Stark-vs-Lannister-e1320447312666
Riennahera

Riennahera

Pięć powodów, dla których Lannisterowie są lepsi od Starków

Chociaż bardzo się staram mieć same dobre dni, niestety czasem mi nie wychodzi i zdarzają się takie słabe dni jak dzisiaj. W tych momentach najlepiej jest poprawić sobie humor hejtując kogoś, kogo naprawdę nie znosimy. Nie musiałam się długo zastanawiać, wybór był właściwie tylko między posłanką Pawłowicz i rodem Starków. Przy czym ród Starków jest bardziej irytujący, bo stara się udawać, że ma jakieś wartości. W dzisiejszym wpisie ku poprawie swojego nastroju obnażam zatem całą prawdę o Starkach.

1.Starkowie nie mają poczucia humoru.

Jedną z cech, które najbardziej cenię u innych, jest umiejętność śmiania się z siebie samego. Jest to też jedna z tych cech, których u Starka nie uświadczysz. Ich twarze są w 90% scen tak zblazowane i dramatyczne jak moje zdjęcia na bloga. Nawet w momentach względnie radosnych ciężko uświadczyć uśmiechu. Kingslayer po obcięciu ręki jest mniej więcej tak załamany jak Starkowie przy typowym śniadaniu.

Humor (przeważnie czarny i wisielczy) jest jednym ze znaków rozpoznawczych Lannisterów, zaraz obok lwa i złotych włosów. Tyrion to mistrz ciętej riposty, Jaime też dorzuci czasem kilka słów (‚the things I do for love’;), a Cersei potrafi śmiać się z siebie nawet w najsmutniejszych okolicznościach. Polecam obejrzeć poniższy filmik, szczególnie około trzeciej minuty. To wciąż jedna z moich ulubionych scen serialu.

2. Lannisterowie marnują mniej czasu na stwarzanie pozorów.

Czego możemy się spodziewać po Lannisterze? Wszystkiego co najgorsze. Zazwyczaj nasze oczekiwania zostaną spełnione. Każde odstępstwo od reguły jest natomiast miłą niespodzianką.
Starkowie natomiast lubią kreować się na wojowników o miłość i sprawiedliwość, a jak przychodzi co do czego to nagle okazuje się, że tata ma bękarta, mama wypuszcza jeńców, a synkowie nie potrafią dotrzymać ślubów ani obietnic, bo trafili na fajną laskę.

Lepiej mieć dobrego wroga niż kiepskiego przyjaciela. Nie ufaj Starkowi.

3. Lannisterowie nie są głupi.

Przez trzy sezony Lannisterowie knuli, psuli i mieszali, ale nie można im odmówić skuteczności. Nie są w ciemię bici, jak już coś planują to przynajmniej większa część planu dochodzi do skutku. O zdolnościach strategicznych (ściętej) głowy rodziny Starków powstała natomiast seria memów. Póki co inni domownicy nie ustępują mu przenikliwością i z pewnością jego żona i najstarsi synowie są godni nazwiska.

4. Starkowie mają death wish.

Mój znajomy wegetarianin, który nigdy w życiu nie zasmakował słodkiego smaku mięsa, został kiedyś zapytany dlaczego je ryby. Odpowiedział z kamienną twarzą, że ryby chcą umrzeć. Starkowie są w tym podobni do ryb. Wszystkie decyzje, które podejmują i całe nieszczęście świata, którym są przytłoczeni sprawia, że człowiek może pomyśleć, że oni chyba jednak nie chcą żyć. A jak nie chcą, to po co ich zmuszać? Osobiście życzę wszystkim spełnienia marzeń.

5. Lannisterowie zawsze płacą swoje długi.

Proste.

Kiedy wszystko zostałe powiedziane, należałoby się opowiedzieć za którąś ze stron. Wybieracie lwa czy wilka?

źródło: http://walyou.com/a-song-of-ice-and-fire-art/stark-vs-lannister/

Podoba Ci się? Podaj dalej »

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on email
61923936_301827807423707_1414915001336679940_n copy

Autorka

Marta Dziok-Kaczyńska
Riennahera​

Nie chcę sprzedać Ci wizji perfekcyjnego życia jak ze strony w kolorowym czasopiśmie. Chcę być dobrą sobą i porządną osobą. Może Ty też?

