nap1700
Riennahera

Riennahera

Jak wygląda dwudziestosześciolatka?

Spotykacie się czasem z komentarzami typu ‚ma lat tyle i tyle, a ubiera się jakby miała/udaje, że ma tyle i tyle’? A może sami bywacie ich autorami?

Ludzie lubią szufladkować siebie i innych i stwarzać kategorie na podstawie których mogą samemu czuć się lepiej i krytykować innych. Za każdym razem kiedy natknę się podobne stwierdzenie automatycznie odnoszę je do siebie i czuję lekki niepokój, czy aby na pewno wyglądam na tyle lat co mam. A jeśli wyglądam, to czy to dobrze czy źle?

Oczywiście nie istnieje żaden wzorzec, który każe szesnastolatce nosić na przykład jeansowe szorty, a zabrania tego trzydziestce. Zresztą zarówno jedna jak i druga może w nich wyglądać świetnie lub okropnie, kwestia osobnicza. Dla mnie wszystko jest w porządku dopóki nie wygląda się jak clown, dziesięciolatki nie paradują na obcasach, w których da się dojść tylko do samochodu, a czterdziestolatki nie noszą tiulowych tutu do warzywniaka. Osobiście unikam wspomnianych szortów, czapek z daszkiem czy zaplatania włosów w dwa warkoczyki, ale na pewno są kobiety o dziesięć lat starsze ode mnie, które wyglądają w nich świetnie. Wolę zresztą i czterdziestolatkę w warkoczykach niż tłum kobiet obcięty na tę samą modłę niezależnie od tego czy odwiedza najlepsze salony w mieście czy osiedlowego fryzjera. Z jakiegoś powodu w pewnym wieku wypada mieć wyłącznie krótko ścięte włosy i trwałą lub boba. Jeśli tylko się da sama zamierzam być gorącą sześćdziesiątką z długimi falami.

Ocenę tego czy wyglądam dzisiaj na swój wiek pozostawiam Wam. Bycie dwudziestosześciolatką jest wystarczająco stresujące, żeby jeszcze przejmować się na ile lat wygląda moja koszulka.







// sukienka i torebka Primark, kowbojki Zara //

Photos by my Mum and me

Podoba Ci się? Podaj dalej »

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on email
61923936_301827807423707_1414915001336679940_n copy

Autorka

Marta Dziok-Kaczyńska
Riennahera​

Nie chcę sprzedać Ci wizji perfekcyjnego życia jak ze strony w kolorowym czasopiśmie. Chcę być dobrą sobą i porządną osobą. Może Ty też?

34 thoughts on “Jak wygląda dwudziestosześciolatka?”

  1. Koszulka jest właśnie superancka *.*
    A co do wieku. Każdy ma tyle ile ma, a ubierać powinien się tak jak mu wygodnie. Skoro ktoś wie, że będzie dobrze wyglądał w danym ubiorze to owszem czemu i nie.

  2. Moim zdaniem trzeba nosić to na co masz aktualnie ochotę i to w czym czujesz się dobrze, a komentarze… no cóż „jeszcze się taki nie urodził co by każdemu dogodził” także nie martw się- wyglądasz super!
    Pozdrawiam 🙂

  3. Słuszne uwagi. Ja co prawda mimo lat 29 nieraz chodzę w dwóch warkoczykach, choć bardziej po domu, ale korzystam z tego, że (podobno) wyglądam na jakieś 22.
    Zauważyłam natomiast niepokojące zjawisko. Otóż moje koleżanki, gdy tylko wychodziły za mąż i zakładały domowe ognisko, obcinały włosy i robiły balejaże postarzające je o 10 lat. Może – gospodyni domowej, matronie, matce dzieciom – nie wypada wyglądać młodo? Może to wynika właśnie z jakiejś roli społecznej – postrzeganie i ocenianie, kto jak powinien się ubierać, czesać itd.?

