszcza odcinek, w którym Aslan umiera?! rodzina siłą wyciągała pewną ryczącą czterolatkę spod stołu…

    ściskam,
    lena

  2. Ty karmiłaś konia na biegunach chlebem, a ja w wieku pacholęcym lat 5 psa pluszowego leczyłam z korzonków wkładając mu w pluszowy tyłek kolorowe kredki. Wolę nie myśleć, czy to wpłynęło na moją stylówę:D

  3. I to ma być ten męsko ubrany prawdziwy mężczyzna?? acha. Niestety facet jako dodatek do ałtfitu wygląda źle, zarówno miętowego jak i kiziakowego.

  4. Ja marzyłam o koniku na biegunach jako dziecko i nigdy nie miałam. Kiedyś szłam przez Katowice już jako poważna pani i ktoś wystawił przed bramę zrujnowanego konika na biegunach, bez grzywy i ogona, z obgryzionymi i połamanymi biegunami, a żeby tego było mało, to z wytarganą dziurą w boku. Taszczyłam go przez całe miasto i zabrałam do domu. Stoi teraz piękny, odrestaurowany w mojej sypialni i spełnia moje marzenie:)
    Kreacja jak zawsze doskonała, a kiziak wymiata, jest niesamowitym dodatkiem jesiennym. Jak dobrze pójdzie też takiego będę mieć, jak mi poczta nie ukradnie, bo już do mnie gna:))))))))

    1. Też czasem spełniam swoje dziecięce marzenia po latach. A koń na biegunach wyglądał z wielkiego okna kamienicy po drugiej stronie ulicy ode mnie w Glasgow. Piękny, drewniany, bardzo stary i świetnie odrestaurowany. Bardzo zazdrościłam właścicielom.

  5. no nie, no nie! nie dość, żeś mądra, z charakterem i stylem, to jeszcze masz niezwykle przystojnego faceta! idź być zajebista gdzie indziej 😉 a tak serio, to nie każdy post mi się podoba, ale ogólnie rzecz biorąc – jestem pod dużym wrażeniem Twojej osoby. fajna z Ciebie babka.

  6. Oj,ten koń tonący w bagnie to najgorszy koszmar mojego dziecinstwa… Potem na szczęście ostudzony miłością do plakatu Limahla… Z jednej strony cieszę się,że te czasy mam juz za sobą, he he;)ałtfit jak zawsze cudownie klimatyczny, a Twoj facet podobny, oj, podobny do Pawlickiego;)

  7. Świetnie wyglądasz, zwłaszcza torebka i kiziak są fajowskie 🙂 A lepiej Łucja niż Zuzanna także dlatego, że przecież Zuzanna później dorosła i zdradziła, a ty wciąż hołdujesz ideałom dzieciństwa 😉
    Ja konia na biegunach nie miałam, ale za to pracowicie rysowałam i wycinałam rozmaite artykuły spożywcze, żeby następnie wsuwać je w szpary w drzwiczkach pieca u babci i karmić w ten sposób zionącego ogniem smoka. Dzięki temu zostawiał w spokoju okoliczną ludność.

  8. Ja karmiłam wielką pluszową kaczkę plasterkami suchej krakowskiej! Wielki czerwony dziób rozwierał się akurat na tyle, żeby małymi paluszkami wepchnąć kilka cienkich kawałków. Mama znajdowała je zzieleniałe wiele dni później, zaintrygowana smrodkiem w moim kąciku z zabawkami.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Przewiń do góry