24 thoughts on “Pięć powodów, dla których Lannisterowie są lepsi od Starków”

  1. Tyrion przeważy każdą szalę na korzyść Lannisterów, to fakt niezbity. I chociaż moje uczucia do Starków są cieplejsze od Twoich, to muszę przyznać, że martyrologia tatusia Stark sprawiła, że dziękuję gwiazdom za krótki jej okres (użeraliśmy się z bohatyrem, bądź co bądź, tylko jeden sezon). Nie tęsknię, krótko mówiąc.

  2. Gdybyś przeczytała książkę, to być może zmieniłabyś zdanie. Serial to w przeważającej mierze parodia książkowego pierwowzoru.

  3. Właściwie to kibicuję poszczególnym bohaterom, Arya, Denny i Tyrion. Jonwi Snow też trochę, ale już zaliczył, więc szczęścia co nie miara 🙂

  4. Ja się niestety trochę zgodzę z anonimowym komentarzem z 10.47:D Serial to zupełnie inna bajka i dużo rzeczy jest przeinaczone. Bo ja mimo wielkiej miłości do Tyriona, Cersei uśmierciłabym zaraz po ścięciu Starka:D Głupia jak but jest ta baba i ciemna jak bezksiężycowa noc:D I Starkowie mają Arye i wilkory. Love wilkory:D

  5. Życzenia Twoje i Starków w dużym stopniu zostaną spęłnione. Od Starków bardziej wkurza mnie tylko Stannis-jedyny i słuszny. Chociaż w książce nie są aż tacy martyrologiczni i głupi ci Starkowie. Nawet da się im kibicować. Nawet w Sansie (w serialu jest bezdennie głupia i to się nie zmienia, w książce wygląda to trochę inaczej).

  6. Nie czytałaś książki, więc żeby Ci za bardzo nie psuć zabawy napiszę tylko, że Lannisterowie już długo nie pociągną w takiej kondycji, w jakiej ich uwielbiasz, podobnie zresztą Starkowie – u Martina nie ma statusu quo i myślę, że najbardziej rozczarujesz się tępą Cersei. Myślę też, że książkowa Dany jednak przypadłaby Ci do gustu.
    Powiedz lepiej, kiedy w końcu przeczytasz tę serię, bo na razie masz obciach.

  7. Smoka poproszę. Team khaleesi! Zwłaszcza jak ma teraz braavoskiego wikinga ^^

    Starkowie rzeczywiście są wkurzający (ta krew jest jakaś dominująca, bo spośród Starków najbardziej wkurza mnie Jon Snow!), ale Arya ratuje sytuację 🙂

    No i jestem zakochana w Tywinie. Jest skurczysynem, to fakt. Ale jest świetny. No i jako jedyny nie boi się Joffa 😉

  8. Starkowie nadają dzieciom ładniejsze imiona. No kurde: Joffrey, Myrcella, Tommen, co to jest?? brzmią jak z harlequina. i pretensjonalnie. o nadawanie takich imion podejrzewalabym autorkę 50 twarzy greya czy zmierzchu, a nie dumną i godną Cersei. Co innego Sansa, Arya czy Bran – te są super! równie dobrze wypadają imiona wilkorow: Duch, Nymeria..Poza tym Lannisterowie mają zamilowanie do kiczu, co czasami irytuje. Ja nie kibicuję rodom, a bardziej postaciom typu Jaime ;p dla mnie moglby byc bez reki, nogi, ucha czy korpusu a i tak nie przestalabym szalec (takze nice try panie martin, ale proba to zupelnie chybiona ;p)

  9. Mój ulubiony ród 🙂 Chociaż z tym, że nie są głupi można polemizować, Cersei wydaje się sama sobie być bardzo mądra ale jej działania nie przyniosły nic dobrego 🙂 O Joffreyu (nie wiem, czy to się tak odmienia :D) nie wspomnę 🙂 Za to Tywin i Jaime to jedni z moich ulubionych bohaterów 🙂
    U Starków kibicowałam zawsze tylko Ayri i Branowi 🙂

  10. Cersei jest po prostu chytrym babskiem, ale ma za mało rozumu, żeby zaspokoić swoje ambicje. Nie twierdzę, że Tywin słusznie próbuje ją usadzić z nowym mężem, bo jednak nadaje się ona do polityki bardziej niż Jaimie, ale mistrzem intrygi to ona nie jest.

