ramoneska koronkowa sukienka z czym nosić

Ja wiem, drogi Czytelniku, że myślałeś, że będzie tu o młodzieńczym seksie i intymnych wyznaniach. Być może już zdążyłeś pomyśleć co też mi strzeliło do tej farbowanej rudej łepetyny. Lecz nie. Bulba. Wcale nie będzie o tym. Będzie krótko i zwięźle o czymś o wiele ważniejszym.

Otóż można wyprowadzić się 1500 kilometrów od domu, potem kolejne 600, skończyć studia, jeździć po Europie, zarabiać i wydawać kasiorę, cieszyć się nawet tym wspomnianym młodzieńczym seksem, alkoholem i wszelkimi innymi dostępnymi ludzkości (oczywiście legalnymi, no nie?) rozrywkami, wracać pociągiem do domu o szóstej nad ranem i tak dalej i tak dalej. Wszystko to można, by na koniec zdać sobie sprawę, że jeszcze nigdy przedtem nie byłam sama w domu przez osiem dni i osiem nocy.

Dobrze, że już od jakiegoś roku nie boję się ciemności.

PS Jeśli podoba się Wam okolica ze zdjęć, po tym miasteczku przechadzam się nie pierwszy raz.

ramoneska koronkowa sukienka z czym nosić
ramoneska koronkowa sukienka z czym nosić
ramoneska koronkowa sukienka z czym nosić
ramoneska koronkowa sukienka z czym nosić

// sukienka Primark, ramoneska ASOS //

Photos by my Mum and me

Podoba Ci się? Podaj dalej »

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on email
61923936_301827807423707_1414915001336679940_n copy

Autorka

Marta Dziok-Kaczyńska
Riennahera​

Nie chcę sprzedać Ci wizji perfekcyjnego życia jak ze strony w kolorowym czasopiśmie. Chcę być dobrą sobą i porządną osobą. Może Ty też?

15 thoughts on “mój pierwszy raz”

  1. ja zawsze myślałam, że problemem jest dla mnie spędzenie kilku godzin w samotności (osobowość zależna, yay!), po czym wyprowadziłam się z domu. do kawalerki. pustej, bez współlokatorów. i mieszkam tak już pół roku i jest wspaniale!

  2. To w takim razie, ja jeszcze ciągle czekam na ten pierwszy raz ;)Tak samo, jak na jeżdżenie po Europie i wyprowadzkę z domu (to ostatnie już w październiku!) 😀

  3. Przeżyłam to na I roku studiów, kiedy musiałam przyjechać we wrześniu do wynajętego mieszkania, w którym moim jedynym towarzystwem był telewizor. (Komputera nie miałam).

    Ciemności? Nieee. Ale bałam się każdego niezidentyfikowanego hałasu. Po paru dniach okazało się jednak, że świetnie sobie radzę i byłam z siebie taka dumna, że aż zaczęłam tęsknić za byciem samą.

  4. mieszkalam niedawno caly rok sama na studiach kiedy mialam 19 lat, wspominam to bardzo przyjemnie. Kiedy czulam sie samotna chodzilam do kina albo na sztukę, spotykalam sie z ludźmi. Moze te kilka dni sprawilo ze polubilas swoje wlasne towarzystwo (o ile wczesniej tak nie bylo)? Ja jestem osoba, ktora najlepiej czuje sie ze soba lub kilkoma przyjaciolmi, dlatego moze nie do konca rozumiem nature twojego problemu czy niepokoju 🙂 mialam kiedys kogoś kto lubil pytać: kiedy byl ostatni raz kiedy zrobilas cos po raz pierwszy? To fajne pytanie.

  5. Gdy jestem sama w domu za etatowe straszydła robią moje koty. Potrafią w środku nocy rozedrzeć się straszliwym wrzaskiem, pukać łapami do drzwi wejściowych i znienacka wyskakiwać z zamkniętej szafy. Na dodatek muszę wtedy spać w dużym pokoju – z perspektywy swojej sypialni nie dałabym rady ogarnąć bezpieczeństwa całego domostwa i bardzo mnie to irytuje:)

  6. będąc rezolutnym i trochę zbyt nieświadomym wszechobecnych zagrożeń dzieciakiem uwielbiałam być sama w domu. zwłaszcza w nocy. rodzice często pracowali na „nocki”więc miałam ku temu wiele okazji. więc jako 7-8 latka oglądałam wieczorem „filmy dla dorosłych” [nie, nie chodzi o pornosy ale takie gdzie są straszne postacie i leje się krew], przykryta kołdrą [niesamowite jak kawałek materiału daje poczucie bezpieczeństwa]. a już burza to wogóle był rarytas – przyklejona z nosem do szyby siedziałam na parapecie i wypatrywałam błyskawic.
    jak tak teraz o tym myślę, to wtedy chyba mniej się wszystkiego bałam niż teraz. uroki bycia dzieckiem 🙂

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Przewiń do góry