Żeby być dobrym sprzedawcą trzeba zupełnie poważnie uwierzyć, że nie chodzi nam o sprzedaż. Chodzi nam natomiast o niesienie pomocy, dobro i pokój na świecie oraz uszczęśliwienie ludzkości poprzez rozwiązanie jej problemów i zaspokojenie jej potrzeb. Przynajmniej części ludzkości. Poza tym ludzkość uwielbia opowiadać.

Przez ostatnie dwa dni byłam pełna uwagi. Zadawałam właściwe pytania, uprawiałam uprzejmy i delikatny ( a czasem i niedelikatny) small talk z przynajmniej pięćdziesięcioma osobami. Popychałam do udzielania informacji, na których mi zależy i dowiedziałam się tylu okropnie, niesamowicie, ekstraordynaryjnie ważnych rzeczy, która pomogą uszczęśliwić jakąś część ludzkości. Bo, och co za zbieg okoliczności, mamy w zanadrzu narzędzia i rozwiązania, które do tego służą.

Przez te dwa dni musiałam słuchać o potrzebach innych, bo za to mi płacą na etacie. Tym samym opłacają też wycieczki do Paryża, wieczorne driny w lokalnym pubie czy nowe szmineczki. Blog jest ważniejszy. Co prawda nie opłaca szmineczek, ale zaspokaja moje potrzeby.

Skoro już ustaliliśmy, że blog jest ważny, a ludzkość ma potrzeby i problemy, o których uwielbia opowiadać, to może usiądziemy przy stoliczku, odpalimy butelczynę wina i opowiecie mi o tym, czego potrzebujecie? W czym może Wam pomóc Riennahera? Na pewno ma w zanadrzu blogowe narzędzia i rozwiązania, które służą do uczynienia Waszego świata lepszym. Gdyby tak nie było, to i Was by tu nie było. Mam też ciastka.

Siadasz? Pogadamy?

Podoba Ci się? Podaj dalej »

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on email
61923936_301827807423707_1414915001336679940_n copy

Autorka

Marta Dziok-Kaczyńska
Riennahera​

Nie chcę sprzedać Ci wizji perfekcyjnego życia jak ze strony w kolorowym czasopiśmie. Chcę być dobrą sobą i porządną osobą. Może Ty też?

25 thoughts on “W czym mogę pomóc?”

    1. Świetnie ! Jak tylko będziesz miała w planach przyjazd do Łodzi (albo do Wawy chociaż) to daj znać. 🙂

  1. No to ja mam problem. Dostalam nagly przyplyw gotowki, rodzina nalega zeby kupic auto. Ja sie zgadzam z rodzina auto wanza rzecz. Ale te ubezpieczenia, MOTy sroty, taxy I inne pitu pitu… zalatwisz to dla mnie? A I najwazniejsze jaki kolor auteczka, bo torebka grafitowa a buty zwykle conversy…

  2. co mam zrobić, żeby zacząć myśleć po angielsku? Wypowiadam się jak jakaś totalna kaleka i tak się też czuję, w pracy stres i siwych włosów przybywa, a na karku 27 lat. Dodam, że mieszkam w Szkocji. Dominika

    1. Czytaj – duzo czytaj – literatury niskiej i wysokiej, byle po angielsku.I jeszcze wiecej gazet typu Guardian i inne Observery i takie tam. Sluchaj sensownych, angielskojezycznych programow radiowych i ebookow. Ogladajac angielskie TV, koniecznie wylacz napisy (czy to polski i angielskie) i kombinuj, co oni tam powiedzieli. No i idz ze Szkotami na piwo, im czesciej tym lepiej. I jesli czegos nie zrozumiesz – pytaj, pytaj, pytaj.

      Ja mam odwrotny problem teraz – musze pamietac o mysleniu po polsku! Nawet sny mam po angielsku 🙁

      Aska

  3. Chciałam napisać jedynie, że mogłabyś na blogu wystawiać recepty na bóle psychy, ale na bogów. Ja swoje tak lubię..

    1. Żadnych złych myśli w tym komentarzy miało nie być! Miał być neutralno-pozytywny, ale jakoś chyba nie wyszedł..

  4. heh, a ja tu przychodzę, bo jakoś tak czuję, że mi niczego nie sprzedajesz… niech to się nie zmienia:)

  5. Czytając tego bloga już od jakiegoś czasu, mam wrażenie że trochę Cię poznałam – przynajmniej na tyle na ile się pokazałaś 🙂 Bardzo się z Tobą utożsamiłam, bo czuję się podobna z charakteru, też dzielę większą część Twoich zainteresowań (choć dinozaury wciąż mnie nie przekonują, pomimo uroku którego nie można im odmówić). Jest tylko jedna duża różnica: Ty dajesz radę realizować swoje postanowienia, pomysły, marzenia, a ja mam wrażenie że od kilku lat stoję w miejscu. Nie wiem co się stało. Od trzech lat Cię obserwuję, jeśli nie dłużej, sercem cały czas jestem w tym samym miejscu – kolorowym, pachnącym, kreatywnym i trochę idealistycznym, zawsze albo z obłoczkami albo burzowymi chmurami nad głową – ale tak na zewnątrz jakoś blednę. Patrzę na Ciebie, rudą, uśmiechniętą, szczupłą, uroczą, mającą świetne pomysły, kreatywną, robiącą ciekawe rzeczy, mieszkającą w pięknych miejscach, z fajnym facetem. Oczywiście na pewno mam wyidealizowany obraz Ciebie, ale wciąż, oklepane pytanie: jak Ty to robisz? Skąd bierzesz tyle… hmm… inicjatywy i takiej swoistej radości w codziennym życiu?
    Jeśli nie zrozumiałam przesłania to przepraszam za ten inside-out w komentarzach 🙂
    Riennahero, jak żyć? 😉

    1. Nie jest tak idealnie, mam trochę brzuszek, w mieszkaniu była mysza, facet czasem marudzi i szef też. Ale im bardziej się łamiesz, tym wszystko bardziej dokucza. Jeśli chodzi o radość…jestem dość mroczna, ale staram się nie dodawać zbyt dużo dramy do codzienności. I ogólnie nikt nie zrobi Ci w życiu tyle dobrego, ile sama możesz sobie zrobić.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Przewiń do góry