OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Riennahera

Riennahera

10 myśli o izolacji z dzieckiem

 Wiem, że wiele matek twierdzi mniej lub bardziej poważnie, że ich życie przed koronawirusem i w trakcie pandemii nie zmieniło się. Bo i tak siedziały z dzieckiem w domu. 

Moje życie zmieniło się diametralnie i to na dużo gorsze. Na takie niemal ze złego snu o życiu, którego nie chcę. Codziennie takie samo, codziennie w domu, bez przyjaciół, bez kultury, bez rozrywek.

Można oczywiście rozpaczać i tarzać się w swej niedoli, tylko po co? Lepiej szukać w sytuacji zabawnych absurdów, złośliwostek losu i powodów do śmiania się. Zawsze lepiej się pośmiać niż wściekać na żywioł jakim jest wirus i jakim jest dziecko. Wściekanie się na żywioł nie pomaga go okiełznać. 

Izolacja z bobasem w domu to nie jest żaden czas na produktywność, na uczenie się nowych rzeczy, na kreatywną nudę, na oglądanie całego Netflixa. To jest walka o życie. I iPad. I o to, żeby się nie zabić na pułapkach z zabawek. I żeby nie popełnić zbrodni. I nie wdeptać ciastoliny w wykładzinę.

Mogę być absolutnie pewna, że jeśli jesteśmy umówione na konkretną godzinę z innymi bobasami na wspólne śpiewanie na Zoomie, to drzemka rozpocznie się na dwadzieścia minut przed śpiewaniem. 

Nie sądziłam, że będę tęsknić za innymi bobasami, a trochę za nimi tęsknię. 

Cały stały plan dnia, który był pewnikiem przed zamknięciem, poszedł się kochać. Drzemki, w przeszłości zawsze rozpoczynające się między 12-13, obecnie zaczynają się między 10-16. Chodzenie do łóżka, które ustabilizowało się w okolicy 20, obecnie przypada na przedział 19-23. 

Każdy dzień jest rosyjską ruletką. 

Ogólnie stosuję się do wielu zaleceń WHO i są dla mnie ważne w życiu i wychowaniu. Ale odkąd jesteśmy razem w domu, bez przerwy, wciąż razem i zawsze razem, przestało mnie obchodzić zalecenie odnośnie dzieci i ekranów. Tak, czasami potrzeba przerwy w mendzeniu. Tak, czasami człowiek chce chwilę posiedzieć sam. Albo przynajmniej we względnej ciszy. Kiedyś miałam wyrzuty sumienia jak babcia czy dziadek włączyli na youtubie animacje z piosenkami dla dzieci. Wszystkie wyrzuty sumienia minęły. 

Tak, ograniczam ten czas i nie jest to wiele godzin dziennie. Tak, jest to jakiś czas codziennie. 

JA TEŻ MAM PRAWO ŻYĆ. 

Nie wiem czy bardziej nienawidzę Świnki Peppy czy ją kocham. 

Kiedy wołam do męża “hej, choć zobaczyć co Dziadek Świnka powiedział Dziadkowi Psu, nie uwierzysz, ale jatka”, wiem, że upadliśmy bardzo nisko. Nie wiem czy jeszcze kiedyś się podniesiemy. 

Chce mi się płakać, kiedy podczas jednego legalnego wyjścia dziennie idziemy na spacer do parku, trzymając się z dala od ludzi, zachowując odpowiednie środki bezpieczeństwa, a bobofrut z nadzieją w oczach wskazuje paluchem na huśtawki. Albo z oddali patrzy na innego bobofruta w trawie. 

Dzwonienie do babć to nasz nowy codzienny rytuał. Bobas krzyczy BABABABA na widok telefonu, po czym w trakcie rozmowy po kilku minutach traci zainteresowanie i woła PAPAPAPA. Tylko po to, żeby znowu wołać BABA po jej zakończeniu. 

Czy wspominałam już, że bobasek to wysoko wyspecjalizowana maszyna torturująca?

Szczerze mówiąc nie jest mi wielce żal ani odwołanych wakacji, ani siedzenia w domu w piękną pogodę, ani barów, sklepów, imprez, teatrów, fryzjerów czy czegokolwiek. Naprawdę mi żal, że w momencie intensywnego rozwoju i chłonięcia świata jak gąbka, moje dziecko (i nie tylko moje, chociaż moim martwię się najbardziej) jest zamknięte w domu z rodzicami. Którzy starają się zapewniać bodźce, naukę, rozrywkę, frajdę, ale nie są w stanie w stu procentach zastąpić innych dzieci, zabawy na placach zabaw, w parkach, na plaży, na trawie, na chodniku, wszędzie. 

Tego mi cholernie żal. 

Podoba Ci się? Podaj dalej »

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on email
61923936_301827807423707_1414915001336679940_n copy

Autorka

Marta Dziok-Kaczyńska
Riennahera​

Nie chcę sprzedać Ci wizji perfekcyjnego życia jak ze strony w kolorowym czasopiśmie. Chcę być dobrą sobą i porządną osobą. Może Ty też?

3 thoughts on “10 myśli o izolacji z dzieckiem”

  1. Czyżby to był odcinek ze statkiem dziadka Pepy?

    W czasach izolacji każdy walczy o przetrwanie: małe biznesy, korporacje, Netflix, bobaski i więksi ludzie. Od nas zależy ile proporcji bobasa sprzed korony zachowamy (mówię to karmiąc kabanosem i znając na pamięć Psi Patrol. Przed wirusem wzorcowo – zero tv i dania no Salt no sugar).

  2. Tak bardzo się utożsamiam. Szczególnie z końcówką. Moje dziecko nie chce chodzić na spacery, bo twierdzi, że huśtawki powiązane łańcuchem wyglądają „jakby płakały”. A gdzie indziej iść na spacer, jak do parku?

    Dzieci są niebywale elastyczne i potrafią się świetnie dostosować do trudnej sytuacji. Szkoda, że musimy to sprawdzać.

    Protip: ciastolina wdeptana w wykładzinę po 1-2 dniach twardnieje i daje się wykruszyć.

  3. Wierzę, że jest to trudny okres w życiu rodzica jak i w sumie dla dziecka.Sama mam momentami problem ze znalezieniem sobie jakiegoś zajęcia. Pewnie gdyby nie praca to bym już dawno zwariowała. Najgorsze, że to wszystko dalej przed nami 🙁 oby tylko zdrowie się nas trzymało 🙂

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Przewiń do góry