suknia anna kara joy 6
Riennahera

Riennahera

Suknia ślubna Anna Kara. Czy warto?

Kiedy rozpoczynałam poszukiwania sukni ślubnej i pytałam o sugestie, zdecydowana większość osób wskazywała na suknie od Anny Kary. Mam wrażenie, że ta marka jest już kultowa i naprawdę ciężko się dziwić. Zwłaszcza, kiedy wchodzisz do salonu sukien, potem do drugiego i dziesiątego i wszystko wygląda mniej więcej tak samo. A na pytanie “Czy są suknie bez gorsetu?” słyszysz “Pani! Kto takie kupuje?”.

No więc ja kupuję.

W romantycznych filmach mówią, że jak założysz na siebie suknię, która jest Ci przeznaczona, to będziesz czuła, że to ONA. I tak jak nie lubię romantycznych filmów (serio, nawet tego z Ryanem Goslingiem, nie lubię go ani trochę), to coś w tym jest. W moim przypadku tak było. Przymierzyłam łącznie pięćdziesiąt sukien (specjalnie liczyłam!), a kupiłam tą, którą przymierzyłam jako czwartą. Model Joy, jeden z naprawdę nielicznych egzemplarzy, które posiadają rękawy. Tak jak nie marzyłam od dziecka o ślubie i nie wyobrażałam sobie „od zawsze” wymarzonej sukni, tak z jakiegoś powodu mam fetysz rękawów. Tym mnie ujęła.

I co? I jak? I było warto?

suknia anna kara joy 1

I tak i nie. Z pewnością można taką suknię uszyć u krawcowej o wiele taniej. Jeśli ktoś zna dobrą krawcową, ma czas, ochotę i sporą dozę zaufania, to z pewnością opcja bardziej rozsądna. Ja nie znam krawcowej, nie miałam czasu ani ochoty przyjeżdżać na przymiarki z Londynu i znam swoje szczęście, z pewnością dwa dni przed wylądowałabym z płaczem między wieszakami w Zarze albo jeszcze gorzej. Poza tym raz się żyje, kurs funta jest dobry, premia była, trzeba na coś pieniądze przehulać. W porównaniu z cenami sukni w Wielkiej Brytanii i tak było tanio. Chociaż w porównaniu z wszystkimi innymi sukniami, które mierzyłam, było bardzo drogo.

Hint: Nie jest to żadne genialne odkrycie, że jeśli człowiek prosi o zniżkę, to może ją dostać. Jak nie prosi, to nie może jej dostać. Nie mam pojęcia dlaczego mam świadomość tego prostego faktu w pracy, przy kupowaniu zadrapanej książki w księgarni czy przy przedłużaniu umowy na telefon, a w przypadku organizacji wesela nie mam. Może to kwestia zapatrzenia się w tiule niczym jeleń w nadjeżdżające światła. W każdym razie, nie bądźmy głupie, pytajmy o zniżki…

suknia anna kara joy 11
suknia anna kara joy 9

Było też warto, ponieważ czułam się zwiewnie i lekko i mogłam bez problemu sama iść do ubikacji. WIN. Nie można przecenić tej możliwości. Suknia jest tak wygodna, że przetańczyłam w niej całą noc, od pierwszego tańca do czwartej nad ranem (tak, chciałam iść do pokoju wcześniej i grać na komputerze, ale mąż nie pozwolił, małżeństwo to straszna niedola). Do tego stopnia wygodna, że nie czułam potrzeby przebrania się, mimo że czekała na mnie specjalnie uszyta wyjściowa elfia koszula nocna. Nie czułam też, kiedy się darła na parkiecie, więc jeśli zamierzasz odsprzedać potem suknię, to warto się zastanowić czy to najlepszy wybór. Ja nie zamierzam.

Przy całym zadowoleniu z tego jak Joy się sprawowała, coraz bardziej mam wrażenie, że to nie był idealny wybór dla mojej figury. Mam ramiona szersze od bioder i brakuje mi wcięcia w talii. Nie powiem też, żeby wizja ślubu jakoś specjalnie motywowała mnie do ćwiczeń i diety (nie ma chyba dla mnie nadziei). Na pokazanych zdjęciach nie wygląda to wszystko specjalnie źle, ale na niektórych wygląda. Nie będę ukrywać, że fakt znalezienia się na forum z komentarzami “o fu jakie otłuszczone” plecy doprowadził mnie do płaczu. Tak jak suknia jest piękna, tak wygląda lepiej na kimś z małym biustem i wąską talią. Wiem na pewno, bo w dniu ostatecznej przymiarki stałam przed lustrem obok takiej właśnie panny młodej (dodajmy do tego mały nos i piękne włosy). Gdybym miała podać przykład sytuacji do zilustrowania słowa “upokorzenie” to byłoby właśnie to.

