Kiedy pytałam na fanpage’u jakie tematy z zakresu średniowiecza Was interesują, padła prośba o wpis na temat życia ówczesnych kobiet. Czytelnik nasz Pan (albo Pani), a Wasze życzenie jest dla mnie rozkazem. Serio, nawet ufarbowałam włosy bo anonimy wytykały mi odrost…

Zacznijmy od tego, że nie ma kogoś takiego jak ‚średniowieczna kobieta’, na tej samej zasadzie jak nie ma ‚kobiety XXI wieku’. Bo kim miałaby być? Carrie Bradshaw, Leną Dunham czy może afrykańską matką, która codziennie chodzi po wodę kilka kilometrów? Angelą Merkel czy panią w okienku na poczcie? W życiu człowieka płeć stanowiła tak naprawdę rolę drugoplanową i to o wiele bardziej niż dzisiaj. Tak naprawdę liczyło się urodzenie. Rzeczywistość, o której piszę, nie zna amerykańskiego snu. W niej nie można dojść od zera do milionera. Jeśli jesteś zerem na 99,9% nim pozostaniesz. I Twoje dzieci, i dzieci Twoich dzieci, i ich dzieci…Jeśli nie jesteś absolutnym zerem przy dużym talencie, szczęściu i wytrwałości może awansujesz społecznie. Oczywiście nie za wysoko. Jeśli należysz do szczęśliwych 2% społeczeństwa i nie jesteś absolutnym debilem, masz szansę dożyć kresu swoich dni w dostatku. Powodzenia!

Wracamy tutaj do problemu, o którym wspomniałam w poprzednim wpisie. Źródła, które posiadamy to mocno reżyserowany obraz stworzony przez tych, co umieli pisać na potrzeby tych, którzy byli w stanie im zapłacić. Siłą rzeczy jest to zatem wpis o kobietach dworskich, szlachetnie urodzonych, tych, które uważano za warte uwagi i zachodu. Nie uważajmy ich jednak za ‚średniowieczne kobiety’, bo ogółowi społeczeństwa było do nich mniej więcej tak daleko jak nam do Angeliny Jolie.

Jako, że temat jest szeroki, omówmy go sobie na przykładzie najbardziej średniowiecznego filmu Disneya – ‚Brave’. Zgadza się, że ‚Dzwonnik z Notre Dame’ też dzieje się w średniowieczu, ale chyba naprawdę nie muszę komentować pomysłu, że Febus i Esmeralda żyją razem długo i szczęśliwie…



Jak wiarygodny jest ten film? W sumie w ogóle, począwszy od Szkocji jako krainy poza czasem. Ciężko mi określić nawet w której części Szkocji i w którym wieku rozgrywa się akcja, bo architektura i stroje wskazują na kilkusetletni rozrzut, tam mniej więcej od XI do…XVIII wieku. Pomińmy już nawet fikcyjne sceny kameralnej rodzinnej kolacji i fakt, że na dworze nie ma zbyt wiele służby, dam dworu, minstreli, artystów, urzędników, ambasadorów…

Załóżmy jednak, że rano budzimy się jako Merida czy inna wysoko urodzona panienka we własnym słitaśnym zameczku czy pałacyku. Jaka jest nasza pierwsza myśl rano? Nie wiem, pewnie coś o przeciągach, głodnym brzuszku czy lęku, że spóźnimy się na poranną mszę. Na pewno jednak nie jest to pragnienie zmiany swojego przeznaczenia. W życiu nie mogło nam się bardziej udać, mamy absolutnie wszystko, co można mieć będąc osobą z żeńskimi organami rozrodczymi.

