Referendum w sprawie niepodległości Szkocji odbędzie się już w ten czwartek. Od dawna chciałam napisać na ten temat, ale nie wiedziałam jak się do tego zabrać. To znaczy wiedziałam i zamierzałam pisać o dumnym narodzie, który układa jedne z najpiękniejszych pieśni świata, który nigdy nie dał się podbić siłą, który częścią Zjednoczonego Królestwa jest wskutek dynastycznego zrządzenia losu, za które od setek lat mniej lub bardziej pokutuje. I z którego strony spotkało mnie mnóstwo dobra, piękna, szczęśliwości i dodatkowych kilogramów…

Mogę sobie tak smęcić o Szkotach, górach i zamkach, ale nie wnosi to specjalnie wiele do tematu. Dlatego tekst na temat czwartkowego referendum powierzyłam komuś, kogo dotyczy ono bezpośrednio i kto jest zaangażowany w kampanię na rzecz niepodległości.

Ze Stephenem znamy się ze studiów, przez rok był też moim współlokatorem. Obecnie pracuje w firmie zajmującej się produkcją video, którą założył z naszymi wspólnymi znajomymi. O niepodległości mówi na swoim kanale na youtube oraz twitterze.

Niepodległa Szkocja – po co i dlaczego?

Autor: Stephen Paton

Niuanse tego co dzieje się w Szkocji są często niedostrzegane przez media, zwłaszcza te, które relacjonują zbliżające się referendum spoza kraju. Jesteśmy w trakcie największej politycznej rewolucji w naszej historii i jeśli tu mieszkasz nie sposób tego nie zauważyć.
Na każdej latarni znajdziemy całą kolekcję naklejek, od śmiałego “Tak” i zdecydowanego “Nie” po wezwania “Won z Torysami!” czy “Głosuj na Tak aby ocalić nasz Narodowy Fundusz Zdrowia”. Nasze polityczne intencje wykrzykiwane są z okien do przechodniów, którzy niosą banery deklarujące ich przynależność do danego obozu.

Od 1959 roku w powszechnych wyborach parlamentarnych Szkocja głosowała na Labourzystów, jednak przez około połowę tego czasu byliśmy zmuszeni do akceptacji rządu konserwatystów. Nie mamy przedstawicielstwa, którego potrzebujemy, a gorzkim owocem tej sytuacji, kraju bez głosu, jest społeczeństwo, które nie wierzy, że nasz głos cokolwiek znaczy. Być może to możliwość, że nasz głos w końcu będzie się liczył, zmobilizowała osoby dotychczas politycznie apatyczne do pukania od drzwi do drzwi, żeby zadać pytanie – czy uważasz, że Szkocja powinna być niepodległym państwem?

Ta szansa obudziła w wielu z nas coś, czego istnienia się nie spodziewaliśmy. Codziennie rozmawiam z osobami zaangażowanymi w kampanię na rzecz niepodległości i słyszę wciąż to samo stwierdzenie – “do tej pory nie interesowałem/am się polityką…”. Mamy odwagę marzyć, a robiąc to zdajemy sobie nagle sprawę z gorzkiej rzeczywistości tego, czym stała się Wielka Brytania. Przez ostatnie trzydzieści lat podwoiła się w Szkocji skala ubóstwa, w ubóstwie żyje jedno na pięcioro dzieci. Mamy drugą najniższą płacę pośród krajów rozwiniętych, najwyższe ceny kolei, najwyższą śmiertelność wśród noworodków w Europie i ósmą najwyższą przepaść między płacami kobiet i mężczyzn. Jesteśmy czwartym najbardziej niesprawiedliwym społecznie krajem wśród krajów rozwiniętych, a nasza różnica w zamożności obywateli jest dwa razy większa niż w jakimkolwiek innym kraju członkowskim Unii Europejskiej. Spróbuj się nie roześmiać następnym razem, kiedy ktoś powie Ci jak “Wielka” jest Brytania.

szkocka niepodleglosc3

To przekaz, który Radykalna Kampania na Rzecz Niepodległości adresowała do najbardziej zubożałych regionów Szkocji, gdzie średnia długość życia mężczyzn wynosi miejscami 54 lata. Te regiony stają się zaangażowane politycznie nie tylko dlatego, że wynik referendum będzie ich dotyczył, ale dlatego, że po raz pierwszy ktoś puka do ich drzwi i pyta o opinię na jakikolwiek temat.

Szkocja ma PKB per capita wyższe niż Francja czy Japonia. Mamy oszałamiającą ilość odnawialnych zasobów naturalnych. Nie było dotychczas kraju równie gotowego do rządzenia własnymi sprawami, jednak mamy również przeciw sobie brytyjskie państwo i media.

Codziennie słyszę nowe wiadomości oparte wyłącznie na lęku. Słyszeliśmy o przypadkach, kiedy zwolennicy kampanii na “Nie” mówili Polakom I obywatelom innym państw Unii Europejskiej, że zostaną wydaleni z kraju jeśli opowiemy się za niepodległością, podczas gdy prawdziwym zagrożeniem jest dla niech referendum dotyczące przynależności UK do Unii Europejskiej mające się odbyć w 2016 roku. Kampania na “Nie” próbowała przekonać emerytów, że ich emerytury zostaną odebrane, jeśli poprzemy niepodległość, pomijając fakt, że UK ma jedne z najgorszych emerytur w Europie, jeden z najwyższych wieków emerytalnych, a także, że Wydział Pracy i Emerytur (Department of Work and Pensions) zapowiedział już, że emerytury będą bezpieczne niezależnie od wyników referendum. Z pełnym wsparciem brytyjskiego rządu unioniści wmawiają nam, że nasz Narodowy Fundusz Zdrowia jest bezpieczny jeśli opowiemy się przeciwko niepodległości, pomimo, że w momencie kiedy to piszę tysiące ludzi w Anglii wychodzi na ulice, żeby chronić ich Fundusz przed prywatyzacją rozpoczętą za rządów poprzedniego rządu Labourzystów i kontynuowaną przez Partię Konserwatywną.

Mówi się nam, że szkocki Parlament otrzyma nowe uprawnienia jeśli zagłosujemy przeciw niepodległości, ale nie dowiemy się jakie to uprawnienia aż do momentu po referendum. Oczywiście będzie to możliwe kiedy zagłosujemy na właściwą partię w powszechnych wyborach. Cały sęk w tym, że kiedy po raz pierwszy pojawił się pomysł na referendum w sprawie niepodległości, szkocki rząd chciał umieścić na formie do głosowania trzecie pytanie. Moglibyśmy głosować za niepodległością, za utrzymaniem obecnego stanu rzeczy oraz za rozszerzeniem uprawnień Parlamentu Szkocji. Była to ówcześnie najpopularniejsza opcja, ale jej pojawienie się na karcie zostało zablokowane przez Westminster. Rządzący wiedzieli, że gdybyśmy otrzymali szansę sięgnięcia po więcej władzy, skorzystalibyśmy z niej. Obecnie proponowane uprawnienia są iluzoryczne, gdyby naprawdę chciano dać nam nowe możliwości, to nie zablokowano by tej opcji na samym początku.

szkocka niepodleglosc2

Do głosowania za niepodległością pchają mnie głównie demokratyczne pobudki. Parlament ma drugą izbę niewybieralnych Lordów, których liczba przewyższa ilość tych wybranych w demokratycznych wyborach. A spośród tych wybranych w głosowaniu mamy bardzo niewielką grupę reprezentującą interesy Szkocji. W Parlamencie tylko 4% posłów to szkoccy reprezentanci. Domagamy się głosu, a nigdy nie będziemy go mieć jako część Zjednoczonego Królestwa.

Obawiam się, że jesteśmy odciągani od świata i przemieniani w małostkowe wyspiarskie społeczeństwo pod dyktaturą południowej Anglii, która w gruncie rzeczy decyduje kto będzie rządził dzięki ilości ludzi zamieszkujących ten region. Sukces prawicowego UKIPu, przeciwnego Unii Europejskiej i imigracji sprawia, że wiele osób na Północy obawia się, że będziemy obarczeni władzą faszystowskiej partii, nad którą nie będziemy mieć żadnej kontroli i żadnej możliwości zatrzymania jej zapędów. Nie tak dawno brytyjski rząd zamówił samochody ciężarowe z napisem “Wracaj do domu” , które jeździły po ulicach i informowały nielegalnych imigrantów, że mają się wynosić. Mam przyjaciół, którzy studiowali i żyli w Szkocji od lat i którym odmówiono przedłużenia wizy bez podania jakichkolwiek przeciwskazań, chociaż te osoby były częścią naszego społeczeństwa i wnosiły do niego dużo dobrego. To nie jest państwo, w którym chcę żyć.

