We wczorajszym wpisie wspomniałam o książce Austina Kleona Steal Like an Artist: 10 Things Nobody Told You About Being Creative (po polsku Twórcza kradzież. 10 przykazań kreatywności). Autor zakłada, że nikt nie jest tak naprawdę oryginalny, bo wszystko już było. Przy czym nie ma to specjalnie związku z momentem w historii cywilizacji, w którym się znajdujemy, bo to samo zostało napisane na przykład w Biblii (Koh 1,9):

To, co było, jest tym, co będzie,
a to, co się stało, jest tym, co znowu się stanie:
więc nic zgoła nowego nie ma pod słońcem

Możemy zatem darować sobie silenie się na oryginalność i zabrać się za robotę. Na czym polega „robota”? Na rzuceniu się w gąszcz inspiracji, pochłanianiu ich, szukaniu kolejnych, taplaniu się w nich, a na koniec przetrawieniu wszystkiego, co przyjęliśmy i stworzenie z tego własnej jakości.

Szczególnie sympatycznym pomysłem, który ma dodać otuchy w wyżej opisanym procesie, jest stworzenie sobie twórczego rodowodu. To lista twórców, których absolutnie podziwiasz. Ułatwia to szukanie inspirujących materiałów, żeby zrozumieć geniusz swoich geniuszy sięgasz po autorów, których sami za takich uważali. W międzyczasie oni dotrzymują Ci towarzystwa i niczym przyjazne duchy czuwają nad Twoim procesem poznawczym. Słowem klucz są tutaj „duchy”. Kleon stwierdza, że zmarły geniusz nie może Cię odrzucić, nie może sprawić przykrości. Bo, heloł, przecież nie żyje. Możesz zatem powiesić portrety swych mistrzów nad biurkiem, łóżkiem, wanną czy gdzie tylko chcesz i wzdychać do nich gdy trzeba Ci wsparcia. Podobno Kleonowi to pomaga.

Żeby przybić do ściany gwóźdź muszę mieć zgodę właściciela mieszkania, więc domową galerię na razie sobie daruję. W internecie nie trzeba gwoździ, i galeria moich trupów przedstawia się następująco:

| Kurt Vonnegut | Dylan Thomas | Dorothy Parker | Bruno Schulz |
| Albert Camus | Oscar Wilde | Victor Hugo | Jane Austen |

trupy nad biurkiem

Wujaszek Kurt z cioteczką Dorothy niech uczą mnie ciętej riposty. Kuzyn Dylan wraz z drogim Brunem języka. Stryjowie Albert i Victor mądrości, ten pierwszy życiowej, drugi wiedzy i elokwencji. Kochany Oscar doda odwagi, a kuzynka Jane pokaże jak z codzienności stworzyć wiekopomne dzieło.

Najpierw oczywiście nauczą mnie jak się kończy powieść. I jak się nie siedzi na kanapie i nie gra we flashow gierki. Powodzenia, czeka Was, drodzy Mistrzowie, niezwykle ciężkie zadanie.

Podoba Ci się? Podaj dalej »

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on email
61923936_301827807423707_1414915001336679940_n copy

Autorka

Marta Dziok-Kaczyńska
Riennahera​

Nie chcę sprzedać Ci wizji perfekcyjnego życia jak ze strony w kolorowym czasopiśmie. Chcę być dobrą sobą i porządną osobą. Może Ty też?

12 thoughts on “Trupy nad biurkiem”

  1. Czyli z tymi duchami, to dobrze rozumiem, że mam szukać kogo podziwiali ludzie, których ja podziwiam? Cholercia, to będzie trochę trudne. ;p

  2. Jak się nad tym zastanawiam, to u mnie byłby to Pratchett, Kurt, Samozwaniec, Gałczyński, Makuszyński, Jansson, Goscinny i Lindgren. Pięć lat studiów polonistycznych wpizdu, najbardziej inspirują mnie autorzy książek dla dzieci. ;_;

    1. Calamity Jean

      (żarcik zapewne stąd, że większość i n s p i r u j ą c y c h mnie, a istniejących w rzeczywistości ludzi nadal żyje)

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Przewiń do góry