W tym momencie w dziejach kobieca tożsamość opiera się na tym kim się urodziła i kogo urodzi. Owszem, można iść do zakonu, ale najprawdopodobniej o wiele bardziej przydasz się rodzicom jako żona mężczyzny, za którym stoi sprzyjający im potężny ród. Albo jako żona, która zagwarantuje, że niesprzyjający im ród nie będzie szukał zwady. Czy jako średniowieczna panienka Merida kochałaby męża? Byłoby dobrze, ale w sumie to naprawdę pomniejszy problem. Od małżeństwa zależy absolutnie wszystko – pozycja, majątek, miejsce przy stole na uczcie u księcia, ubranie, towarzystwo, aspiracje…Z pewnością wiele małżeństw było nieszczęśliwych. Wiadomo natomiast, że chociaż miłość była ostatnim czynnikiem, który brano pod uwagę przy zaślubinach, to owszem zdarzała się. A jeśli nawet nie miłość to przywiązanie, zaufanie, szacunek i wspólna praca ku chwale rodu.

Powiedzmy sobie, że im lepiej Twój mąż o Tobie myśli i im bardziej Ci ufa, tym większa szansa, że będziesz kobietą sukcesu. Trzeba się jednak liczyć z tym, że nie można mieć wszystkiego, zwłaszcza jeśli nasza kariera opiera się całkowicie na uznaniu drugiej osoby. Księżna Burgundii Izabela cieszyła się wielkim poważaniem swojego męża Filipa Dobrego i niejednokrotnie sprawowała całkowitą władzę pod jego nieobecność oraz podejmowała w jego imieniu wiele istotnych politycznych decyzji. Ceną za pozycję polityczną było jednak tolerowanie jego licznych romansów i bękartów, z których kilkoro zostało całkiem wpływowymi dworzanami (np. Wielki Bastard Antoni, zresztą ulubieniec jej własnego syna). Dla kontrastu syn Izabelli Karol (póżniejszy Karol Śmiały) był mężem wiernym i oddanym. Sęk w tym, że o jego żonie wiadomo tyle, że za niego wyszła, nie była wybitnie bystra, urodziła córkę i kilka lat później umarła. Cóż, wszystko to kwestia priorytetów…

Po tym cynicznym akapicie zmieńmy temat na bardziej radosny. Prawdziwa Merida nie byłaby tak strofowana za umiłowanie do szwędania się po lasach i strzelania z łuku. Mama nie wypominałaby jej, że dama preferuje bardziej eleganckie formy spędzania czasu, bo nie ma niczego bardziej eleganckiego niż polowanie. Panie są tu bardzo mile widziane. Maria Burgundzka, córka i jedyna dziedziczka wspomnianego Karola Śmiałego była wielką miłośniczką polowań. Tak wielką, że w wieku dwudziestu pięciu lat przeszarżowała podczas zabawy w towarzystwie męża i spadła z konia, skręciła sobie kark i swoją śmiercią wywołała całkiem sporą polityczną bubę.

Mamy zatem męża, jeździmy na polowania…Co dalej? Wiadomo – dzieci. Dzieci to ‚najbezpieczniejsza przystań i najpiękniejsza ozdoba kobiety’ (cyt. Christine de Pisan, rok 1405). Dosłownie i w przenośni. Jeśli masz dzieci, jesteś ustawiona. W przypadku śmierci męża zarządzać będziesz majątkiem w ich imieniu, dopóki nie osiągną wieku dorosłego. Jeśli ich nie masz…Kwestia męża. Ale nie będę owijać w bawełnę, znowu może być buba. Przy czym te dzieci nie zmieniąją za bardzo stylu życia. Dzieckiem księżniczek zajmuje się cały szereg służących, dworzan i nauczycieli. Dzieckiem mniej znaczących szlachcianek zajmuje się ten dwór, na który rodzice zdecydują się je wysłać. Zdarza się co prawda wychowywanie szlacheckich dzieci we własnym domostwie (wiem, że na pewno zdarzało się w Niemczech), ale o wiele lepiej i wytworniej jest wysłać pacholęta na wychowanie. Tym bardziej, że takiemu dziecku od małego chowanemu na dworze o wiele łatwiej będzie zrobić tam karierę…Dwór ojca Meridy powinien zatem roić się od paziów, młodszych i starszych dam dworu, a walczący o rękę królewny synowie przywódców klanów byliby w rzeczywistości starymi ziomkami, których znała od dziecka.

Przy całej niedorzeczności filmu, w którym księżniczka za wszelką cenę pragnie wolności, jedna postać jest uosobieniem średniowiecznego ideału kobiecości. W ‚Brave’ nie ma za wiele kobiecych postaci więc możecie się łatwo domyślić, że chodzi o matkę Meridy, królową Elinor. Bo (przynajmniej w teorii) to nie jest tak, że ówczesna kobieta to tylko inkubator na dzieci i popychadło męża, które przy jego dobrej woli może coś w życiu osiągnąć. Ta epoka zakłada, że w kwestiach zachowania kobieta wie lepiej. Idealna dama zna etykietę na wylot, jest cnotliwsza i bardziej miłosierna od swego męża, a tym samym jest też bliżej Boga. Jej obowiązkiem jest zatem być moralnym drogowskazem temu bałwanowi ( mam na myśli męża, nie Boga), któremu w głowie wino, wojna i egzekucje.

Ta cywilizacyjna rola kobiety jest, chociaż nieco dosłownie, ukazana w ‚Brave’, między innymi w tej scenie (polecam od 1:55).



Zastępy szlachetnych dam po coś te dwory zamieszkiwały. Społeczne elity silnie związane są z wojskiem i walką, stąd wywodzi się ich status (pamiętacie – bellatores, oratores i laboratores). W skrócie – jest to banda mniej lub bardziej zakutych łbów. ‚Delikatne’ i potrzebujące męskiej ochrony niewiasty są strażniczkami etykiety i gwarantem łagodzenia obyczajów na co dzień. Bo wojna wojną, ale w domu nie można mieć codziennie jatki i gołych mieczy na stole. Nawet, jeśli jesteś księciem czy innym królem i stoisz na czele kilkuset domowników. To kobiety są specjalistkami od etykiety i piszą o niej książki. Dzięki tej wiedzy odgrywają też ogromną rolę w dworskich intrygach – praktycznie nie ma frakcji, które nie miałyby w swoich szeregach wpływowych kobiet z bliskiego otoczenia władców. Mężczyźni oczekują tego przewodnictwa, ojcowie i matki uczą tego swoje wydawane za mąż córki. W przeciwieństwie do sceny w ‚Brave’ odbywa się to jednak w kuluarachi ma raczej formę łagodnego przedstawienia swoich racji dla dobra męża, niż publicznego ciągnięcia za ucho.

Na temat kobiet średniowiecza mogłabym napisać jeszcze wiele. Tematu nie wyczerpałam i na pewno powróci. Dzisiaj chciałam tylko zanzaczyć, że bajkowe wyobrażenia o średniowieczu to bzdura, a siła kobiety nie leży w machaniu małą piąstką, strzelaniu z łuku i krzyczeniu ‚wolność’.

Oczywiście zachęcam do pytań, tutaj lub na ASK.FM, oraz komentarzy, jeśli się Wam podobało. Cmok, cmok, drogie damy i szlachetni rycerze.

Podoba Ci się? Podaj dalej »

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on email
61923936_301827807423707_1414915001336679940_n copy

Autorka

Marta Dziok-Kaczyńska
Riennahera​

Nie chcę sprzedać Ci wizji perfekcyjnego życia jak ze strony w kolorowym czasopiśmie. Chcę być dobrą sobą i porządną osobą. Może Ty też?

18 thoughts on “Średniowieczne kobiety a Merida Waleczna”

  1. Ach i wreszcie doczekałam się wpisu komentującego „Brave”, o którym wspominałyśmy podczas któregoś z wpisów dotyczących bajek Disneya. 🙂 Cykl na temat średniowiecza jest świetny, a dla mnie bardzo pouczający, bo, przyznaję ze wstydem, tę epokę zawsze traktowałam „po macoszemu”, ale zdołałaś mnie zaintrygować. Brawo 😀

    Agata

  2. „ale w domu nie można mieć codziennie jatki i gołych mieczy na stole.”

