Marta Dziok-Kaczyńska

10 myśli o izolacji z dzieckiem

Picture of Marta Dziok-Kaczyńska

Marta Dziok-Kaczyńska

 Wiem, że wiele matek twierdzi mniej lub bardziej poważnie, że ich życie przed koronawirusem i w trakcie pandemii nie zmieniło się. Bo i tak siedziały z dzieckiem w domu. 

Moje życie zmieniło się diametralnie i to na dużo gorsze. Na takie niemal ze złego snu o życiu, którego nie chcę. Codziennie takie samo, codziennie w domu, bez przyjaciół, bez kultury, bez rozrywek.

Można oczywiście rozpaczać i tarzać się w swej niedoli, tylko po co? Lepiej szukać w sytuacji zabawnych absurdów, złośliwostek losu i powodów do śmiania się. Zawsze lepiej się pośmiać niż wściekać na żywioł jakim jest wirus i jakim jest dziecko. Wściekanie się na żywioł nie pomaga go okiełznać. 

♢

Izolacja z bobasem w domu to nie jest żaden czas na produktywność, na uczenie się nowych rzeczy, na kreatywną nudę, na oglądanie całego Netflixa. To jest walka o życie. I iPad. I o to, żeby się nie zabić na pułapkach z zabawek. I żeby nie popełnić zbrodni. I nie wdeptać ciastoliny w wykładzinę.

♢

Mogę być absolutnie pewna, że jeśli jesteśmy umówione na konkretną godzinę z innymi bobasami na wspólne śpiewanie na Zoomie, to drzemka rozpocznie się na dwadzieścia minut przed śpiewaniem. 

♢

Nie sądziłam, że będę tęsknić za innymi bobasami, a trochę za nimi tęsknię. 

♢

Cały stały plan dnia, który był pewnikiem przed zamknięciem, poszedł się kochać. Drzemki, w przeszłości zawsze rozpoczynające się między 12-13, obecnie zaczynają się między 10-16. Chodzenie do łóżka, które ustabilizowało się w okolicy 20, obecnie przypada na przedział 19-23. 

Każdy dzień jest rosyjską ruletką. 

♢

♢

Ogólnie stosuję się do wielu zaleceń WHO i są dla mnie ważne w życiu i wychowaniu. Ale odkąd jesteśmy razem w domu, bez przerwy, wciąż razem i zawsze razem, przestało mnie obchodzić zalecenie odnośnie dzieci i ekranów. Tak, czasami potrzeba przerwy w mendzeniu. Tak, czasami człowiek chce chwilę posiedzieć sam. Albo przynajmniej we względnej ciszy. Kiedyś miałam wyrzuty sumienia jak babcia czy dziadek włączyli na youtubie animacje z piosenkami dla dzieci. Wszystkie wyrzuty sumienia minęły. 

Tak, ograniczam ten czas i nie jest to wiele godzin dziennie. Tak, jest to jakiś czas codziennie. 

JA TEŻ MAM PRAWO ŻYĆ. 

♢

Nie wiem czy bardziej nienawidzę Świnki Peppy czy ją kocham. 

♢

Kiedy wołam do męża “hej, choć zobaczyć co Dziadek Świnka powiedział Dziadkowi Psu, nie uwierzysz, ale jatka”, wiem, że upadliśmy bardzo nisko. Nie wiem czy jeszcze kiedyś się podniesiemy. 

♢

Chce mi się płakać, kiedy podczas jednego legalnego wyjścia dziennie idziemy na spacer do parku, trzymając się z dala od ludzi, zachowując odpowiednie środki bezpieczeństwa, a bobofrut z nadzieją w oczach wskazuje paluchem na huśtawki. Albo z oddali patrzy na innego bobofruta w trawie. 

♢

♢

Dzwonienie do babć to nasz nowy codzienny rytuał. Bobas krzyczy BABABABA na widok telefonu, po czym w trakcie rozmowy po kilku minutach traci zainteresowanie i woła PAPAPAPA. Tylko po to, żeby znowu wołać BABA po jej zakończeniu. 

Czy wspominałam już, że bobasek to wysoko wyspecjalizowana maszyna torturująca?

♢

Szczerze mówiąc nie jest mi wielce żal ani odwołanych wakacji, ani siedzenia w domu w piękną pogodę, ani barów, sklepów, imprez, teatrów, fryzjerów czy czegokolwiek. Naprawdę mi żal, że w momencie intensywnego rozwoju i chłonięcia świata jak gąbka, moje dziecko (i nie tylko moje, chociaż moim martwię się najbardziej) jest zamknięte w domu z rodzicami. Którzy starają się zapewniać bodźce, naukę, rozrywkę, frajdę, ale nie są w stanie w stu procentach zastąpić innych dzieci, zabawy na placach zabaw, w parkach, na plaży, na trawie, na chodniku, wszędzie. 

Tego mi cholernie żal. 

Podoba Ci się? Udostępnij ten post

Riennahera

Autorka

Marta Dziok-Kaczyńska

Riennahera​

Prowadzę blog, podcast „Korespondencja z Londynu” oraz aktywnie działam w mediach społecznościowych. W Wielkiej Brytanii mieszkam od 2006 roku. Studiowałam historię i filmoznawstwo na Uniwersytecie w Glasgow. Przez wiele lat pracowałam w brytyjskiej prasie, obecnie jestem dziennikarką portalu polonijnego. Wydałam książki fantasy „Elfy Londynu” i „Podróżniczka” oraz non-fiction „Anglia. Czas na Herbatę” i e-book „Londyn z Riennaherą”. Mieszkam w Londynie z mężem i córkami.

3 Responses

  1. Czyżby to był odcinek ze statkiem dziadka Pepy?

    W czasach izolacji każdy walczy o przetrwanie: małe biznesy, korporacje, Netflix, bobaski i więksi ludzie. Od nas zależy ile proporcji bobasa sprzed korony zachowamy (mówię to karmiąc kabanosem i znając na pamięć Psi Patrol. Przed wirusem wzorcowo – zero tv i dania no Salt no sugar).

  2. Tak bardzo się utożsamiam. Szczególnie z końcówką. Moje dziecko nie chce chodzić na spacery, bo twierdzi, że huśtawki powiązane łańcuchem wyglądają „jakby płakały”. A gdzie indziej iść na spacer, jak do parku?

    Dzieci są niebywale elastyczne i potrafią się świetnie dostosować do trudnej sytuacji. Szkoda, że musimy to sprawdzać.

    Protip: ciastolina wdeptana w wykładzinę po 1-2 dniach twardnieje i daje się wykruszyć.

  3. Wierzę, że jest to trudny okres w życiu rodzica jak i w sumie dla dziecka.Sama mam momentami problem ze znalezieniem sobie jakiegoś zajęcia. Pewnie gdyby nie praca to bym już dawno zwariowała. Najgorsze, że to wszystko dalej przed nami 🙁 oby tylko zdrowie się nas trzymało 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *