Historia, którą chcę Wam dzisiaj przybliżyć wydarzyła się ponad dziesięć lat temu. Pewnego dnia do mojego mieszkania zadzwonili domofonem Świadkowie Jehowy. W pierwszej chwili nie wiedziałam, że to oni, ponieważ bez zbędnego przedstawiania się (domofon należy do jednych z najbardziej wymagających środków przekazu) przeszli do konkretów.

-Dzień dobry, mamy takie pytanie. Kto jest osobą, której zawsze możemy zaufać, powierzyć swoje troski i zmartwienia, która zawsze będzie nas kochać i nigdy nas nie opuści?

Mój genialny piętnastoletni umysł nie był jeszcze na tyle rozwinięty, żeby w ułamki sekund wyrzucać z siebie cięte riposty, więc z dziecięcą szczerością zapodał najłatwiejszą odpowiedź.

– Eee, mama?

Zmieszanie po drugiej stronie było mocno wyczuwalne.

– No, ale…a Jezus?

– No Jezus to tak, ale mama też…

– A czy możemy wejść i zostawić materiały do przeczytania?

– Nie, bo mamy nie ma.

Oczywiście chcemy raz na zawsze odpowiedzieć, jaka jest różnica między Mamą a Jezusem. W celach porównawczych posłużmy się zdjęciami.

Na podstawie pobieżnej analizy materiału możemy jednoznacznie orzec, że główną różnicą między Mamą a Jezusem jest broda. Dziękuję za uwagę i życzę udanego Dnia Matki.

Podoba Ci się? Podaj dalej »

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on email
61923936_301827807423707_1414915001336679940_n copy

Autorka

Marta Dziok-Kaczyńska
Riennahera​

Nie chcę sprzedać Ci wizji perfekcyjnego życia jak ze strony w kolorowym czasopiśmie. Chcę być dobrą sobą i porządną osobą. Może Ty też?

44 thoughts on “o różnicach między Mamą a Jezusem”

    1. Krzysiek Humeniuk

      Znam ludzi, dla których mama również nie istnieje. Twój argument jest żaden 🙂

  1. NIESTETY!!! MUSISZ JESZCZE TROCHĘ LAT PRZEŻYĆ, ŻEBY ZMĄDRZEĆ!!! TAK COŚ MI SIĘ ZDAJE, ŻE JESTEŚ JESZCZE BARDZO DZIECINNA JAK NA TWÓJ PIĘTNASTOLETNI GENIALNY UMYSŁ!!! CZASAMI, ZANIM COŚ NAPISZESZ SKUP SIĘ (I TO BARDZO!) A NASTĘPNIE WYMĄDRZAJ SIĘ – NO, TAK! ALE WYMĄDZRAĆ SIĘ TEŻ TRZEBA UMIEĆ – A TOBIE, OJ! CHYBA MAM RACJĘ, DALEKO DO MĄDROŚCI:) TRZYMAM ZA CIEBIE KCIUKI NA DALSZEJ DRODZE DO GENIALNEGO UMYSŁU:)

    1. Anonimowy najwyraźniej wstąpił okazjonalnie i nie umie czytać ze zrozumieniem. Polecam przeczytać tekst raz jeszcze i od nowa wyciągnąć wnioski. Mam nadzieję, że umysł anonima będzie w stanie ogarnąć to, że treścią posta jest anegdota a nie deklaracja wiary R.

      Pozdrawiam,
      R. masz prześliczną Mamę.

    2. Ale ładna mama! no i nie może się Ciebie wyprzeć – widzę sporo podobieństwo 😉 Wszystkiego dobrego dla wszystkich mam! A twoja piętnastoletnia odpowiedź byla swietna.

    3. btw. podoba mi się, że wybralas bizantyjską mozaikę z wizerunkiem Chrystusa, uwielbiam sposób w jaki mienią się tessery na zywo

    4. Ja muszę być totalnie dziecinna, bo nie wiem, o co tu komu się rozchodzi… Bo no nawet na czytanie z niezrozumieniem się nie kwalifikuje! Tak bardziej z tej beczki – mama ma niesamowitą ekspresję twarzy!

  2. Przepraszam za osobiste pytanie, ale czy Babcia, która pojawiła się już na blogu jest mamą tej oto widniejącej tu na zdjęciach Mamy? wydaję mi się, że widzę podobieństwo, ale może się okrutnie mylę.

  3. Dziękuję – uśmiałam się zacnie 😀 (uwielbiam Cię czytać). Pozdrowienia dla mamy 🙂

  4. Kurczę, mama bez zmarszczek? widzę kilka rozwiazan: 1. zdjecie nie jest aktualne. 2. Riennahera byla grzecznym dzieckiem i nie przysparzala zmartwien 3. po prostu swietna cera (zazdraszczam genow, Rien.)

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Przewiń do góry