Thick of It
Riennahera

Riennahera

Trzy brytyjskie seriale komediowe, których możesz nie znać

Nie twierdzę, że ich nie znasz. Może masz już wszystkie sezony za sobą i uznasz te tytuły za oczywistą oczywistość. Wydaje mi się jednak, że chociaż nie są to w ogóle tytuły niszowe, to są znacznie mniej znane poza Wielką Brytanią niż na to zasługują.

Być może się mylę i znasz wszystko. W tym przypadku zyskam kogoś, z kim będę się mogła pozachwycać. Lecimy!

The Thick of It 

To serial, który może aspirować do mojego ulubionego brytyjskiego serialu wszech czasów. Tak, konkurując ze wszystkimi produkcjami kostiumowymi. Nawet z “Północ Południe”. 

To produkcja napisana przez Armanda Ianucciego, który stworzył też jeden z moich ulubionych filmów wszech czasów czyli “Śmierć Stalina”. I jest mniej więcej o tym samym tylko bez Stalina. 

Image result for the thick of it

Ianucci ukazuje świat władzy i polityki jako organizację grozy. Groza wynika z faktu, że bardzo poważnymi sprawami zajmują się osoby zupełnie niekompetentne, małe, głupie, żałosne, o niskim morale i jeszcze niższej moralności. Osoby, które trafiają na swoje stanowiska przypadkowo, w pracy przez większość czasu robią dobrą minę do złej gry i próbują się nie ośmieszyć. Co zwykle  im nie wychodzi. 

W środek tego wszystkiego Ianucci wrzuca Malcolma Tuckera granego przez Petera Capaldiego. Bynajmniej nie jako sprawiedliwego wśród głupców, o nie. Jest to bicz premiera Wielkiej Brytanii, jego rzecznik prasowy (Director of Communications), agresywny Szkot, wywołujący popłoch kiedy tylko pojawi się w budynku.

Tucker to antypatyczny antybohater, jednak większość przyjemności oglądania The Thick of It wynika, przynajmniej dla mnie, z poczucia sprawiedliwości, kiedy Tucker beszta członków swojej partii, właściwie zawsze słusznie. Jako widz jednocześnie czuję lęk przed tym co zaraz powie i czekam na to z niecierpliwością. Zwłaszcza, że cytaty z niego są obłędne (mój ulubiony to chyba “this is a government department, not a Jane fucking Austen novel”). Jego metody są sadystyczne, ale zwykle ma rację. Jednocześnie to osoba, która zruga ministra, ale odnosi się z szacunkiem do sprzątaczki, pielęgniarki czy kelnera. 

Postać Tuckera została podobno oparta na rzeczywistym rzeczniku prasowym Alistairze Campbellu, Szkocie pracującym dla gabinetu Tony’ego Blaira. The Thick Of It było nadawane w telewizji na samym początku mojego pobytu w Wielkiej Brytanii i żałuję, że nie orientuję się lepiej w ówczesnej sytuacji politycznej, bo z pewnością omija mnie nieco smaczków. 

Jak dorosnę, chcę zostać Malcolmem Tuckerem.

Peep Show

Jeśli The Thick of It traktuje o centrum brytyjskiego życia politycznego, to Peep Show jest niemal idealną jego odwrotnością. To serial o parze współlokatorów, żyjących na obrzeżach Londynu, w Croydon. Chociaż jest to niemal bez znaczenia, mogliby mieszkać gdziekolwiek. Mark jest doradcą pożyczkowym, Jeremy próbuje być muzykiem, ale zwykle jest bezrobotny. Obaj natomiast są w dużym stopniu “przegrywami”, głównie z powodu swojej niezręczności i złych decyzji.

Urok serialu w głównym stopniu opiera się na dynamice pary głównych bohaterów i kontrastach między nimi. Mark (David Mitchell) jest stosunkowo zaradny i “porządny”, nie ma jednak powodzenia u kobiet, w przeciwieństwie do leniwego beztalencia Jeremy’ego, dla którego podryw to jedyna sfera sukcesów. 

Serial jest zbiorem banalnych, codziennych sytuacji jak chodzenie do pracy, (niezbyt udane) imprezy, wyjścia do pubu, siedzenie w kuchni, mniej lub bardziej udane próby pójścia z kimś do łóżka i tak dalej. Brzmi nudno? Na szczęście możemy liczyć na wyśmienite osobowości Marka i Jeremy’ego, zapewniające cringe od którego cierpnie skóra. Jednocześnie się z nimi identyfikujemy (między innymi dzięki temu, że kamera pokazuje ich punkt widzenia i słyszymy ich myśli), jak i ich nie znosimy. Da się im współczuć, a nawet lubić, ale na dłuższą metę to nie są fajne chłopaki, którym nic nie wychodzi, tylko po prostu niezbyt przyjemne typy. 

Mitchell i Webb wpisali się już na stałe do panteonu brytyjskich komików, ale wśród obsady są też takie perełki jak Olivia Coleman. 

Toast of London

Londyn szczyci się swoimi teatrami i bogatym życiem kulturalnym, a serial pokazuje nam kulisy tego świata. W krzywym zwierciadle. Surrealistycznie krzywym. Z perspektywy słabego aktora z umierającą karierą, grającego w najgorszej sztuce w mieście, spędzającego większość czasu na konfliktach ze swoim archnemezisem lub na seksie z żoną archnemezisa. 

Image result for toast of london

Uwielbiam Toasta za odzieranie świata showbiznesu z blichtru. Steven Toast musi łapać się każdej dostępnej pracy, od czytania jako lektor przez porno po reklamówki maści na hemoroidy. Gardzi nim nawet jego agentka, a może przede wszystkim ona. Mieszka z innym przebrzmiałym artystą, który lubuje się w erotycznych zdjęciach staruszek. Sam Toast prowadzi bujne życie miłosne, przewijając się przez sypialnię morderczyń, prezenterek prognozy pogody czy ekscentrycznych dziennikarek. 

Ray "Bloody" Purchase.

Każdy odcinek zawiera piosenkę wyrażającą desperację i beznadziejność sytuacji głównego bohatera. W większości odcinków pojawia się również motyw studia nagraniowego, w którym Toast nagrywa coraz bardziej niedorzeczny materiał (warto zaznaczyć, że odtwórca głównej roli i jednocześnie jeden z twórców serialu sam jest znany z nagrań m.in. do reklam). Jednocześnie przy wszystkich (czasem głupawych) żartach, jest tutaj sporo całkiem słusznych obserwacji społecznych. Rety, jak ja lubię ten serial! Obejrzeliśmy z mężem wszystkie sezony przynajmniej trzy razy, jeśli nie więcej.

Mam nadzieję, że moje rekomendacje przypadną Wam do gustu, chociaż zdaję sobie sprawę, że te seriale są potencjalnie jak whisky – nie dla każdego. 

Znacie je? Oglądacie? Lubicie?

Podoba Ci się? Podaj dalej »

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on email
61923936_301827807423707_1414915001336679940_n copy

Autorka

Marta Dziok-Kaczyńska
Riennahera​

Nie chcę sprzedać Ci wizji perfekcyjnego życia jak ze strony w kolorowym czasopiśmie. Chcę być dobrą sobą i porządną osobą. Może Ty też?

Przewiń do góry