minimalizm
Riennahera

Riennahera

Minimalizm myśli i obecności

Jedną z wielu przeszkód na mojej drodze do kariery międzynarodowej i sukcesu na światową skalę jest pewne niemądre przekonanie. Tak jak wdrażamy minimalizm w wystroju, ograniczamy garderoby do idealnie dobranych capsule wardrobes i przerzucamy się na zero waste, tak samo mam z obecnością w świecie. Realnym i wirtualnym.

Długoterminowo wcale nie chcę mówić, pisać, wyrażać więcej, tylko mniej. Zarazem mniej i lepiej. Powiedzieć raz, a dobrze. Nie zabiegać o uwagę. Były czasy wpisów codziennych i te czasy minęły. Były czasy obklejania swoją obecnością internetu i wszystkich jego kanałów (tych dosłownych i tych w przenośni). Polemik, ironii, krzykactwa, koniunktur i innych konceptów, które mają mącić, przyciągać, klikać się. Czasy codziennego selfie. Wpisów na siłę, bo „dawno nie było wpisu”.  Tych czasów już nie ma. 

Nie umiem zmusić się do bycia bardziej widoczną, do przedstawienia się komu trzeba i robienia wrażenia. Mam wieczną prokrastynację od przebojowości. Wiem, że trzeba iść za ciosem, kuć żelazo póki gorące i nie dać o sobie zapomnieć. Być jeszcze więcej. Być na żywo. Jak najwięcej godzin na dobę.

A ja chcę być ciszej. Chcę być mniej. I koniec końców nikt nie zobaczy, że jestem fajna. 

No cóż. Może nie ma czego zobaczyć.

 

| zdjęcie Kat Terek

Podoba Ci się? Podaj dalej »

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on email
61923936_301827807423707_1414915001336679940_n copy

Autorka

Marta Dziok-Kaczyńska
Riennahera​

Nie chcę sprzedać Ci wizji perfekcyjnego życia jak ze strony w kolorowym czasopiśmie. Chcę być dobrą sobą i porządną osobą. Może Ty też?

6 thoughts on “Minimalizm myśli i obecności”

  1. Choć z minimalizmem w szafie i wystroju jakoś mi nie po drodze, to całkowicie rozumiem i szanuję chęć bycia w internecie w mniejszej ilości, a większej jakości. Keep being awesome.

  2. Brzmi trochę jak reakcja alergiczna na dzisiaj. Od kiedy na poważnie zainteresowałam się tworzeniem bloga, zewsząd atakowały mnie własnie hasła, że powinnam być bardzo widoczna, robić wszystko, z mojej pasji zrobić zawód, który codziennie na wiele godzin przykuwa mnie do komputera. Nie rozumiałam, czemu ludzie to piszący nie przewidują, że mogę pojechać w góry i być offline. Że mogę nie mieć i nie lubić instagrama. Albo nie mieć pomysłu na codziennie nowy post na fb. I to jest właśnie przeciwieństwo tej szalonej postawy szukania rozgłosu, dlatego się z tym zgadzam. Nie zamierzam nawet zaczynać takich akcji jak wpis codziennie i wpadać w jakieś szaleństwo ciągłego kontaktu z fanami i zdjęć na insta do 10 minut.

  3. Bardzo lubię tu zaglądać. Jeśli masz potrzebę odetchnij. Jak będziesz miała ochotę napisać – będę. Dla mnie panuje tu unikalny klimat i nie sądzę żebyś musiała się z kimś prześcigać. Wg mnie tworzysz własną kategorie i jesteś w niej mistrzem (rzecz jasna w pozytywnym znaczeniu). Pozdrawiam, trzymaj się mocno!

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Przewiń do góry