    1. Też coś takiego zauważyłam, chociaż nie mogę powiedzieć, że jest to dominująca tendencja w moim otoczeniu. Mnie to trochę zasmuca, bo traktuję to jak relikt z przeszłości. Dobrze, że chociaż chustek nie noszą;)

  4. Panie po sześciedziąstce mają zwykle krótkie włosy, bo całe życie układania, farbowania, suszenia i prostowania robi swoje i włosy im się przerzedzają i wypadają 🙂

    1. Nie chodzi o układanie, farbowanie itp. chociaż na pewno to nie pomaga w utrzymaniu dobrej kondycji włosów. Po prostu w pewnym wieku włosy zaczynaja sie przerzedzać, kwestia hormonalna. Poza tym siwy włosy jest sztywny, szorstki, jak szczota i nie układa się. Kolor można pokryć farbą, niestety tej szczotowatej struktury się nie ukryje. Jestem przerażona na myśl co będzie, kiedy osiwieję, bo juz teraz mam każdy włos w inna stronę 😉

    2. Wiadomo, że nie każda pani może sobie pozwolić na to, żeby nosić długie włosy, ale też nie każda potrzebuje tego hełmofonu, żeby wyglądać dobrze w starszym wieku.

      http://hairstylesforyou.info/wp-content/uploads/2012/05/blythe-danner-gray-hair.jpg

      http://4.bp.blogspot.com/_tHqEaUGLQfw/TMm_5LishEI/AAAAAAAAASw/G5uOZjldcDk/s320/Meryl+Streep.jpg

      http://www.pricescope.com/files/images/article-1196371-05851E49000005DC-864_468x286.jpg

      Wszystkie panie na zdjęciach wyglądają świetnie.

  5. Nie powiem, że „niech każdy nosi to, co chce i tyle”, bo jednak wolałabym, żeby toto było czyste i wyglądało w miarę estetycznie.
    Ale tak poza tym- jeśli ktoś nosi się dokładnie tak, jak lubi, pasuje to do jego osobowości i w ogóle, zazwyczaj wygląda dobrze i tylko niektórzy go skrytykują. Przykładowo moja mama nosi dżinsy (kolorowe!) i t-shirty(a to przecież takie „młodzieżowe”) i wygląda fajnie. Dlatego chyba nie ma ściśle określonego tego, co wypada w danym wieku, a co nie.
    PS jakoś wyjątkowo podobają mi się te zdjęcia, świetne są.

  6. Zdaje się, że Yennefer tłumaczyła Ciri, że tylko wolne kobiety noszą rozpuszczone włosy, to znaczy kurtyzany i czarodziejki 🙂

    1. O tak! Sapkowski to jednak jest kopalnia mądrości, mimo że po latach wydaje się momentami pretensjonalny. Jeden z moich ulubionych tekstów to ‚Lepiej zaliczać się do niektórych, niż do wszystkich’.

  7. ode mnie ciągle czasem chcą dowód jak kupuję alkohol. A w moim niemalże matuzalemowym wieku 27 lat to jest coś 😀

  8. Problem troche z dupy wyjety. Masz dopiero 26 lat (mentalnie chyba z 15, w pozytywnym tego znaczeniu) i wygladasz slicznie we wszystkim. Zostaw te marudzenia bedac po szescdziesiatce ze zmarszczkami w kazdym mozliwym miejscu.
    Pozdrawiam Cie bambino serdecznie!

  9. Ja też nieraz miałam okazję słyszeć takie przejawy szyfladkowania… Osobiście sądzę, że 90-ciolatka w świetnie dobranych do figury, jakimś stylowym wydaniu załóżmy, szortów, będzie wyglądała doskonale…Wszystko zależy tak jak piszesz – jak się co nosi. Ja właśnie zaczęłam 3 dekadę życia, a jako nastolatka…ba nawet 20-stka szortów, nie nosiłam nigdy, miałam obsesję na punkcie swoich chudych, pajęczych nóżek, których światu nie odważyłabym się pokazać. Teraz zrozumiałam swoją głupotę, za to już gdzieś usłyszałam, że 30-stkom to nie wypada…albo tylko w wersji tuż nad kolano. No…paranoja. Miałabym nosić szorty w których wcale nie wyglądałabym dobrze, tylko dlatego że ktoś stwierdził że czegoś mi już nie wypada? Ja mam tylko nadzieję, że dzisiejsze kobiety są coraz bardziej świadome, jakie to absurdalne stwierdzenie.
    Po ulicach chodzą ogólnie lepiej lub gorzej ubrane kobiety (i faceci…) ogólnie, niezależnie od wieku 😉
    Trzeba też dodać do tego co napisałaś w poście, jak sądzę…kwestię dress code’ów. Są miejsca, gdzie określony styl jest wymagany, niezależnie czy ma się 20 czy 50 lat 😉
    A moda, jak sztuka, nie zna ograniczeń – tylko dobry lub zły smak, wiadomo 😉

    Pozdrawiam!

