H&M trench coat, Primark shoes, vintage skirt, thrifted Pringles of Scotland sweater

Photos by Ell and me

Polska tania odzież rządzi na wieki wieków. Pisałam już kiedyś o różnicach między secondhandami w Londynie i Gdańsku i dzisiaj napiszę znowu. Powyższy sweter zdobyłam w taniej odzieży w Gdańsku przy ul. Słowackiego (niedaleko dawnych koszar) za całe 12 zł. Ot, głupi sweterek w dziwaczne lewki. Cały urok polega na tym, że jest to głupi sweterek w dziwaczne lewki marki Pringle of Scotland, która swoje mniej lub bardziej głupie sweterki sprzedaje za kilkaset funtów. Kocham te cudowne panie, które wyceniają primarczne sukienczyny na trzydzieści złotych, Pringle of Scotland na dwanaście, a skórzane paski Calvin Klein na złotych cztery. I piszę to bez żadnej ironii. Te pani są moimi wielkimi przyjaciółkami.

Jakie są Wasze najlepsze zdobycze?

Podoba Ci się? Podaj dalej »

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on email
61923936_301827807423707_1414915001336679940_n copy

Autorka

Marta Dziok-Kaczyńska
Riennahera​

Nie chcę sprzedać Ci wizji perfekcyjnego życia jak ze strony w kolorowym czasopiśmie. Chcę być dobrą sobą i porządną osobą. Może Ty też?

38 thoughts on “Pringle of Scotland”

  1. Jest trencz!:D Niezmiennie uważam, że takie płaszczysko bezbłędnie do Ciebie pasuje:) Tak samo jak zakolanówki na długie i zgrabne odnóża:) Pięknie, a buty w tym zestawie to taka wisienka na torcie:)

    P.S. Jakbym miała się tu rozpisywać o lumpeksowych skarbach, które za psie pieniądze znalazłam to z komcia zrobiłby się cały osobny wpis, a tego byśmy przecież nie chcieli;)

  2. Też kocham te panie:) Chyba czas przejechać się na lump, bo dawno nie byłam. Za grosze (na wagę) zdobyłam kiedyś pedalski sweterek D&G (z hologramem, hihi), cudną koszulę Kleina za złoty 1 i mnóstwo innych rzeczy, których już nie pamiętam. Niech żyją nam te panie!

  3. Świetny zestaw, prawie jak uczennica na rozpoczęciu roku (biało-czarne kolory).
    Dawniej odwiedzałam lumpeksy, jak jeszcze mieszkałam w PL, ale nie trafiłam na nic szczególnego. Mam parę fajnych sukienek, spódnicę i jakieś swetry, ale nie jest to nic z górnej półki :)Cieszą mnie za to skórzane paski za parę złotych, za które normalnie musiałabym zapłacić kilka razy więcej.

  4. Jest różnica . Uwielbiam perełki znalezione w Sh . Kupione za grosze a posłużą w kilku sezonach jeśli je dobrze dopasujemy do innych ciuszków . Zazdroszczę chudych i bardzo zgrabnych nóg , zakolanówki wyglądają świetnie z tym trenczem 😉

  5. Świetny ten set, taki klasyczny, elegancki- super! 🙂
    Co do zdobyczy, zazdroszczę, wciąż nie mogę znaleźć fajnym sh w Trójmieście, może jakieś polecisz? 🙂

  6. Ostatnio świetny, śnieżnobiały sweterek za 10 zł 🙂 Z warkoczami, lekko przyduży, ale jest tak kochany, że uwielbiam.
    I sukienka z River Island bodajże za 7 zł może. Była do kostek, ale skróciłam i jest przed kolano. I jest śliczniasta 🙂

  7. a myślałam, że tylko u mnie siedzą panie – przyjaciółki wyceniające towar dziwnymi kategoriami. Oczywiście Primark tani nie jest za to koszule YSL (umierałam z radości w drodze do domu) można nabyć za 2zł:) Generalnie wszystko bardziej w klimacie retro jest bardzo tanie, nie bacząc na markę. Czasem sprawdzam nieznane mi nazwy, i nie raz okazało się, że właśnie kupiłam za 1zł torebkę wartą 250 funtów:)

  8. To utwierdza mnie w przekonaniu, że wartość rzeczy jest pojęciem względnym. Ja kupiłam w poznańskim lumpku kilt za 5 zł, w stacjonarnym sklepie w Glasgow widziałam w cenie 50-200 funtów. Kilt kupiłam bardziej jako ciekawostkę, bo siebie w nim nie widzę 😉 ale miałam też z sh sweter z alpaki Made in Peru za 20 zl (i, głupia, się go pozbyłam), a najlepsza zdobyczą chyba był płaszczyk Pieszak ze Zenski za 6 zł; nie jest to wielka marka, ale mało popularna w Polsce, a płaszczyk jest śliczny. Ogólnie sweterki z wełny spotykam czasem w sh w cenie 20-30 zł, taniej nie udało mi sie nigdy trafić.

