Wczoraj jadąc pociągiem do pracy siedziałam naprzeciwko dwóch kilkunastoletnich uczennic. Czytały poranną darmową gazetę i właśnie odkryły, że w USA dzieje się coś takiego, że zamykają muzea. Ten fakt nie zajął ich na dłużej niż dziesięć sekund. Wiedziały natomiast wszystko na temat nowootwartego Starbucksa w ich okolicy.

Była to jedna z tych ostatnio coraz częstszych okazji, kiedy czuję się dobrze z tym, że jestem dorosła. To nie żadna krytyka dzisiejszych nastolatków. Dzisiejsze nastolatki są w większości aspektów dość podobne do wczorajszych. Po prostu o ile niewinność i beztroska są cudowne i pociągające, o tyle jeszcze bardziej pociąga mnie wiedza i intelektualne labirynty. Do dzieciństwa wspaniale mi się wzdycha patrząc na nie z oddali.

Ech, jesień!




Podoba Ci się? Podaj dalej »

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on email
61923936_301827807423707_1414915001336679940_n copy

Autorka

Marta Dziok-Kaczyńska
Riennahera​

Nie chcę sprzedać Ci wizji perfekcyjnego życia jak ze strony w kolorowym czasopiśmie. Chcę być dobrą sobą i porządną osobą. Może Ty też?

10 thoughts on “koniec wieku niewinności”

  1. Coż, ja wśród moich równieśników zauważam sporo przejawów tej naiwności i zupełnego braku zainteresowania tym, co sie dzieje na świecie. Wspomniałam o tym koleżance, a ona zupełnie się nie przejęła i przeszła do plotek na temat naszych znajomych. Całe szczęście posiadam również grono znajomych, którzy większą wagę przykładają do rzeczy interesujących 😀 Uf uf…bo bym sie zabiła, gdyby nie było ani jednej takiej osoby.

  2. Hm. Mnie zamykanie muzeów w USA ni ziębi, ni grzeje – dużo bardziej mnie interesuje nowa pierogarnia w mojej okolicy. Uwielbiam i muzea, i pierogi, ale skoro za ocean się nie wybieram, to nie poświęcam uwagi tej pierwszej kwestii 🙂

    To chyba naturalne, że interesuje nas to, co nas bezpośrednio dotyka czy porusza?

    1. Wiesz, one po prostu nie zrozumiały niczego poza tym, że zamykają muzea. I dowiedziały się o tym kilka dni później z zupełnie przypadkowego źródła. Gdyby rozmawiały przez całą drogę o Starbucksie nie wzruszyłoby mnie to ani trochę, ale ten kontrast dla mnie zgrzyta.

      A do pierogarni w Twojej okolicy na pewno miło wpaść, jak się dopiero co wróciło z Paryża, nie? 😉

    1. Myślę, że w szkole i na studiach jest po prostu łatwiej. Mówią Ci co masz robić i nie bierzesz do końca odpowiedzialności za życie. Każda dorosła decyzja należy do Ciebie i to jest trochę przytłaczające. Trzeba się nauczyć czerpać z tego radość.

  3. Oczywiście, prawda to. W miarę naszego rozwoju bierzemy odpowiedzialność za coraz więcej rzeczy.
    Gorzej, jeśli ktoś żyje przeszłością albo w ogóle alternatywnymi wersjami swojego życia („mogłam wyjść za tego chłopaka, z którym zerwałam, mogłam mieszkać gdzie indziej”)

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Przewiń do góry