Riennahera

Riennahera

Bitch Better Have My Money czyli lateks i psychopaci

Lubię oglądać przemoc na ekranie. Tarantino uważam za geniusza. Sin City to film kultowy. Ba, nawet Thranduil jest najatrakcyjniejszy, kiedy masakruje orki. Ale oglądając nowy teledysk Rihanny odczuwam nawet nie niesmak, a po prostu niepokój.

Kiedy Uma Thurman wywija mieczem i trup ściele się gęsto, rozumiem dlaczego to robi. Chwilami mam wątpliwości czy postępuje słusznie, ale przyjmując konwencję rzeczywistości tego filmu jej zachowanie ma sens i usprawiedliwienie. Gdy oglądam American Psycho czy Fight Club rozumiem, że przemoc jest szokującym środkiem wyrazu, ukazującym co dzieje się w głowie bohatera, który bynajmniej nie ma być pozytywnym. W Sin City akceptujemy, że przedstawiony świat jest do cna zły i zepsuty. W końcu w Śródziemiu dobro staje naprzeciw złu. I te wszystkie motywacje do użycia przemocy i brutalności, mniej lub bardziej szokującej, jestem w stanie zaakceptować. Jakoś tam je kupuję.

Nie rozumiem jednak czemu niby fajne i cool ma być porwanie i torturowanie kobiety, której jedyną winą w klipie jest bycie partnerką mężczyzny, który oszukał Rihannę. Oglądając Bitch Better Have My Money ani przez chwilę nie miałam odczucia, że ta Rihanna to taka super laska, you go girl i skop im dupy! Jej postać i motywacja raczej wywołuje odrazę i nie pomagają tu ani fajne fatałaszki ani gangsta gesty. Jest czarnym charakterem tego klipu. Jasne, za defraudację powinno się siedzieć, ale za porwanie i tortury powinno się siedzieć o wiele dłużej i w o wiele mniejszej celi.

Moim głównym problemem jest zupełny brak refleksji przy ukazywaniu przemocy. Tutaj nie ma żadnej umowności, jest złość i poniżenie. Mamy kilka zabawnych scen, ale nawet w tych scenach potraktowanie porwanej nie mieści się w kategorii komizmu. A przerobienie motywu pokrytej folią sceny zbrodni, znanego z American Psycho czy Dextera, poprzez dodanie do niej Rihanny w przezroczystej lateksowej sukience…Może jestem seksualnie bardzo nudna, ale to nie jest podniecające ani seksowne. To nie jest girl power i feminizm. To jest psychopatia.

Czy sceny szokują? Oczywiście. Pokazanie gołych piersi, krwi i tortur zawsze będzie szokować. Ale szokowanie samo w sobie nie oznacza od razu wartościowego przekazu. Jeśli zrobię sobie sesję zdjęciową podczas tarzania się w wannie pełnej kotletów to też będę szokować. Walor artystyczny jest jednak wątpliwy. Jeśli to ma być autoterapia piosenkarki po rzeczywistych przejściach z księgowym, który ją oszukał…Poor little rich girl.

Paradoksalnie mam wrażenie, że gdyby to był teledysk, w którym główną rolę grałby mężczyzna, byłby o wiele bardziej krytykowany i wywołałby o wiele większy skandal. Ponieważ mamy cycki i Rihannę zgrywającą twardą sukę, możemy sprzedawać slogany o prowokacji i ukazywaniu siły, a krytykę zrzucić na karb zazdrosnych brzydkich feministek z bólem dupy. Mam ból dupy? Może. Ale to nie jest dzieło sztuki. BBHMM jest widowiskowe, ale niespecjalnie dobre.

Mówi się, że prawdziwe równouprawnienie będziemy mieć wtedy, kiedy w rządzie będzie tyle samo niekompetentnych kobiet co mężczyzn. Patrząc przez ten pryzmat, Rihanna jest pionierką równouprawnienia w kwestii ogłupiałej przemocy.

Podoba Ci się? Podaj dalej »

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on email
61923936_301827807423707_1414915001336679940_n copy

Autorka

Marta Dziok-Kaczyńska
Riennahera​

Nie chcę sprzedać Ci wizji perfekcyjnego życia jak ze strony w kolorowym czasopiśmie. Chcę być dobrą sobą i porządną osobą. Może Ty też?

18 thoughts on “Bitch Better Have My Money czyli lateks i psychopaci”

  1. O ile lubię Rihhanę, bo jej piosenki po prostu chwytają ucho jak gdzieś lecą w radiu podczas podróży o tyle ta piosenka wywołała we mnie niesmak. Przyznam, że zwiodłam się, bo ani melodia, ani tekst, ani klip nic sobą nie reprezentuję. Zupełnie nic. Niebezpiecznie lawiruje na granicy kiczu z tym leżeniem na pieniądzach. Po obejrzeniu czuję się trochę jakbym straciła połowę mózgu.
    Polemizowałabym nawet ze stwierdzeniem, że te gołe piersi i krew szokują. Ani to bawi, ani nie wywołuje refleksji. Pozostaje tylko niesmak. Założenie może i było niezłe, ale realizacja jest koszmarna. Przekazu nie ma, charyzmatycznej gangsta Rihanny nie ma, dobrej muzyki nie ma.
    Nic nie ma.

    Odnoszę wrażenie, że to już jakieś fatum wiszące nad Rihanną, że po kilku dobrych kawałkach produkuje kompletny kit, którego ani słuchać, ani oglądać się nie da.

    1. Są ludzie, których piersi i krew szokują. Myślę, że coraz ich mniej, ale są. Brak refleksji i zabawy konwencją to wielka wada tego klipu. A mogło być ostro i ciekawie.

    1. Zgadzam się. Jest po prostu straszny. Już pomijając muzyczne walory (których ja osobiście nie dostrzegam), o tyle już sam obraz budzi wręcz wstręt. Nie ma to najmniejszego przekazu. Tym bardziej się zdziwiłam, gdy nagle w teledysku zobaczyłam Madsa Mikkelsena, które bardzo lubię.
      Nie rozumiem, co ta piosenka miała za cel osiągnąć.

      1. u mnie wstrętu nie budzi, to nie to. Wstręt czułam przy okazji oglądania Salo Pasoliniego. W tym teledysku wieje pustką przekazu i to jest smutne.

  2. Jeśli chodzi o Rihannę, jestem w tym temacie bezkrytyczna, bo ubóstwiam ją od zawsze. Mimo, że kawałkiem zachwyciłam się już w dniu premiery, to teledysk również nie przypadł mi do gustu. Tak jak Ty, kocham Tarantino i nie robią na mnie wrażenia krwawe masakry i brutalne txty, ale ten klip chyba został po prostu źle wyreżyserowany… Niemniej jednak, zamysłem miało być szokowanie i mówienie o artystce i założę się, że cel został osiągnięty..

    1. Niby there is no bad publicity, ale przykład Lady Gagi pokazuje, że to jest niebezpieczna droga. Bo szybko robi się nudno i przewidywalnie.

      1. Z drugiej strony Lady Gaga się broni muzyczną różnorodnością i wysokim poziomem wykonawczym (jazzowy album albo wykonanie medley z Sound Of Music na gali Oscarów), a jej szokujący wizerunek IHMO bazował na nie takim złym pomyśle. Sukienka z mięsa to było dużo, no ale zaraz potem Gaga zaskoczyła nowymi kawałkami, klipem, ciekawą trasą.

  3. Magda Meteora

    Pamiętam, jak na początku kariery zachwycałam się Rihanną – nowa,śliczna dziewczyna tworząca fajne, bujane r’n’b, którą przedstawiałam jako świetną alternatywę do, co prawda melodyjnej ale jakiejś takiej niewyrózniającej się niczym poza urodą i dobrym głosem Beyonce. Media też wtedy lubiły się bawić w hasła typu: „Czy Rihanna zagraża królowej popu?”. Lata minęły i na obecną chwilę to Beyonce jest artystką przez wielkie A, która pod względem muzycznym jest coraz lepsza, świetnie się rozwija, co widać z każda kolejna płytą, w teledyskach i na scenie jest cholernie seksowna, zmysłowa i absolutnie przepiękna, w dodatku ja jako chyba pierwszą kojarze z wielkich gwiazd, które zadeklarowały się jako feministki i nie poprzestając na samej deklaracji, aktywnie wspierają ruch i promują siłę kobiet w tekstach czy teledyskach. To, co jest seksowne jest jej show, jest dyktowane przez Beyonce, nie mężczyzn. Nawet tańcząc na scenie w ledwo zakrywającym ciało stroju to nadal jest to eksponowanie ciała według wlasnych zasad, bez wyglądania jak prostytutka (do czego niedaleko jest juz Rihannie). Rihanna z kolei robi się coraz wulgarniejsza, szokująca i chyba w tym widzi sposób na dalszy sposób kariery. Co do BBHMM to zgadzam się z Toba, Riennahera – przemoc może być, ale pod warunkiem, że uzasadniona. A torturowanie laski, która niczemu nie jest winna… Niee, to jest straszne nie tylko w oglądaniu, ale i wtedy, gdy się pomysli, o dzieciakach, które to zobaczą (a zobaczą i żadne ostrzezenia nic nie dadzą) i gdzieś sobie zakodują. Przyznaję, że Riri traci coraz bardziej w moich oczach.

  4. Mam skojarzenia z filmem „Spring Break”. Tam też była przemoc dla zabawy i dla samej przemocy.
    Poza tym, kurde – księgowy oszukał, to mu zabijemy żonę? Z armatą na komary.

  5. Są pewne granice, nawet dla kiczu i konwencji, których nie należy przekraczać. Piosenka jest fajna, wpada w ucho, ale teledysk jest kompletnie od czapy, byle tylko zaszokować. A szkoda, Rihanna miała dużo fajnych teledysków.

  6. Miałam bardzo podobne odczucia po obejrzeniu tego teledysku, ani przez chwilę nie kibicowałam głównej bohaterce, po prostu nie potrafiłam zrozumieć po co ktoś nakręcił tak totalnie pusty teledysk, bez jakiejś głębi, po prostu bezmyślne promowanie przemocy. Taka rozpaczliwa próba walki o rozgłos

  7. Wydaję mi się, że teledysk jest skierowany do wszystkich złych ludzi z życia Rihanny, to jej takie katharsis. Zabijając tych ludzi, poprzedzające tortury jednej z ofiar są w przenośni zabiciem i torturowaniem tych, którzy się jej narazili. Wiem, że jestem naiwna ale tak to odebrałam. Chce pokazać kto jest górą.

  8. Dokladnie czuje sie to, ze Rihanna jest wytworem marketingowym, jej cały image stworzony pod masówke, szkoda!

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Przewiń do góry