Wiele rzeczy irytuje mnie w naszym szafiarskim półświatku, ale jedną z najbardziej denerwujących jest nadużywanie słowa ‘stylizacja’. Nie wiem zresztą, czy to tak naprawdę grzeszek typowy dla blogerów czy też przykład idzie ‘z góry’ czyli z tradycyjnych mediów, bo ‘stylizacja’ rządzi też w telewizji i prasie. Nikt już nie może po prostu założyć na siebie bawełnianego podkoszulka i jeansów, tylko musi się ‘stylizować’. Nie można już mówić ‘fajnie wyglądasz’ albo ‘podoba mi się jak się ubierasz’, tylko ‘świetna stylizacja’.

Następuje jakaś nie do końca dla mnie zrozumiała fetyszyzacja metafizycznego aktu wciągnięca na cztery litery spodni czy wbicia się w kieckę połączonego z niesamowitą umiejętnością wsunięcia stóp w jakieś obuwie.
Być może ma to na celu tworzenie wizji własnej osoby jako celebrytki, która budzi się rano w swoim pełnym światła apartamencie, po czym wolnym krokiem zmierza w stronę zajmującej cały pokój garderoby, gdzie popijając kawę z porcelanowej filiżanki będzie się ‘stylizować’. Nie wiem jak wygląda Wasz dzień, ale osobiście w większości przypadków dobieram elementy stroju szybko analizując czy spódnica, którą podniosłam z podłogi pasuje do bluzki, która wisi na suszarce do prania. Naga prawda o moim procesie twórczym.

Stylizowanie pozostawiam profesjonalistom, ja wolę się ubrać jak uczciwy człowiek.

Podoba Ci się? Podaj dalej »

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on email
61923936_301827807423707_1414915001336679940_n copy

Autorka

Marta Dziok-Kaczyńska
Riennahera​

Nie chcę sprzedać Ci wizji perfekcyjnego życia jak ze strony w kolorowym czasopiśmie. Chcę być dobrą sobą i porządną osobą. Może Ty też?

37 thoughts on “Stylizacja”

  1. Ten wpis utwierdza mnie jedynie w przekonaniu, że jesteś moją zaginioną siostrą. Jakbyś mi z głowy te słowa wyjęła. Słowo ‚stylizacja’ na blogach szafiarskich irytuje i działa na mnie do tego stopnia, że za każdym razem jak przeczytam je w jakimś wpisie od razu wiem, że autorka nie jest ubrana, a przebrana na wymóg zdjęciowej ‚sesyjki’. Albo się ubieramy, albo stylizujemy – dla mnie na pewno nie są to synonimy.

  2. Czytając na blożkach o stylizacjach, nie zwracałam na to określenie większej uwagi. Jednak gdyby znajomy na ulicy pochwalił moją ‚stylizację’ właśnie, padłabym na ryj.

  3. O! Widzę, że znalazłam pokrewną duszę, też nie lubię nadużywania tego słowa i słowa samego w sobie. „Moja dzisiejsza stylizacja to..”. Wtedy sobie myślę – ja się nie stylizuję, ja się ubieram, bo „stylizacja” brzmi tak górnolotnie. 🙂

  4. oj, chyba szukasz dziury w całym, wydaje mi się, że słowo to jest tak często używane, być może nadużywane, z braku innego określenia na całokształt ubioru… jedyne słowo polskie jakie mi przychodzi na myśl na zastąpienie „stylizacji” to „ubiór”, który z kolei brzmi dla mnie jakoś tak… plebejsko, i z braku laku wolę już stylizację. mnie wkurza za to „outfit” czy „zestaw”, tak po prostu.

    1. Słowa niosą ze sobą ładunek znaczeniowy i myślę, że w większości przypadków używający wybierają je świadomie. W końcu każdy może skomponować ‚zestaw’, ‚strój’ czy ‚ubiór’, a stylizuje stylistka, nie jakaśtam pierwsza z brzegu osoba.

    2. Oczywiście, że słowa niosą ładunek znaczeniowy, tylko zwróć uwagę też na to, że język ciągle ewoluuje, a co do świadomości dpoboru słów – no jasne, wcale nie napisałam, że jest inaczej.

  5. Ostatnio wystylizowałam się w maju – na XIX-wieczną panią nauczycielkę na pensji, ale to było z okazji, powiedzmy, balu przebierańców.
    Na co dzień jestem normalnym człowiekiem i się ubieram. Najczęściej byle było czyste, odprasowane i kolorystycznie dopasowane.
    Na koniec (zanim pójdę wystylizować się na śpiącego wieloryba) dodam, że podoba mi się cały wpis :).

  6. Ciekawe spostrzeżenie , muszę zabrać głos, bo ostatnio stało się też moim udziałem. Jak kiedyś nieświadomie mówiłam sobie pod nosem ” o fajna stylizacja” tak od jakiegoś czasu to słowo wydaje mi się bardzo głupie i nieadekwatne, na określenie zestawienia ubrań.
    Myślę jednak , że większość ludzi używa go nieświadomym jego znaczenia i stąd ten rozdźwięk. Dlatego powinni trafić właśnie na Twój artykuł i skorygować słownictwo.
    Zawsze twierdzę, że błąd bierze się z niewiedzy. Choć można też celowo posługiwać się błędem..ale to już jest inna bajka.
    Pozdrawiam, Donna

  7. jestem zawiedziona-czemu dzis tylko jedno zdjęcie Twojego ubioru??Lepiej brzmi??;-)Interesuje mnie bardzo ta kurtka,bo mam identyko wojskowa,daj kiedys więcej zdjęc,bo chyba rzadko ja nosisz?pzdr,Julita.

