Od dłuższego czasu określenie 'szafiarka’ mnie uwiera. Było fajne na początku blogowania, kiedy dziewczyny tworzyły zwartą internetową społeczność i miło było poczuć się częścią tej grupy na zasadzie 'my szafiarki kontra reszta świata’. To było kiedyś. Grupa rozrosła się do tego stopnia, że ciężko mówić o wspólnym mianowniku oprócz robienia sobie zdjęć. Teraz łatka 'szafiarki’ jest piętnującą szkarłatną literą. Bo wiecie, szafiarki sprzedają się za jeansy, żebrzą o próbki kremów i tak dalej.

Ubrania i moda nigdy nie były sensem mojego życia, a jedynie jego istotnym elementem. W zasadzie do dzisiaj nie wiem, co jest sensem życia, ale jak się dowiem to dam znać. Wbrew przekonaniom dużej części ludzi dobranie do siebie kurtki, sukienki i butów nie zajmuje całego życia. W międzyczasie da się skończyć studia, iść do pracy, spotykać z ludźmi, czytać książki, oglądać filmy, iść na spacer czy co tam jeszcze podaje się jako antytezę marnowania czasu na robienie sobie zdjęć. Kiedyś czułam ogromne ciśnienie na to, żeby fotografować się jak najczęściej się da i dokumentować niemal każdy strój. W tej chwili tego ciśnienia nie czuję, robię zdjęcia kiedy mam pomysł i ochotę i wtedy sprawiają mi sporą przyjemność. Zaczynam mieć natomiast ciśnienie na przekazywanie na blogu swoich myśli. Zdecydowanie komentarzem, który zapadł mi w pamięć najbardziej w historii bloga był ten, że jestem 'szafiarką, która uważa, że ma wysokie IQ’. Czyli i tak źle i tak niedobrze. Jesteś szafiarką – dno intelektualne i jeansowa prostytucja. Chcesz być czymś więcej – wracaj do szeregu. Wszystkim nie dogodzę. Mogę dogodzić sobie.

W dyskusjach z innymi blogerami powraca temat 'szafiarskiej skazy’ i zrywania z wizerunkiem szafiarki dla pozyskania większej aprobaty odbiorców. Chcę być lepsza w tym co robię, ale nie zmieniając wszystko co robię pod wyimaginowanego czytelnika. Pewna szafiarka zrobiła trochę ponad sto lat temu karierę właśnie dlatego, że była szafiarką, miała wysokie IQ połączone z rewelacyjną stylówą i całkiem sporo do powiedzenia. Oscar Wilde bardzo lubił zadawać szyku na salonach, robić sobie zdjęcia w szałowych ciuszkach i dramatycznie spoglądać w dal. Lubił też przystojnych młodych mężczyzn i pisanie. Łączy nas niemal wszystko (może miał nieco lepszy nos). I chciałabym, żeby każda osoba, która spędza czas bardziej konstruktywnie niż na myśleniu w co się ubrać, miała do powiedzenia tyle samo so szafiarka Oscar.

Wilde jest też autorem jednego z cytatów, które uważam za swoje życiowe motta – to define is to limit. Jestem szafiarką, elfią królewną, kosmosem i tysiącletnim wojownikiem w jednym. Naraz.

Jeśli dla Czytelnika mam być bardziej wiarygodna ukrywając, że mam fajny sweter i jeśli moje zdjęcie z wydętymi usteczkami ma go zniechęcić do przeczytania tekstów, to nie jest to po prostu mój target.

Podoba Ci się? Podaj dalej »

61923936_301827807423707_1414915001336679940_n copy

Autorka

Marta Dziok-Kaczyńska
Riennahera​

Nie chcę sprzedać Ci wizji perfekcyjnego życia jak ze strony w kolorowym czasopiśmie. Chcę być dobrą sobą i porządną osobą. Może Ty też?

Scroll to Top