    hihihihi

    Moja mama mowila ze jej sie bardzo twoje teksty o sredniowieczu podobaja 🙂

  3. Bardzo mi się podobało i poproszę o jakiś cykl historyczny. Raz w tygodniu na przykład. Mogą być jeszcze dłuższe wpisy niż ten, bo jest fajnie napisane i czyta się bardzo lekko 🙂

  4. Moja koleżanka, która studiuje etnologię strasznie też narzekala na te niedźwiedzie w Meridzie, że są tak z dupy wzięte i nijak się mają do Szkocji.
    Wpis bardzo ciekawy, traktuję go jako wprowadzenie do bardziej poglębionych tematów. Brawo, Riennahero!

  5. Taka na przykład Świętosława, córka naszego rodzimego Mieszka, też była niezłą babką średniowieczną. Wcale nie taką stereotypową. Późniejsze epoki strasznie zepsuły obraz średniowiecza. Że ciemnota i zabobon. Cała sinusoida epokowa, którą się w szkołach wbija w głowę, to wymysł jest, zamach na historię ludzkości. Dlatego medal Tobie, dzielna niewiasto, za rozjaśnianie mroków i oddawanie sprawiedliwości prawiekom.
    Bardzo bym chciała, żebyś napisała coś ciekawego o krucjatach, tak na marginesie wspomnę.

  6. Świetnie. Chociaż jednocześnie smutne, bo dzisiaj ludzie narzekają na świat, na to że kiedyś było lepiej, ale z drugiej strony, właśnie „kiedyś” bywało w innych dziedzinach gorzej. Teraz też nie jest źle.

  7. A czytała Riennahera taką książkę science fiction”Księga Sądu Ostatecznego” Connie Willis? O podróży w czasie? Zastanawiam się na ile legit jest tamtejsze przedstawienie realiów średniowiecza, zwłaszcza że jednym z motywów jest stan higieniczny włosów, zębów i paznokci głównej bohaterki. Podróżniczka w czasie wyglądała na zbyt zadbaną jak na standardy w które trafiła 🙂

  8. W komentarzach wspomniana jest żona Mieszka, mnie zaś, podczas czytania tego wpisu, z tyłu głowy zaświeciła się lampka z napisem „Kronika Polska” by Anonim tzw. Gall. Otóż czytamy tam o żonie Bolesława Chrobrego: „Nieraz bowiem żona jego, królowa, kobieta mądra i roztropna, wielu wydanych na śmierć za przestępstwo wyrwała z rąk pachołków, ocaliła od bezpośredniego niebezpieczeństwa śmierci i w więzieniu, pod strażą zachowywała ich miłosiernie przy życiu, niekiedy bez wiedzy króla, a kiedy indziej za jego milczącą zgodą”. Wydaje mi się, że to nie jedyny fragment jej poświęcony, ale mogę się mylić, dawno do „Kroniki” nie zaglądałam.
    Wpis interesujący, ja poproszę jeszcze o bibliografię – wybacz, zboczenie zawodowe :). Na studiach czytałam „Kobiety w czasach katedr” i „Kobiety w czasach wypraw krzyżowych”, na drugich studiach m.in. Le Goffa i Huizingę, ale chętnie poczytałabym coś jeszcze, zwłaszcza o niewiastach z późnego średniowiecza.
    I ostatnia rzecz związana ze średniowieczem i kobietami: Znasz „Petrę” Marii Kruger?

  9. Czemu nie byłaś moją nauczycielką od historii?.. 😛
    Pięknie podany mały kawałek historii. Zawsze mnie bardziej ciekawiły takie niuanse niż suche daty bitew, wojen itp.

  10. właśnie zmotywowałaś mi do obejrzenia tegoż filmu i wnioski mam podobne- bajeczka. ale myślę, że chodzi też o dojrzewanie i nie jestem taka pewna, czy każda księżniczka godziła się na swój los, zwłaszcza gdy wydawano ją jeszcze jako dziecko nastolatkę. ciekawy wpis, tak trzymać! 🙂

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Przewiń do góry