    1. Wiem że to ta sama,bo sledze Twojego bloga;-))Tylko chciałabym więcej,jeszcze wiecej róznych kombinacji z ta kurtka..ja do tej pory nie miałam odwagi jej włożyć..sama nie wiem czemu…Ty jestes inspiracja,w końcu sie przełamię;-)pzdr,Julita

    2. Nie no,cos Ty…nie zakładaj tej kurtki specjalnie,hehehei to fakt,zimno sie robi..tyle dobrego ze jest obszerna,mozna ubrac się pod ta kurtke warstwowo;-)

  8. Przyznam, trochę się bałam tego, że prędzej czy później przejdziesz tym szafiarskim światkiem, słownictwem, reklamami, konkursami, opowieściami w stylu „dlatego, gdy firma… zaoferowała mi współpracę, nie wahałam się długo” itd.
    Ale widzę, że u Ciebie nadal wszystko w porządku.
    Ulżyło mi więc 🙂

  9. Oj, masz 100% racji. Ja czasem używałam słów „zestaw” i „stylizacja” zamiennie. Inna sprawa, że słowo „stylizacja” dla określenia efektu końcowego czynności wciągnięcia dżinsów, podkoszulka i trampek zawsze wydawało mi się hmm niezbyt odpowiednie.
    Przykład idzie z zewsząd, wystarczy wrzucić sobie w wyszukiwarkę grafiki słowo „stylizacja” i większość tego, co wypluje, to będą zestawy na co dzień. No ale nawet paznokci się nie maluje czy tam dokleja, ale stylizuje, nie wiem, na co, prawdopodobnie na długie i kolorowe paznokcie.

  10. Dla mnie stylizacja to jeszcze mały pikuś, nie razi mnie tak jak „look”, „printy”, „mam feeling” itd. To, że te wszystkie słówka pojawiają się na blogach jest jeszcze do przeżycia, po prostu nie muszę na te blogi wchodzić albo mogę te słowa jakoś skomentować. Gorzej, że ta cała nowomowa pojawia się w modowych magazynach takich jak Elle. Skoro „print” bezkarnie wypiera ze słowa pisanego polski „wzór”, to boję się co będzie dalej!
    Swoją drogą w radiowej Trójce trwa właśnie audycja o zaniku umiejętności posługiwania się poprawną polszczyzną.

    1. od jakiegoś czasu już zwracam baczną uwagę na to wtrącanie angielskich słówek do języka polskiego i przyznam, że tez denerwuje mnie to niemiłosiernie, choć jest to tak wszechobecne, że nieraz sama, nieświadomie nawet, wtrącam coś takiego

    2. Jako, że nie mieszkam w Polsce, to na co dzień znam problem tylko z fejsbóka, niektórzy używają wtrąceń dla żartu, ale inni naprawdę nie potrafią się obejść bez angielskiego. Ale kiedy przyjeżdżam i słyszę w telewizji jak wypowiadają się gwiazdy małego ekranu to jednak jest to szok. Na pocieszenie można dodać, że to nie jest sytuacja specyficzna dla Polski, Francuzi też przestali już tak dbać o język jak robili to kiedyś.

    3. Też się złapałam na tym „princie” 😉 nie ma to żadnego uzasadnienia, bo akurat słowo „wzór” jest równie krótkie i wygodne. Czasem używa się angielskich, bo sa krótsze, łatwiej powiedziec paypass niż „zbliżeniowo” – tak to jeszcze rozumiem.

  11. Może stylizowanie się i ubieranie to nie są synonimy ale łączą się ze sobą. Ubierając się rano chcąc czy nie, przykładając do tego większą uwagę lub mniejszą w efekcie końcowym tworzymy zestaw ciuchów, który jest przejawem przeważnie nas samych, naszego wnętrza, humoru i tym samym naszego stylu – sposoby dobierania ubrań. Samo słowo nie jest niczemu winne i złe. Mam wrażenie, że to co najbardziej może wkurzające w tym słowie to to, że jest używane nagminnie przez osoby, nie do końca przez na lubiane 😉 Pozdrawiam 🙂

  12. O, to ja muszę stwierdzić, że nie mam pojęcia, jak mówię. Aż muszę zajrzeć do notek, robię to odruchowo, nie zwracam uwagi.
    Staram się do tego podchodzić z takim.. dystansem. W końcu każdy ma prawo pisać i „stylizować się” jak to uważa za słuszne a pisanie bloga jest dość luźną formą, tak samo jak wiele tekstów w internecie, nie zawsze zwracamy uwagę na wielkie litery, etc(chociaż uważam, że w wyżej wspomnianej gazecie to już co innego).

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Przewiń do góry