    1. Za pięćdziesiąt funtów to najwyżej tanioszka dla turystów, dobry jakościowo kilt kosztuje bardzo dużo. Za 50 funtów zresztą widziałam tylko używane w charity shopach, więc tym bardziej gratulacje 🙂

  9. Wow, o to Ci sie udalo,sweterek zapewne z dodatkiem kaszmiru lub 100proc.welny i na pewno Made in Scotland;)mnie w malutkim szmateksiku w moim jeszcze miejszym miescie w Pl udalo sie zakupic oryginalną torebkę Chiltern skorzaną, za co prawda 28zl,ale poszla potem na Ebayu za wielokrotnosc tej ceny.

  10. Spódnica Max Mara za 20 zł., pasek Sisley za jakieś 5 zł., marynarka Hugo Boss orange za 40 zł., sweterek Diesel za 4 zł., dwie pary jeansów Diesel [lubię ich, więc specjalnie wypatruję] za -naście zł. każda, wiatrówka sygnowana Kostas Murkudis [projektant berliński] za jakieś dwie dychy. I tak dalej. Nie licząc całej kopy świetnych ciuchów oryginalnych krojów z fantastycznych tkanin takich, jak jedwabie, lny czy skóry, bez metek. I dwie ciekawe, skórzane torby [rzecz jasna w śmiesznej cenie, przy czym jedna z krokodyla].

  11. ostatnio: kaszmirowy sweter za złotówkę, sweter Valentino za 1,5zł, katana dżinsowa Levi’s za 1zł, dżinsy Miss Sixty za 1zł, legginsy TopShop za 1zł…nie narzekam ;] zwykle poluję na kaszmirowe swetry – w cenie do 10zł za sztukę ;]
    ostatnio upolowałam kumplowi za 1,5zł oryginalna amerykańską bejsbolówkę – taką, jak noszą kapitanowie drużyn baseballu w szkołach 😀 ma na piersi małą naszywkę jakiejś szkolnej lub akademickiej drużyny, odpinane rękawy – gruba, ciepła, świetna jakość. a w sklepach po 200zł za kawałek cienkiej, bawełnianej szmatki, stylizowanej na taką kurtkę 🙂

  12. uwielbiam esha!
    gdzie zazwyczaj byle szmatka z h&m może wisieć za złotyhc „czydzieści”.

    chyba najwyżej cenię marca jacobsa za 7,50.
    i płaszcz peppercorn (nowy, z papierowymi metkami) za złotyh około 20-
    a gdy przeliczyłam wtedy te duńskie korony z metki na złotówki
    – to nowy kosztował w sklepie około 500 pln.

    i spódnica z kokardziochą! za 12,50, gdy nowe najtańsze spódnice z tej marki stoją po 240 funtów królewskich.
    i… wiele innych rzeczy 😀

    chociaż przyznaję- przed przygodą z płaszczem- nie znałam np.peppercorna,
    – na szczęście do tego czasem przydaje się internet w telefonie,
    szybkie googlowanie, i wiemy, czy dana metka przyda się do szpanowania. 😉

    a teraz peppercorna znam, rozpoznaję z daleka, ba, nawet znam zespół peppercornowy,
    i w powietrzu wisi, oczekuje na mnie- zrealizowanie wycieczki do kopenhagi,
    bo mam oficjalne zaproszenie na kawę 😉

  13. Też mam sweter tej firmy, również kupiony w zapomnianym lumpeksie w Gdańsku (bo tu mieszkam). Zwykły, kremowy, 100% lamb wool, co więcej, mogłam go kupić na stronie owej firmy za niecałe 800 funtów:D Płaszcze zimowe z Zary za 20 zł – to lubię! Ewa

  14. wyglądasz spektakularnie- jak zwykle. ja jestem z poza trójmiasta, ale jestem tam bardzo często. jeszcze nigdy nie chodziłam tam po lumpeksach, ale mam zamiar zajść do jakiegoś w gdańsku. byłaś w neovintage w sopocie? bo jutro mam zamiar tam iść :). też mam dużo designerskich ciuchów z SH, ale z Niemiec. ja skolei trochę zazdroszczę angielskich primarków <3.
    http://coeursdefoxes.blogspot.com/

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Przewiń do góry