najmniej romantyczny tekst
Riennahera

Riennahera

Najmniej romantyczny wpis na świecie

Czytam wciąż spływające odpowiedzi na ankietę i jednym z często powtarzających się tematów, których Waszym zdaniu jest na blogu mało, są związki i miłość.

Przez długi czas uważałam, że wiem o tych sprawach bardzo niewiele, ponieważ byłam właściwie w jednym poważnym związku. Tym samym, którym jestem teraz. Im dłużej jestem w tym związku, tym bardziej zdaję sobie sprawę, że jednak sporo wiem. Jest tylko jeden sęk. Nie bardzo potrzebuję się tym dzielić. Raz, że naprawdę nie przepadam za rozmawianiem na tematy, które uważam za intymne. A związek to jedna z niewielu spraw, które za takie uważam. Dwa, to jak jest napisane w tym najbardziej oklepanym liście na świecie – miłość nie szuka poklasku.
A może ja po prostu jestem jaka jestem. Zakochany Tom Cruise skakał z radości po kanapach, ja chowałam nową znajomość przed koleżankami z klasy. Each to their own. Co prawda Tom jest trzykrotnie rozwiedziony, ale nie będziemy tutaj kopać leżącego.

Moje podejście sprowadza się do jednego prostego stwierdzenia. Miłość nie jest ślepa. A nawet jeśli miłość bywa ślepa, związek nie musi takim być. Zdecydowana większość znanych mi kobiet kocha się w Panu Darcym. Pan Darcy jaki jest każdy widzi. Ma swoje wady (bycie introwertycznym mrukiem) oraz swoje zalety (ogromną posiadłość i przystojną twarz…to znaczy, oczywiście, szlachetność i rycerskość). Jeśli kochasz się w Panu Darcym (czy kimkolwiek innym, już Ty tam wiesz, w kim się kochasz), to dlaczego do jasnej cholery nie znaleźć sobie Pana Darcy?

Przeczytałam swego czasu cudowny tekst o tym, że świat oczekuje, że do wszystkiego w życiu będziemy podchodzić racjonalnie. Poza najważniejszą sprawą – wyborem osoby, z którą to życie przeżyjemy. Tutaj trzeba być romantycznym i spontanicznym, oczywiście w takim stopniu, który pozwoli nam się wyrobić na czas z założeniem rodziny i wzięciu wspólnego kredytu na dom. BO JUŻ PORA.

Nie wierzę w dwie połówki jabłka. Głęboko wierzę natomiast, że jesteśmy w stanie być szczęśliwi z setkami, tysiącami osób spośród wszystkich mieszkańców globu. Być może kompatybilną ze mną osobą byłby jakiś chiński rybak, amerykański farmer albo włoska właścicielka restauracji czy gwiazda porno z Grenlandii. A może wcale nie, może wszyscy, z którymi byłabym w stanie się dogadać mieszkają na mojej ulicy. Z jeszcze większą ilością osób bylibyśmy w stanie iść do łóżka. Tylko jedna uwaga – to, że ktoś jest osobą fajną do łóżka wcale nie oznacza, że jest kompatybilny. Warto być w tej kwestii mocno uważnym. Mnie osobiście pociąga mniej więcej co dziesiąta mijana na ulicy osoba. Co któraś osoba w metrze. Mam pięknych klientów i miłych kolegów. I super, tylko się cieszyć, że świat jest taki miły, piękny i atrakcyjny. I niech będzie, niech do mnie mruga i się uśmiecha. Nie jesteś w stanie zjeść wszystkich pysznych słodyczy świata. Bo się roztyjesz i pochorujesz.

najmniej romantyczny tekst

W miłości dużo spraw jest kwestią dobrej woli i dobrych wyborów. Głęboko wierzę, że ktoś może na imprezie pokazać cycki i można się z tym kimś nie przespać. Jestem przekonana, że nawet ta mała głupia Natasza Rostova mogła odepchnąć Kuragina i żyć szczęśliwie z Księciem Andrzejem, gdyby tylko jej się chciało. Jeśli znajdujesz kompatybilną osobę, to starasz się mocno być kompatybilnym na tylu poziomach, na ilu się da. Przy czym kompatybilność to słowo klucz. To nie znaczy “zrób wszystko, żeby utrzymać relację”. To nie znaczy nawet “zmień siebie”, “zmień jego”, “zmieńcie wszystko pod Waszą relację”. To znaczy “znajdź sposób, w który ta relacja działa”. Dla każdego działa inaczej.

Pamiętam bardzo dobrze moment, sporo lat temu, kiedy mój obecny mąż zdenerwował mnie tak bardzo, że byłam przekonana, że to absolutny koniec. A potem siadłam i pomyślałam, że owszem, zachował się jak buc, ale czy i Pan Darcy nie zachowywał się od czasu do czasu jak buc? Zdarza się to najlepszym. Nawet mnie! I czy po to tyle się dogrywaliśmy, żeby jakaś inna raszpla cieszyła się takim inteligentnym, zdolnym, szlachetnym i WYSOKIM facetem? Po moim trupie.

Pamiętam też dobrze moment, kiedy wypominałam mu, że jest mrukiem, na co odparł, że wie. Ale o co mi chodzi. Przecież tego pragnę. Darcy’ego. I to mam. Gdybym chciała duszę towarzystwa, to zakochałabym się w duszy towarzystwa, no nie?

I tak to działa. Wybierasz mądrze i rozsądnie. Pracujesz nad tym co masz. Tyle. Wiem, że jestem płytka i nie mam uczuć. Wiem, że jestem wyrachowana i okropna. Ale jak mój Pan Darcy mnie chce, to jakoś jestem w stanie to przeżyć. Muszę mieć jakieś inne zalety.

Podoba Ci się? Podaj dalej »

61923936_301827807423707_1414915001336679940_n copy

Autorka

Marta Dziok-Kaczyńska
Riennahera​

Nie chcę sprzedać Ci wizji perfekcyjnego życia jak ze strony w kolorowym czasopiśmie. Chcę być dobrą sobą i porządną osobą. Może Ty też?

Scroll to Top