  10. Ja od czasu wyprowadzki z domu (co prawda krótkiej, ale to już coś dało) przestałam się przejmować, co kto myśli o moim stroju. I w sumie komentarze słyszę tylko od mamy, ale się nimi nie przejmuję (że w wieku 26 lat t-shirt z kotkiem czy króliczkiem nie wypada albo w ogóle co ja na siebie wkładam). Potrzebowałam chyba tymczasowej izolacji od tych komentarzy, by zrozumieć, że każdy może nosić, co chce.
    Z drugiej strony moja mama całe życie nosiła krótkie włosy, bo są dość cienkie i nigdy jakoś zabójczo nie rosły, aż do teraz, kiedy skończyła już 50 lat i jej obecny partner poprosił ją o zapuszczenie włosów. I niby czemu nie wypada?

  11. Nie wiem, czy jakiegoś faux pas nie popełniam komentując stare wpisy. Ale w sumie chyba nie, to chyba dobrze, że żyją i są aktualne.
    Wymyśliłam sobie, że na starość będę chodzić z jakimś dziwnym kokiem z warkoczy, bo krótkich włosów nie toleruję u siebie. Doskonale Cię rozumiem w tej kwestii, też nie jestem w stanie pojąć, że w pewnym wieku trzeba lub wypada ściąć na krótko.
    Kwestią osobniczą jest u mnie, że nie założę na okoliczność inną niż plaża lub uprawianie sportu szortów, a sukienka musi mieć klasyczną długość do kolana. Co nie znaczy, że innym bym wypominała z racji wieku i sylwetki. Po prostu ja mam swoje blokady, które w dodatku nie mają nic wspólnego z wyglądem nóg, których ukrywać chyba nie mam powodów (btw., Twoim łydkom też trudno cokolwiek zarzucić – w razie, gdyby kompleksy się odezwały). Noszę za to, jeśli nie sukienkę, to jeansy i koszulo-tunikę lub jeansy i T-shirt z kotem. Mam czerwone szpilki, koszulę z domieszką jedwabiu i proste sukienki, ale mam też sukienkę w kotki i skarpetki z Hello Kitty. Są rzeczy, których nie założę „do ludzi” i są rzeczy, w których nie czuję się sobą, ale nie ma to nic wspólnego z wiekiem. Wydaje mi się, że im bliżej trzydziestki (która powinna niby być przełomem zdaniem niektórych, a ja mentalnie mam czasem lat 5, czasem 500, ale najczęściej jednak około 23 i nie umiem tego przeskoczyć), tym mniej człowiek myśli o tym, co wypada. Jakieś świadomości siebie nabieram, coraz bardziej się uczę, że nieważne są pozory. Wybieram ludzi, którzy imponują mi szczerze i rzeczy, które czuję, że są „moje”. Wiem, że to ja, moje życie i moi przyjaciele. Wiem, że jeśli mam ochotę pomalować na czerwono, bo tak, albo z kolei wychodzę w byle czym, bo nie chce mi się myśleć nad wyborem ciuchów wygodnych i jednocześnie efektownych – to jest moja sprawa. Do tego dorobię się zmarszczek, bo zdecydowana większość kremów pod oczy ma składnik, który mnie podrażnia (chwilę po nałożeniu skóra robi się czerwona, spuchnięta i piekąca za każdym razem), poza tym i tak nigdy nie byłam na tyle zorganizowana, by używać ich regularnie. Więc postanowiłam, że będę się dużo uśmiechać, żeby te zmarszczki były ładne. Bo ostatnio zachwycają mnie zmarszczki mimiczne od uśmiechu. Uważam wręcz, że jest w nich piękno. Na pewno ludzie, którzy takie mają, od razu wydają mi się fascynujący.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Przewiń do góry