mieszkanie w londynie

Od czterech dni siedzę sobie szczęśliwie na nierozpakowanych kartonach w mieszkaniu w londyńskiej dzielnicy Islington. Jeśli czytacie mnie regularnie i obserwujecie moje kanały w social mediach nie sposób było uchronić się od wiadomości na ten temat, ale na pewno wkrótce mi to minie (z pewnością szybciej niż miłość do strzelania sobie słitfoci na instagramie).Jest to moje czwarte mieszkanie wynajęte w Wielkiej Brytanii, nie licząc akademika. Dwa razy przeprowadzałam się w Glasgow, potem z Glasgow do Woking. Wynajem w stolicy to jednak zupełnie co innego niż do tej pory. Było ciężej niż we wszystkich poprzednich przypadkach, ale lżej niż się spodziewałam.

Spisałam poniżej kilka uwag, które mnie samej oszczędziłyby trochę czasu i nerwów. A nawet jeśli by nie oszczędziły, to po prostu mogłyby być przydatne.

1.Agencja czy prywatnie?

To pytanie na zasadzie czy Pocahontas powinna wyjść za Kokouma czy latać po lesie z Johnem Smithem. Oczywiście John Smith to jest gość, ale w tej sytuacji nie chodzi o miłość tylko o pieniądze. Czy wolicie zapłacić pewną (nie do końca małą) sumę za pośrednictwo agencji ręczącej dobrym imieniem i pozostawiacie im rozwiązywanie ewentualnych problemów, czy zdajecie się na uczciwość obcej osoby. Osobiście jestem nieufna niczym sarenka i wybieram bezpieczną opcję. Poza tym znakomita część fajnych mieszkań i tak wynajmowana jest przez agencje.

2.Gdzie szukać?

Oczywistymi stronami są Zoopla i Rightmove. Wydaje mi się, że zawierają wyłącznie ogłoszenia z agencji. Zauważycie jednak, że nowe mieszkania nie pojawiają się na tych stronach tak często jak byście sobie życzyli. Tutaj z pomocą przychodzi Gumtree. Mieszkania o dobrej lokalizacji często są do wzięcia tylko przez kilka dni i po prostu nie zdążą się pojawić na poważnych stronach z nieruchomościami. Gumtree jest natomiast pełne ofert i, co było dla mnie zaskoczeniem, przeważają te od agencji.

3.Lokalizacja

Londyn jest DUŻY. Ma mnóstwo zakątków pięknych i mnóstwo tych o wiele mniej pięknych. Są dzielnice eleganckie, trendy, hipsterskie, bezpieczne, niebezpieczne, pełne zieleni, pełne Polaków, położone w centrum, położone daleko od centrum i tak dalej, i tak dalej. To wszystko rozciągnięte na 1500 kilometrów kwadratowych. Dla porównania nie taki mały Gdańsk ma 260 kilometrach kwadratowych. O ile dojeżdżanie do pracy na drugi koniec Gdańska nawet w korku jest do przeżycia, tak dojeżdżanie na drugi koniec Londynu jest delikatnie mówąc niedogodnością. Oczywiście, da się. Ale jeśli nie trzeba dojeżdżać z Notting Hill na Whitechapel, to lepiej nie dojeżdżać. Kiedy za pomocą agencji rekrutacyjnej szukałam nowej pracy pierwszym pytaniem było oczywiście co chcę robić, ale zaraz następnym – w której części miasta chcę pracować.

Poza tym jak wspomniałam dzielnic jest tyle, że warto wybrać takie, które pasują nam ‚osobowością’. W Islington, określanym jako duchowa ostoja lewicującej inteligencji, zakochałam się od pierwszego wejrzenia 😉 I to uczucie, kiedy podczas lunchu mogę wpaść do domu i pomalować paznokcie…Bezcenne.

4.Priorytety

Wiadomo, że wszyscy marzymy o wielkim przestronnym mieszkaniu w najlepszej dzielnicy, z najlepiękniejszymi meblami, cudownym widokiem z okna i najlepiej bez sąsiadów. To wszystko oczywiście za bezcen.

