Marta Dziok-Kaczyńska

Minimalizm myśli i obecności

Picture of Marta Dziok-Kaczyńska

Marta Dziok-Kaczyńska

Jedną z wielu przeszkód na mojej drodze do kariery międzynarodowej i sukcesu na światową skalę jest pewne niemądre przekonanie. Tak jak wdrażamy minimalizm w wystroju, ograniczamy garderoby do idealnie dobranych capsule wardrobes i przerzucamy się na zero waste, tak samo mam z obecnością w świecie. Realnym i wirtualnym.

Długoterminowo wcale nie chcę mówić, pisać, wyrażać więcej, tylko mniej. Zarazem mniej i lepiej. Powiedzieć raz, a dobrze. Nie zabiegać o uwagę. Były czasy wpisów codziennych i te czasy minęły. Były czasy obklejania swoją obecnością internetu i wszystkich jego kanałów (tych dosłownych i tych w przenośni). Polemik, ironii, krzykactwa, koniunktur i innych konceptów, które mają mącić, przyciągać, klikać się. Czasy codziennego selfie. Wpisów na siłę, bo „dawno nie było wpisu”.  Tych czasów już nie ma. 

Nie umiem zmusić się do bycia bardziej widoczną, do przedstawienia się komu trzeba i robienia wrażenia. Mam wieczną prokrastynację od przebojowości. Wiem, że trzeba iść za ciosem, kuć żelazo póki gorące i nie dać o sobie zapomnieć. Być jeszcze więcej. Być na żywo. Jak najwięcej godzin na dobę.

A ja chcę być ciszej. Chcę być mniej. I koniec końców nikt nie zobaczy, że jestem fajna. 

No cóż. Może nie ma czego zobaczyć.

 

| zdjęcie Kat Terek

Podoba Ci się? Udostępnij ten post

Riennahera

Autorka

Marta Dziok-Kaczyńska

Riennahera​

Prowadzę blog, podcast „Korespondencja z Londynu” oraz aktywnie działam w mediach społecznościowych. W Wielkiej Brytanii mieszkam od 2006 roku. Studiowałam historię i filmoznawstwo na Uniwersytecie w Glasgow. Przez wiele lat pracowałam w brytyjskiej prasie, obecnie jestem dziennikarką portalu polonijnego. Wydałam książki fantasy „Elfy Londynu” i „Podróżniczka” oraz non-fiction „Anglia. Czas na Herbatę” i e-book „Londyn z Riennaherą”. Mieszkam w Londynie z mężem i córkami.

6 Responses

  1. Choć z minimalizmem w szafie i wystroju jakoś mi nie po drodze, to całkowicie rozumiem i szanuję chęć bycia w internecie w mniejszej ilości, a większej jakości. Keep being awesome.

  2. Brzmi trochę jak reakcja alergiczna na dzisiaj. Od kiedy na poważnie zainteresowałam się tworzeniem bloga, zewsząd atakowały mnie własnie hasła, że powinnam być bardzo widoczna, robić wszystko, z mojej pasji zrobić zawód, który codziennie na wiele godzin przykuwa mnie do komputera. Nie rozumiałam, czemu ludzie to piszący nie przewidują, że mogę pojechać w góry i być offline. Że mogę nie mieć i nie lubić instagrama. Albo nie mieć pomysłu na codziennie nowy post na fb. I to jest właśnie przeciwieństwo tej szalonej postawy szukania rozgłosu, dlatego się z tym zgadzam. Nie zamierzam nawet zaczynać takich akcji jak wpis codziennie i wpadać w jakieś szaleństwo ciągłego kontaktu z fanami i zdjęć na insta do 10 minut.

  3. Bardzo lubię tu zaglądać. Jeśli masz potrzebę odetchnij. Jak będziesz miała ochotę napisać – będę. Dla mnie panuje tu unikalny klimat i nie sądzę żebyś musiała się z kimś prześcigać. Wg mnie tworzysz własną kategorie i jesteś w niej mistrzem (rzecz jasna w pozytywnym znaczeniu). Pozdrawiam, trzymaj się mocno!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *