depresji1
Riennahera

Riennahera

Czy da się całkowicie wyzdrowieć z depresji?

Czasami w ogóle nie myślę o depresji. Długimi dniami, tygodniami. Kiedy o niej nie myślę, zapominam jak to jest o niej myśleć. Czasami zapominam ją rozumieć. 

Wydaje mi się wtedy, że wszystko co było nie tak z moją głową mam już za sobą. Rozumiem mechanizmy, przeszłam przez nie wiele razy, przecież będę wiedziała, kiedy znów trafię na równię pochyłą. Tego nie da się nie zauważyć, prawda? Poza tym, jestem już duża. Znam siebie, znam swoje uczucia i wiem JAK ŻYĆ. Wiem jak radzić sobie z problemami, zwłaszcza, jeśli sama jestem problemem. Nie dam się, sama sobie się nie dam zapędzić w to miejsce, z którego potem trzeba się długo i mozolnie wygrzebywać. Nie ze mną te numery. Jestem na to za stara. 

Jestem tego wszystkiego pewna, a potem nagle budzę się z ręką w nocniku, na dnie przepaści. Oho, to chyba już. Chyba czas na nas. Czuję się zmęczona sobą, odwieczną walką o to samo, w ogóle walką jako taką. Mam wielką ochotę kapitulacji. Mam dość swojego ego i tego, że jestem głupsza niż miałabym ochotę. Budzę się o czwartej nad ranem i czuję, że lepiej byłoby mi nie istnieć. W tym momencie wiem na pewno, że to już. Jeszcze chwila, dzień, może dwa dni, będę musiała poszukać pomocy. 

Po czym otrzepuję się i wychodzę na prostą.

Do następnego razu.

Czuję się jakbym chodziła obok depresji na palcach, po cichu, bojąc się odezwać i ryzykując, że zaraz się obudzi. Jeden fałszywy krok, moment nieuwagi i cała praca nad tym, by być wolną osobą spali na panewce. Jakbym była nosicielem tego wirusa, który nigdy mnie nie opuści. Jakbym czekała na odrodzenie chwasta, którego nie da się wyplenić. 

Byłoby cudownie wiedzieć, że jestem już na zawsze wolna. Nie byłoby tak najgorzej wiedzieć, że muszę znów zabrać się do tej walki. Niepewność rozbraja mnie najskuteczniej.

Podoba Ci się? Podaj dalej »

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on email
61923936_301827807423707_1414915001336679940_n copy

Autorka

Marta Dziok-Kaczyńska
Riennahera​

Nie chcę sprzedać Ci wizji perfekcyjnego życia jak ze strony w kolorowym czasopiśmie. Chcę być dobrą sobą i porządną osobą. Może Ty też?

12 thoughts on “Czy da się całkowicie wyzdrowieć z depresji?”

  1. Tak doskonale opisałaś to, co siedzi mi w głowie, że jestem w szoku. Dziękuję!
    Przytulam Cię bardzo mocno, wirtualnie, z serca ;*

  2. Nawet nie chcę sobie wyobrazić jak się wtedy czujesz. Miałam podejrzenie depresji w liceum i chodziłam na terapię, która dała mi pewność, że nie mam depresji, a moje dolegliwości nie są psychosomatyczne. Ale znam strach, że choroba, która poważnie ogranicza wróci. Kiedy czuje się gorzej, zaczynam panikować. Mój mąż nauczył się już jak mnie pozbierać i uspokoić. Bez niego faktycznie potrzebowałabym terapii.

  3. Też tak czuję – są dni, tygodnie gdy w ogóle nie myślę o depresji. Są takie że przeraża mnie myśl, że to już, znowu. Na szczęście do tej pory nie miałam takiego nawrotu, żeby ponownie szukać pomocy. Niemniej prawda – jta depresja jest towarzyszką cały czas, idzie obok i trochę wygląda jak Buka z muminków. Cieszę się, że przynajmniej nauczyła mnie uważności – wiem już, kiedy zwolnić obroty, zrobić sobie dzień pod kocem i z książką, dobrą kąpiel i czas na przemyślenia a nie gnać w jej objęcia.

  4. Ja z depresją walczyłam w czasie studiów. Teraz zaś walczę z nerwicą. Jak powiedział mój terapeuta – kiedyś nie miałam siły żeby żyć, a teraz boję się żyć. Rozumiem Twoje odczucia. Plusem tego, że raz się już przeszło drogę do normalności jest właśnie to, że np. ja tym razem gdy zauważyłam, że już nie potrafię funkcjonować normalnie od razu zgłosiłam się do lekarza. Nie miałam już wątpliwości jak za pierwszym razen, że może przesadzam, że to chwilowe i w ogóle że psychoterapia to jest jakiś wymysł. Teraz od razu udałam się do psychoterapeuty. Ale mam podobne odczucia, że z choroby psychicznej chyba nigdy nie da się do końca wyjść. Ciągle trzeba być uważnym. Obecnie jestem na etapie, kiedy chcę odstawić leki. Jednak kiedy już wydawało mi się, że mam na to siłę, lęki znów mnie dopadają. Dlatego życzę Ci dużo siły i tego, żebyś w razie czego w porę otrzymala pomoc

  5. Tak bardzo zgadzam się z każdym słowem i często o tym myślę. Moim zdaniem i z mojego doświadczenia to się chyba nigdy nie kończy, ale te dobre okresy są coraz dłuższe, a te złe płytsze. Potem coś się zdarzy i znowu może być gorzej, ale przynajmniej mnie pomaga (czasem) świadomość, że raz to przeżyłam, więc dam radę znowu… Przesyłam wiele pozytywnych myśli…

  6. „Czuję się zmęczona sobą, odwieczną walką.. w ogóle walką jako taką.” O tak. Zmęczona walką. Marzę o tym żeby móc powiedzieć, że.. już nie walczę,
    że żyję,
    że mam to za sobą,
    że moje życie to nie walka.

  7. dokładnie o tym samym dzisiaj pisałam. te same myśli, trochę inaczej ujęte. nasze głowy są tak samo skrzywione 🙂 teraz jestem w dobrym miejscu, ale gdzie będę za tydzień, miesiąc, rok? niestety w naszym wypadku takie myśli zawsze będą codziennym towarzyszem. ściskam ciepło!

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Przewiń do góry