Oczywiście mężczyźni się nie znają i Pan Młody był zachwycony, co widać na załączonym niżej obrazku. Koniec końców to też się tam jakoś liczy 😉

Mając możliwość przeżycia tego dnia jeszcze raz, zdecydowałabym się po raz kolejny na suknię od Anny Kary. Przy czym wydaje mi się, że jednak na inny model, który mniej by podkreślał mankamenty mojej figury. I rozpuszczone włosy. Ale może tak uważam, bo w tej sukni już brałam ślub i mi się znudziła?

 
suknia anna kara joy 3
suknia anna kara joy 6
suknia anna kara joy 7
suknia anna kara joy 8
suknia anna kara joy 12
suknia anna kara joy 13
suknia anna kara joy 14
suknia anna kara joy

Podoba Ci się? Podaj dalej »

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on email
61923936_301827807423707_1414915001336679940_n copy

Autorka

Marta Dziok-Kaczyńska
Riennahera​

Nie chcę sprzedać Ci wizji perfekcyjnego życia jak ze strony w kolorowym czasopiśmie. Chcę być dobrą sobą i porządną osobą. Może Ty też?

49 thoughts on “Suknia ślubna Anna Kara. Czy warto?”

  1. Byłam widziałam. Nie da się ukryć że byłaś jedną z najładniejszy panien młodych jakie zdarzyło mi się zobaczyć. Głównie dlatego że wszystko promieniowalo ze stroju tobą. Zresztą w ramach anegodty będę opowiadać jak pewbe towarzystwo przy kawiarni którą mijaliście idąc dk kościoła jak cię zobaczyło zaczęło rzucać jakieś dzikie ilości komplementów a potem się zastanawiali czy nie wbić się na ślub zobaczyć kto taki ładny się hajta. Serio. Na ludzi od otłuszczonych pleców już wysłaliśmy odpowiedni odział specjalny.

  2. Wara od pleców Riennahery, co za chamstwo w tych internetach!
    Suknia bardzo ładna i dobrze, że zapewniała komfort. A podobno właśnie jest tak, że po ślubie już się nie podoba i ma się inną wizję tego, co by się chciało mieć na sobie w tym dniu. Też tak miałam 🙂 ale trudno, po ptokach.
    Co do zdjęć twarzy czy pleców – podobno zawsze można zgonić na fotografa 😉 że nie uchwycił najlepszej strony Panny Młodej 🙂

  3. Pani! A kto jeszcze sukienki z gorsetami kupuje? 🙂 Może na wielu ślubach nie byłam, ale sukni z gorsetem daaawno nie widziałam. A Twoja jest / była piękna. Może nie do końca w stylu, jaki mi się podoba, ale przecież miał się podobać Tobie. Mi podoba się jej prostota – żadnych warstw, falbanek i udziwnień. Super.

    1. Panie w salonach wciskają kity w stylu: „ależ to najważniejszy dzień w życiu i trzeba wyglądać jak księżniczka!”. Więc podejrzewam, że w ich mniemaniu suknia bez gorsetu i nieodpowiednio księżniczkowa jest absolutnie nie do zaakceptowania.

      1. Mam wrażenie, że nie tylko panie w salonach. Są też takie panny młode, które same wiedzą lepiej, ale chyba nie widzą się w lustrze – nałożą dużo za dużo warstw i do tego za duży dekolt, a mając czym oddychać i na czym siedzieć… wyglądają nieco śmiesznie, zwłaszcza gdy tu i ówdzie nawet gorset nie daje rady. Matki w dniu ślubu córek wyglądają o niebo lepiej, ale w końcu panna młoda została księżniczką.
        W tym roku byłam na dwóch weselach na raz (choć zaproszona byłam na jedno – po prostu na tym drugim w sali 200 m dalej była koleżanka z pracy, która była moim kierowcą, więc poszłam do niej „w interesach”:). Na tym weselu właściwym dziewczyna miała sukienkę nieco w stylu naszej Riennahery: prosty dół, góra z lekkiej siateczki i koronki, z podszewką tylko z przodu do wysokości biustu, więc plecy nie tyle gołe, co bardzo dobrze widoczne 🙂 W każdym razie: prosta, niedziwniona suknia. Piękna. Jak Riennahery 🙂 Na tym drugim weselu dziewczyna miała sukienkę typowo księżniczkową: rozkloszowany dół z wielu warstw (dziewczyna drobniutka, więc jakby wziąć obwód z dołu sukni, z najszerszego miejsca, to co najmniej z 8 takich dziewczyn by weszło w tę suknię), chyba nawet na kole, góra chyba połączona z dołem, ale typowo gorsetowa, do tego mnóstwo drobnych, ale pierdółek (widziałam tylko chwilę, ale wrażenie zostało) – nie, ta kiecka nie była fajna, za dużo dobrego.

      2. Wiem, że wpis stary, ale odpowiem – nie, nie zawsze panie w salonach. Często są panny młode, które upierają się przy jednym modelu, nawet jakby im sam Pan Bóg go odradzał, to one i tak to chcą. No, a salon, żeby nie stracić klientki, też nie musi zmusić jej do wszystkiego.

  4. Wyglądałaś pięknie. Jak postać z ulubionych bajek, mała psotnica, która wyrosła (ale ciągle pozostała uroczą psotnicą!).
    Moim zdaniem ta sukienka ma klasę. I pasował Ci ten model. Fryzura też. Być może trochę opatrzyły Ci się zdjęcia i dlatego gdybasz co by było.

  5. Aaa, pierdoły gadają. Mi się właśnie szalenie podobają Twoje kobiece kształty i nie wydaje mi się, żeby sukienka jakoś specjalnie podkreślała mankamenty Twojej sukienki, albo po prostu dla mnie one mankamentami nie są. Zresztą, idealnie do Ciebie pasuje! Nie wyobrażam sobie Cienie w jakiejś bezie z gorsetem 😀

  6. Riennahero, bardzo rzadko komentuje artykuły/posty ect, ale teraz nie mogłam się powtrzymać! Na zdjeciach wyglądasz pięknie! Nie widzę na nich otłuszczonych pleców, wręcz przeciwnie świetne kobiece kształty.
    Suknia jest zjawiskowa i ty w niej też tak wyglądałaś, właśnie rozpoczynam swoje poszukiwania sukni ślubnej i ciesze się, że nie tylko ja chcę mieć suknię bez gorsetu.

  7. Powiem tak: siedzę w tym ślubnym interesie odkąd skończyłam 5 lat i masz rację mówiąc że taki model najlepiej wyglądałby na chudym wieszaku, tak to niestety z krótkimi „gorsetami” jest. Ale!!! o tym czy wyglądamy w danej sukni dobrze czy też nie, decyduje przede wszystkim uśmiech na twarzy. Suknia Cię nie pogrubia, może nie wyciąga też tego co najlepsze (nie wiem, musiałabym zobaczyć Cię w bieliznie) jednak Twój uśmiech, elfia uroda, delikatne rękawy, zwiewny niczym wiatr tiul plus przepiękne kwietne dodatki sprawiają, że przechodząc obok zatrzymałabym się żeby pogapić się na Ciebie przez chwilę mimo, że panien młodych widziałam już z tysiąc.
    Ps. Specjalnie zwróciłam uwagę na plecy. Wyglądają idealnie.

    1. Bardzo, bardzo mi miło!
      Te plecy wyszły bardzo źle na jednym zdjęciu zrobionym przez jakiegoś fotoreportera na ulicy. Domyślam się, że nie był to mistrz artysta.

    2. myślę, że tak jak nie ma powodu nazywać kogoś grubą świnią, tak samo można powstrzymać się od używania określenia ‚chudy wieszak’. można zrobić komuś przykrość.
      Riennahero, pewnie masz już dosyć tych ochów i achów (;>) ale trzeba to powiedzieć – wyglądalas pięknie! nie dziwię się kawiarnianemu towarzystwu z anegdoty zwierza, bo w istocie masz w sobie coś czego wielu ślicznym dziewczynom brakuje – wyrazistość i charakter. nie wiem czy ramiona pasują do bioder a talia do sukienki, ale patrząc na ciebie widzę dużo więcej niż strój i dodatki. a to juz jest coś co można powiedzieć o najlepszych dzielach sztuki 🙂

        1. Właśnie! Jako przedstawiciel „chudych wieszaków” protestuję! Inna sprawa, że my we wszystkim wyglądamy tak samo i wcale nie jest powiedziane, że lepiej. Jestem chuda i wysoka, a zupełnie nie widziałabym się w takiej sukience. Jeśli kiedyś przyszedłby mi do głowy ślub, to założyłabym obszerne złote sari (które przypadkiem posiadam), żeby zasłonić jak najwięcej kości i zerowy biust.

    3. ja również zwróciłam na te „straszne” plecy” są niczego sobie 🙂 powiedziałabym że nawet niezłe 😉
      suknia sliczna i całokształt Panny młodej tez wianek rude włosy . jak dla mnie baardzo OK.
      Agla Ya, korzystając z okazji ze „siedzisz w slubach” czy moglabys mi doradzic? podobają wlasnie mi się takie suknie jak ta powyżej ale niestety moj wzrost jest ograniczony – 157 szczupła… ? cos ci się nasuwa jakis pomysl z gory dziękuję „:)

  8. Nie wiem ile ta suknia kosztowała, ale szycie na miarę przez krawcową wcale tanie nie jest. Po pierwsze ściągnięcie 3 czy 4 metrów tkaniny, która Ci się podoba jest BARDZO drogie (taniej się robi powyżej 25 metrów), a po drugie samo szycie na miarę do taniego nie należy. A Twoja suknia przepiękna i wianek z warkoczem był mega pomysłem <3
    PS. Nie ufaj zdjęciom, fotki dodają 5 kg i mało który fotograf wpadnie na to, żeby zrobić tak żeby nie dodawały. Sprawdzone. W ciągu jednego tygodnia fot robiły mi kiedyś 2 różne osoby w tym samym modelu mojej sukienki. Reakcja na zdjęcia numer 1 "Osz w pizze! Kiedy ja tyle przytyłam! Wyglądam jak obleśna góra tłustego sera. Masakra. Koniec z pizzą, koniec z winem, trening codziennie! Nie mogę na siebie patrzec, bleeeh". Reakcja na zdjęcia numer 2: "O, ale jestem szczupła, mogę jeść dalej".

  9. Widze ze sie zgralysmy bo tez bralam w tym roku we wrzesniu slub w Katedrze Oliwskiej i tez w sukni Anny Kary (ja wybralam model Valentine) :D.
    Wygladalas naprawde przepieknie ^^

  10. Powiem tak: nie znam Cię osobiście, jedynie z postów na tym blogu i komentarzy na innych, Mimo wszystko, z całą pewnością mogę powiedzieć że Twoja suknia ślubna – razem z wiankiem, kwiatami, warkoczem i makijażem, wyrażały Ciebie o niebo lepiej, niż stroje jakichkolwiek panien młodych z jakimi miałam do czynienia w swoim życiu.
    W ogóle, patrząc na Wasze zdjęcia uśmiecham się i zyskuję bardzo miłe przekonanie, że warto być sobą. Wtedy człowiek wygląda najlepiej i czuje się najlepiej. A jeśli na dodatek będąc sobą wygląda się jak elf… to już jest wstęp do epickości.

    Musi być świetnie być epickim w dniu swojego ślubu!

  11. Od początku widziałam Cię w rusałkowej sukni i wybrałaś taką, która jak najbardziej do mego wyobrażenia pasuje. Choć równie dobrze mogłabyś być ubrana w lniane giezło i też byłoby dobrze. Uważam, że wyglądasz doskonale, a Twoje kompleksy powinno się obić młotkiem. Dwa razy. Jak czasem patrzę na dziewczyny w gorsetach, którym sadło (prawdziwe sadło, nie Twoje urojone) wylewa się górą i pod pachami… nie, naprawdę lepiej wyglądałyby bez gorsetu. Widzę, że Ty też padłaś ofiarą „idealnego wizerunku”, który na ogół robi się za pomocą fotoshopa. :/

  12. Spoko, ja mam szerokie biodra, a mimo to dół sukni w której szłam do ślubu miał kształt dzwona. Tak że ten. Wiele z nas dobiera suknie nie do swojej figury 🙂 Ja tam się świetnie czułam, przetańczyłam w sukni całą noc, nawet z rozwiniętym trenem, którego nikt nie był w stanie solidnie podwiązać.

    PS. Moja suknie też była bez gorsetu. Czyli jednak ktoś te bezgorsetowe kiece kupuje 🙂

  13. Suknia bez gorsetu? No bez przesady! :-))))
    Twoja urodziwa. Właściwie Ty w niej. Nie jestem miłośniczką romantycznych sukien ślubnych, ale Ty tak to wszystko ograłaś, że kupuję Cię absolutnie bez zająkniecia.

  14. To straszne ile w ludziach jest jadu.. otłuszczone?! Jej… jak dla mnie wyglądasz cudownie. Najbardziej podobasz mi się na zdjęciu, na którym idziecie między kamienicami. Ja na swoim ślubie miałam buty z odkrytym palcem i białe rajstopy. Nie wiele myśląc pomalowałam sobie paznokcie u stóp, a jedyny lakier jaki miałam pod ręką był koloru czarnego. I wyobraź sobie, że większość osób zapytała o to, co zrobiłam sobie z palcami… 🙂 A tak starałam się ładnie wyglądać!

