szal w kratę

Miewacie momenty, kiedy szukacie elementów rzeczywistości stających Wam na drodze do sukcesu? Gdyby siłownia była naprzeciwko domu to na pewno bym na nią codziennie chodziła (sprawdziłam, absolutnie nieprawdziwe). Gdyby było ciepło, nie pochłaniałabym takiej ilości czekolady. Gdybym skończyła inne studia dostałabym lepszą pracę. Gdybym miała pieniądze spełniałabym swoje marzenia. I tak dalej, i tak dalej. Moją wymówką było ‚gdybym nie mieszkała w Woking byłabym szczęśliwa’.

szal w kratę

W 99 % sytuacji mówimy te rzeczy tylko dlatego, żeby usprawiedliwić swoją bierność i dalej turlać się po kanapie. Bo jesteśmy przysłowiowymi kiepskimi baletnicami. Czasem jednak, w tym jednym procencie przypadków, mamy rację.

Oczywiście w tej chwili nie budzi mnie rano śpiew aniołów, małe zwierzątka nie opatulają mnie ręcznikiem kiedy wychodzę spod prysznica i nie zaplatają mi włosów. Ale gdziekolwiek się nie ruszę znajduję w okolicy coś co mnie inspiruje. Nawet taki kanał wieczorową porą, piętnaście minut spacerem od domu. Nie czekam na weekend jak na zbawienie, nie płaczę z powodu poniedziałku.

Czasami ten rąbek u spódnicy robi wielką różnicę. Trzeba tylko sturlać się z kanapy.

// płaszcz Internacionale, kapelusz Topshop, szal sh //

szal w kratę

Podoba Ci się? Podaj dalej »

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on email
61923936_301827807423707_1414915001336679940_n copy

Autorka

Marta Dziok-Kaczyńska
Riennahera​

Nie chcę sprzedać Ci wizji perfekcyjnego życia jak ze strony w kolorowym czasopiśmie. Chcę być dobrą sobą i porządną osobą. Może Ty też?

24 thoughts on “rąbek u spódnicy”

  1. Fajnie Ci z tym nowym Londyńskim życiem 🙂
    Z siłownią naprzeciwko rzeczywiście nie działa, potwierdzam. Widzę ją nawet teraz, ze swojej kanapy. Ale gdyby była w moim bloku, na parterze, to na pewno bym chodziła!

  2. To dowodzi tylko twierdzenia, że zmiany są dobre, a nie tego, że Woking było takie złe 😉 Ja po przeprowadzce do UK czułam, że codziennie rano aniołowie śpiewają w mojej głowie, a teraz po 3 latach jak na skrzydłach wracam do Polski… Ale może gdybym się przeprowadziła do Lądka to byłoby inaczej? 😉

  3. Naprawde nie dziala silownia naprzeciwko domu? Bylam przekonana ze tak.
    Mam niedaleko, ale podjechac trzeba. Jak sie wybiore to mi sie humor od razu
    poprawia. Ale najbardziej nie lubie tego targania torby: recznik, klapki, cos na zmiane,
    Boze, szmpon sie czasami rozlewa albo zapomne kremu. A gdyby tak tylko myk i pod wlasny prysznic, to odpada ta cala logistyka. Pozdrawiam! Koralova

  4. Woking brzmi przygnębiająco, ale gdyby to było Ewoking, szczęście na pewno nabrałoby kosmicznego wymiaru…
    Gdyby nie marnowała czasu na blogowe wędrówki, byłabym produktywniejsza, a krajowe PKB urosłoby jak zaczarowana fasola, do samego nieba.

  5. W przebłyski alternatywnej rzeczywistości przeczytałam „Robak w spódnicy”. Mógłby to być dokładnie przeciwny w swoim przesłaniu wpis Riennahery upadłej. Ale nie jest.

    Brakuje mi elfickich klimatów znad innego kanału, ale cóż, rozumiem, żę to nie tylko przez zmianę miejsca zamieszkania; winter is coming.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Przewiń do góry