  11. Zawsze bardziej czułam pociąg do Lannisterów niż do Starków, trochę mnie to dziwiło, bo przecież ci drudzy to byli ci ‚dobrzy’ (czyt. bardziej prawi)i do takich zazwyczaj miałam skłonność. Nawet byłam szykalowana przez znajomych, bo jak można kibicować takim niecnym ludziom :/ Podoba mi się niezmiernie że oni nie walczą ze swoją ludzką naturą, wściekają się, kochają, knują i robią to wszystka tak jak chcą a nie tak jak nakazuje jakiś Odwieczny Honorowy Kodeks. Trochę tak jakby zatracili wiele granic (kazirodztwo, ojcobójstwo) ale mimo to wydaje mi się że to właśnie oni są najbarziej samolubnym, dumnym i wyzwolonym rodem w Westeros. Dziękuję.

  12. Będzie nie na temat, ale innej okazji do napisania tego co chcę napisac, nie znajdę. Dziwi mnie trochę, że nie odpowiadasz na komentarze pod postami albo robisz to bardzo rzadko. Masz malo czasu czy nie lubisz tego robic? Myslalam, ze blog prowadzi się m.in. dla dyskusji z ludzmi, a interakcja miedzy czytelnikami, a blogerem stonowi duzą czesc blogowania. Oczywiscie nie jest to jakąś zasadą, ale z drugiej strony nawet felietoniści do gazet chetnie utrzymują kontakt, chocby mailowy, z adresatami (sama doswiadczylam). Zastanowilo mnie po prostu czym jest dla ciebie ten blog. Wydaje mi sie, ze blogowanie powinno opierac sie na partnerstwie (podkreslam – to moja subiektywna opinia!) miedzy blogeram, a odbiorcami, oczekuję od tej relacji jakiegos iskrzenia i wieloplaszczyznowosci. Kiedy widzę 20 komentarzy bez reakcji blogera przychodzi mi na mysl slowo: lekcewazenie. Jasne, twoj blog, pisany dla przyjemnosci, teoretycznie nie masz wobec niego zadnych obowiazkow, ale jednoczesnie widzę w tobie ambicję i chęć podnoszenia poprzeczki (co bardzo chwalę). Dlaczego więc nie wykorzystasz potencjalu swoich czytelnikow, nie wejdziesz z nimi w dyskurs?
    p.s. nie mam na mysli tego, ze powinnas odpowiadac na kazdy komentarz. nie uwazam tez, ze powinnas czytelnikom się spowiadac. mysle tylko, ze twoj blog zyskal by wiele gdybys nie zamykala sie w obrebie postu.

    1. Dziękuję za sugestię. To nie jest jakaś specjalna decyzja. Prowadzenie bloga kosztuje mnie sporo energii i czasem nie mam jej już na odpisywanie na komentarze. To trochę samolubne, ale jeśli wiem, że dam radę albo odpisać albo napisać nowy tekst, zwykle wybieram tekst. Postaram się bardziej przyłożyć do tego aspektu. Poza tym głupio się przyznać, ale jeśli publikuję komentarze przed pracą albo podczas przerwy, wtedy najczęściej zapominam na nie odpisać kiedy mam wolną chwilę. Skleroza nie boli.

      Pozostaje też oczywiście kwestia dyskusji, w które nie chce mi się wchodzić. Kiedyś spędzałam godziny na forach przekonując kogoś do swojej opinii, teraz jeśli widzę, że ktoś jest bardzo cięty (a zwłaszcza, gdy dochodzą do tego osobiste wycieczki 😉 to nie mam ochoty na przerzucanie się argumentami.

      Ale ogólnie postaram się bardziej i dziękuję za konstruktywną krytykę.

  13. A ja dziękuję za ładną, kulturalną odpowiedź. Wiedziałam, że mogę na taką liczyć z twojej strony i nie zawiodlam się – to dużo dla mnie znaczy jak czytelnika. Trzymam za ciebie kciuki, powodzenia.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Przewiń do góry