Riennahera

Riennahera

Złota godzina na obrzeżach Wrocławia

Z urlopem jest ten problem, że bardzo komplikuje życie. Codzienna rutyna, do której można było przywyknąć, zostaje nagle zakłócona przez coś miłego i fajnego. Powrót jest bolesny, po powrocie czeka zasłużona kara i żal za grzechy. Przede wszystkim za grzech przerwania rutyny.

Mam ostatnio kłopot z wyborem wakacji, ponieważ znakomita większość opcji zakłada, że siedzenie na plaży i sączenie drinka z palemką prowadzi do nirwany. Sęk w tym, że plaża i drink łączą się z czasem na myślenie, na które nie mogę sobie pozwolić. Weltschmerz przy trzydziestu stopniach Celsjusza znosi się o wiele ciężej niż w deszczu i mrozie. Potrzebuję wakacji, podczas których będę mogła skupić się na czymś poza sobą.

Czy przemawia przeze mnie depresja? Bardzo prawdopodobne. Pamiętam jednak jak ostatnim razem sięgnęłam samego dna desperacji i wzięłam się za bary z Mrocznym Pasażerem. W wyniku czego dokonałam niemożliwego i zmieniłam swoje życie o 180 stopni.

Wierzę, że o to chodzi i że dam radę. A we Wrocławiu pięknie świeci słońce.

zlotagodzina5
zlotagodzina3
zlotagodzina
zlotagodzina4
zlotagodzina2
zlotagodzina6
zlotagodzina7

Podoba Ci się? Podaj dalej »

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on email
61923936_301827807423707_1414915001336679940_n copy

Autorka

Marta Dziok-Kaczyńska
Riennahera​

Nie chcę sprzedać Ci wizji perfekcyjnego życia jak ze strony w kolorowym czasopiśmie. Chcę być dobrą sobą i porządną osobą. Może Ty też?

12 thoughts on “Złota godzina na obrzeżach Wrocławia”

  1. Powinnaś zostać backpackerem, najlepiej autostopowym. Polecam 🙂 Każdego dnia nowe przeżycia, decyzje, czy jedziemy dalej, czy się rozbijamy, każdego dnia weryfikacja planów i nowe zamierzenia. Nigdy w życiu nie spędziłam wakacji, sącząc drink z palemką, no ale ponoć jestem nihilistką 😉

  2. A wiesz, coś w tym jest. Odkąd zmieniłam swoje życie na mniej stacjonarne, gdzie częściej muszę zajmować się problemami zewnętrznymi – problemów wewnętrznych jakby mniej. Widać niektórzy ludzie muszą być trochę jak Nomadzi, a inni przeciwnie – siedzieć w domu 🙂

  3. Rozumiem cię doskonale, mam ten sam problem. Z tego powodu zrezygnowałam w tym roku z leżakowania w ciepłym kraju, a jadę pod namiot do Niemiec, gdzie najprawdopodobniej będzie zimno i deszcz, ale będzie tez parę szalonych osób, zero harmonogramu i wszystko na dużym spontanie. Mam nadzieję, że nie będę miała czasu skupiać się na sobie, czego również Tobie życzę. Trzymaj się i przetrwaj!

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Przewiń do góry