Pośmiaiśmy się, a teraz powróćmy do rzeczywistości. Nie znajdziemy mieszkania spełniającego wszyskie kryteria. Warto pomyśleć, które z priorytetów są ‚najpriorytetowniejsze’. Jeśli mamy ich na przykład pięć, a mieszkanie spełnia trzy z tych warunków, radziłabym brać. Tym bardziej, że…

5. W żadnym innym mieście, w którym do tej pory mieszkałam, nie było takiego popytu na mieszkania.

Dwa z trzech mieszkań, które oglądałam w piątek, były już wynajęte w sobotę. Czasami agenci trochę koloryzują w kwestii wielkiego zainteresowania, jakim cieszy się dane miejsce. Ale to czasami. Często nie. Jeśli mieszkanie podoba się bardzo, warto o tym pamiętać.

mieszkanie w londynie
mieszkanie w londynie

6. Jeśli myślisz, że coś jest za dobre, żeby było prawdziwe, to pewnie masz rację.

Jeśli mieszkanie jest w naprawdę przyzwoitej cenie i świetnej lokalizacji, to już coś nie do końca gra. Jeśli agencja próbuje nakręcić atmosferę i zaprasza na viewing o tej samej godzinie trzy różne pary, to nie do końca nas szanuje. Jeśli mówi, że trzeba głośno wyrażać chęć wynajmu, bo kto pierwszy ten lepszy, a potem zachęca do wyścigu do biura, to już jest źle. A kiedy bierze od nas holding deposit, a potem bierze go też od dwóch pozostałych zainteresowanych, to możecie od razu żądać zwrotu pieniędzy. Nie będę rzucać publicznie nazwami, ale jedna agencja w ten sposób próbuje podwyższać ceny i zachęcać do przebijania się nawzajem. Jest tyle innych agencji, które gotowe są traktować nas jak książątka, że nie warto tracić czasu na cwaniaków.

7. Poręczyciel / Gwarantor

Z takich czy innych przyczyn agencja może stwierdzić, że nie jesteś osobą godną zaufania i ktoś (najczęściej mieszkający na stałe w Wielkiej Brytanii) musi poręczyć za Twoją zdolność opłacania czynszu własnym majątkiem. Co wtedy zrobić? Jeśli nie masz ‚gwarantora’, pozostaje opcja zapłacenia za sześć miesięcy z góry. Lub udanie się do innej agencji, co też polecam.

8. Negocjacje.

Przy żadnym wcześniejszym wynajmie nie negocjowałam ceny, podczas oglądania mieszkań w Londynie agenci wręcz do tego zachęcają. Moje obecne mieszkanie miało być w założeniu droższe o prawie 100 funtów miesięcznie, ale koniec końców jest nie tylko tańsze, ale i odmalowane, a pod koniec miesiąca mamy dostać nową kanapę. Nie musi się udać, ale zawsze warto spróbować.

9. Przygotuj się na szok

Mieszkanie z grzybem na pół ściany? Mieszkanie wielkości toalety? Nie ma toalety, bo zeżarł ją grzyb? Karaluch na środku pokoju oznajmia Wam, że właśnie złożył ofertę w agencji? Pośrednik zachowa twarz pokerzysty i według niego problemu nie będzie. My dostaliśmy właśnie szczegółowy spis dóbr ruchomych w mieszkaniu i kaktus, który wygląda jakby ktoś intensywnie go żuł, a potem obrzucił pajęczyną, jest w stanie ‚dobrym’. Jestem w trakcie kaktusowych negocjacji z agencją. Jeśli jesteście fanami Monthy Pythona, wynajmując mieszkanie w Londynie będziecie się bawić przednio.

Jeśli macie jakieś pytania, uwagi czy wątpliwości, postaram się na nie odpowiedzieć. Wasze historie jak zawsze mile widziane.

PS Jeśli macie też jakieś rady odnośnie leczenia kaktusów, będę zobowiązana.

mieszkanie w londynie

Podoba Ci się? Podaj dalej »

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on email
61923936_301827807423707_1414915001336679940_n copy

Autorka

Marta Dziok-Kaczyńska
Riennahera​

Nie chcę sprzedać Ci wizji perfekcyjnego życia jak ze strony w kolorowym czasopiśmie. Chcę być dobrą sobą i porządną osobą. Może Ty też?

Przewiń do góry