Głos na rzecz niepodległości nie jest, jak stara się udowodnić kampania na “Nie”, wyrazem nacjonalizmu. Jest wsparciem internacjonalizmu i demokracji. Jest to wyraz pewności siebie ze strony ludzi, którzy chcą być częścią świata ze swoimi unikalnymi i szczerymi wartościami. Ale to też coś więcej. To działanie, które wpłynie nie tylko na nas tu żyjących, ale też na ludzi na całym świecie. Może to brzmieć jak przesada, ale w tym szaleństwie jest metoda. Od czasu kryzysu ekonomicznego w 2007 roku taplamy się wciąż w niekończącej się recesji. Odczuwamy konsekwencje błędów bogaczy i znajdujemy się pod obcasem konserwatywnego rządu, przeciwko któremu głosowaliśmy i który musimy znosić, bo nie mamy odpowiedniej reprezentacji w Westminsterze. Doświadczamy surowych, ideologicznie motywowanych cięć funduszy, aby zredukować bilionowe długi brytyjskiego rządu. Jeśli zagłosujemy za niepodległością mamy szansę pokazać, że można inaczej i zainspirować radykalne przemiany na świecie.

Podczas trwania debaty na przód wysuwało się wiele różnych zagadnień, ale wszystko to sprowadza się w gruncie rzeczy do jednego pytania. Czy Szkoci są tak niezwykle niezdolni do zajmowania się własnymi sprawami, że potrzebują być wyręczanymi przy podejmowaniu decyzji przez inne państwo? Chcę mieć swój głos, swój udział w świecie. Może być mały, ale będzie nasz. Będzie mocny i zdecydowany. Z westchnienia narodu, który zapomniał jak się mówi, przemieni się w krzyk ludzi, którzy mają światu tak dużo do zaoferowania. Będziemy walczyć o to, by być słyszanymi. Głosuję na tak, bo chcę zmian.

szkocka niepodleglosc1

Podoba Ci się? Podaj dalej »

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on email
61923936_301827807423707_1414915001336679940_n copy

Autorka

Marta Dziok-Kaczyńska
Riennahera​

Nie chcę sprzedać Ci wizji perfekcyjnego życia jak ze strony w kolorowym czasopiśmie. Chcę być dobrą sobą i porządną osobą. Może Ty też?

13 thoughts on “Po co Szkotom niepodległość?”

  1. Dzięki za ten wpis. Planowałam ostatnio dowiedzieć się trochę na temat tego referendum, cieszę się, że mogłam dowiedzieć się jaka jest perspektywa Szkota. 🙂

  2. Planujesz też dla przeciwwagi zamieścić może wypowiedź Szkota, który jest przeciwny niepodległości? Zastanawiają mnie argumenty obu stron 🙂

  3. Wielkie dzięki za ten wpis, bo do tej pory nie wiedziałam, o co tak naprawdę chodzi. Mam nadzieję, że ludzie mądrze wybiorą to, co dla nich najlepsze i podziwiam ich za to, że zebrali się do kupy i czynnie biorą swoje sprawy w swoje ręce. A propozycja Oli bardzo ciekawa, czy byłaby na to szansa? 🙂

  4. bardzo dobry wpis – tak jak karolina.ja się interesuje co nieco nadchodzącym referendum, dobrze jest przeczytać głos kogoś, kto jest tam na miejscu, zaangażowany, bo jego to osobiście dotyka. wiadomości, jakie są serwowane przez media, zawsze są w jakiś sposób jednak zmanipulowane, czy uproszczone (ze względu na długość materiału).

  5. Tekst w bardzo wielu miejscach erystyczny i pozamerytoryczny. Nie wiem czy jest szansa na dyskusję z autorem (i czy pisać po angielsku czy po polsku), jeśli jest to bardzo chętnie rozwinę.

    Na razie tylko jedna kwestia, jeden fragment. „Codziennie rozmawiam z osobami zaangażowanymi w kampanię na rzecz niepodległości i słyszę wciąż to samo stwierdzenie – “do tej pory nie interesowałem/am się polityką…”.” – To bardzo dużo mówi i to bynajmniej nie zachęcająco o kampanii. Podjęcie decyzji o tym, którą stronę jako obywatel powinno się zająć to zajęcie pozycji nie na płaszczyźnie światopoglądowej – „Czy chcę niezależnej Szkocji, która sama będzie o sobie stanowić?”, ale przede wszystkim na płaszczyźnie politycznej i gospodarczej – i to są te same pytania, na które odpowiedzi nie znają w większości postulujący o autonomię śląska czy (ostatnio widziałem) Poznania – Jak będzie wyglądać gospodarka kraju po uniezależnieniu się? Jakie sektory pozostaną prywatne, a jakie publiczne? Jak wiele zmian administracyjnych będzie musiało być poczynionych? Czy realne możliwości kraju w płaszczyźnie ekonomicznej będą wyższe jako samodzielne państwo, czy jako część zjednoczonego królestwa?
    To wszystko są bardzo zasadne pytania i to pytania, na które Kowalski, czy Mr. Brown albo Smith nie odpowie sobie sam po lekturze dwóch artykułów. To pytania, na które odpowiedzieć mogą osoby z odpowiednim wykształceniem (bądź odpowiednią wiedzą na temat ekonomii ale bez wykształcenia) i z doskonałą znajomością gospodarki i realiów Szkocji.

    [Przypominam pytanie z pierwszego zdania, dziękuję z góry]
    Adler.

    1. Myślę, że byłoby świetnie, gdyby Stephen mógł odpowiedzieć na te zagadnienia, bo zgadzam się, że jego wizja jest dość romantyczna. Sama popieram niepodległość, niemniej jednak rozumiem wątpliwości. Obawiam się niestety, że nie zdąży tego zrobić przed samym referendum, ponieważ jest zupełnie fizycznie zaangażowany w wiele akcji. Niemniej mogę poprosić.

  6. Dziękuję Ci bardzo za ten tekst. Ja od kilku miesięcy bardzo się interesuję sytuacją w Szkocji i nadchodzącym referendum, przeczytałam kilka książek związanych z tym tematem i artykułów, śledzę to, co się tam dzieje, jakie są nastroje. Ubolewam tez nad tym, że nie mogę być teraz w Szkocji i obserwować tych wydarzeń z bliska. Ubolewam także nad tym, że w Polsce tak mało się o tym mówi i mało kto tak naprawdę w ogóle wie o co chodzi. Wydaje się, że sprawa jest prosta – będzie referendum, „tak” albo „nie”, jeśli „tak” to Szkocja będzie niepodległa, jeśli „nie” to nie ma o czym gadać i po sprawie. A to wszystko jest dużo bardziej skomplikowane i każda decyzja obywateli Szkocji przyniesie duże zmiany i skutki. Oczywiście sprawy te nie dotyczą bezpośrednio nas Polaków, ale wydaje mi się, że warto się zainteresować tym, co się dzieje na świecie lub przynajmniej w Europie.

  7. Temat dosyć podobny do autonomii Śląska, co akurat dotyczy mnie bezpośrednio. Media przekazują jakiś pokrzywiony obraz rzeczywistości, Ślązaków nazywa się się patologią / ukryta opcja niemiecką (co będzie dalej?) i snuje wizje chęci odrywu od Polski (czego de facto nikt u nas nie chce). Bzdura, ale medialna więc dobrze się sprzedaje.

    Ale tutaj Twój kolega chyba jest oderwany od rzeczywistości: „UK ma jedne z najgorszych emerytur w Europie”. Umarłam ze śmiechu. Może czas go uświadomić w jakim jest błędzie? I że statystyki nie oddają rzeczywistości? Dla przykładu: GOP na jedne z najwyższych średnich zarobków w kraju, bo kilku prezesów z Kompanii Węglowej zawyża stawkę. Pozostali cieszą się, że w ogóle coś dostają.

    Pozdrawiam serdecznie!

    1. Emerytura panstwowa wynosi maksymalnie £113.10 tygodniowo. W porownaniu do polskiej emerytury moze sie wydawac, ze to kokosy. Tyle, ze mieszkajac w Londynie mniej wiecej tyle wydaje tygodniowo w supermarkecie na jedzenie na dwie osoby. Takze nie ma co umierac ze smiechu.

      1. Tylko że będąc w Londynie nie widziałam emerytów na kasach w sklepach (najczęściej w hipermarketach i bieronkach) lub rozdających ulotki, żeby dotrwać jakoś do następnego miesiąca. W mojej okolicy to standard. Ilu spotkałaś emerytów w Wielkiej Brytanii, którzy stali pod apteką prosząc ludzi, żeby kupili im leki, bo ich nie stać?

        1. No i jeszcze zapomniałabym o wyjazdach zagranicznych. Jak już mi się zdazy wyjechać, to emerytów z UK spotykam całkiem często, siedzą w knajpach, kosztują życia, w Paryżu była ich cała masa. Polskich jakoś ciężko zlokalizować…

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Przewiń do góry