  15. Bardzo Cię podziwiam – jesteś bardzo inteligentną, atrakcyjną młodą kobietą, która już na tym etapie życia osiągnęła sukces na poziomie zawodowym. Zaskakujące jak bardzo przywiązujemy się do kogoś, kogo w ogóle nie znamy, z kim nie zamieniliśmy nawet jednego słowa – choćby przez Internet. Przywiązanie przywiązaniem, ale muszę wyznać, że tym postem całkowicie mnie kupiłaś. 😛 Często publikujesz zdjęcia, na których jesteś elfem pogardy. Są zajebiste, nie mówię, że nie. Tylko że to z tych niepozowanych zdjęć ślubnych wyziera człowiek (elf?) z krwi i kości i teraz ta Riennahera, która do tejpory funkcjonowała w mojej głowie jako interesujące, ale jednak wciąż tylko pewne zjawisko, teraz stała się osobą, do której czuję ogromną sympatię. Fajna z Ciebie babka. 😉

    P.S. Jesteś najlepiej wyglądającą panną młodą, jaką widziałam. Aż dziwne, że jednak można się na ślub ubrać, a nie przebrać, a i tak wyglądać jak z bajki.

    1. Dzięki za bardzo budujący komentarz! Z sukcesem bym nie przesadzała, myślę, że jestem na samym starcie i wszystko mam ochotę robić inaczej 😉

  16. Co Ty za głupoty gadasz – jakie otłuszczone plecy? Forów się naczytałaś 🙂 Wyglądałaś świetnie, nie rozumiem o co Ci chodzi z tym niedopasowaniem! Pierwsze co pomyślałam jak Cię w niej zobaczyłam to: „zazdro, pewnie ja nie znajdę sukni, która by do mnie tak dobrze pasowała”… Również chodzi mi o styl i charakter.
    PS. Pozdrawiam znad szukania tej jedynej ślubnej sukienki… Jestem coraz bliżej skończenia u krawcowej… Rozglądam się też po Zarze (jak nigdy :D) 🙂

  17. Nigdy nie widziałam MNIEJ otłuszczonych pleców. Może tam było „wychudzone” i Ty coś źle przeczytałaś?
    Wyglądałaś zjawiskowo, magicznie, nieziemsko… ŁAŁ. A komentarze o otłuszczonych plecach pisali pewnie ci sami ludzie, którzy kiedyś, na jakimś portalu, pod zdjęciami Megan Fox pisali, że ma… BRZYDKIE KCIUKI (true story). Także ten, nie przejmuj się, delikatnie mówiąc. Oby każda panna młoda wyglądała równie pięknie jak Ty…

  18. to jest moja wymarzona stylówa weselna. niestety nie było mi dane. wzięłam ślub w sukni z gorsetem. nie biczuj sie, bo wyglądałaś cudownie. żałuję, że Cię tym ryżem nie obsypałam.

  19. Mnie także się podoba, a zwłaszcza podobają mi się wszystkie zdjęcia, na których się szczerze uśmiechasz! Co za przyjemny widok 🙂

  20. Nie wiem, kto dodal komentarz o otluszczonych plecach, ale pewnie dziewczyna w stylu tych, które żywią sie latte i muesli, i mają niecałe 50kg wagi przy 175cm wzrostu, noszą jeansy xxs i uważają swoją figurę za jedyny słuszny model…
    Tak więc też jestem mężczyzną i się nie znam, bo mi się suknia podoba i wianek, bardzo harmonijna całość. Czepiłabym się tylko nie rozpuszczonych włosów 🙂

  21. Powiem szczerze, że nie wiem, jak można dojrzeć u Ciebie otłuszczone plecy:) Wyglądałaś na pewno super, suknia fajna i wygląda, jakby bardzo pasowała do Twojej figury:)

  22. Ależ Ty trafiasz w „moje” tematy ostatnio. Napisałabym, że wyglądałaś pięknie i dużo ochów i achów, ale tego masz tu pod dostatkiem. W każdym razie moja też ma rękawy, pierwsza przymiarka we wtorek. A jak chcesz zdjęcie otłuszczonych pleców (zwanych również przeze mnie „skrzelami rekina”), to ja mogę zapodać zdjęciem swoich 😉 Mam nadzieję, że sukienka moje skrzela rekina zbierze jakoś do kupy, albo znikną, bo chudnąć, chudnę, nie z okazji ślubu, bo zaczęłam wcześniej. Ale jak będę wyglądać, jak młoda orka, to też dam radę 😀

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Przewiń do góry