OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Riennahera

Riennahera

10 prezentów, które ucieszyłyby mnie i chyba prawie każdego

Dawanie prezentów to sztuka. Przyjmowanie prezentów to też sztuka. 

Nie jestem osobą, której gra aktorska przychodzi naturalnie i wszelkie obdarowywanie bywa dla mnie stresujące.  Nie mam wybujałych oczekiwań, nie mam problemu z brakiem prezentów. Kwiatek czy bombonierka rozwiązują dla mnie sprawę. Nic też rozwiązuje. Po prostu nie umiem wypaść szczerze, kiedy prezent nie jest trafiony. 

Dlatego przygotowałam prosty prezentownik…dla siebie. To znaczy oczywiście ja te rzeczy mam lub miewam (no, prawie wszystkie…wciąż czekam na kosz dobroci), ale są takie, że chętnie dostałabym je znowu. Albo sama podarowała bliskim. Albo dostawałabym je regularnie, jak już skonsumuję. 

Zdecydowana większość z tych rzeczy jest niedroga. Jest prosta do zdobycia. I myślę, że zadowoliłaby każdego. 

Macie też ode mnie garść rabatów. Ho ho ho. MERYKRISMAS. 

Hario Tea Press || Limitowana edycja herbaty Tea Pigs o smaku grzanego wina || Muminkowa Herbata z aronią

Coś do herbaty:

W mojej powieści pokłócona z mężem bohaterka parzy herbatę jako niezawodny sposób na zgodę. Bo, jak twierdzi, nie da się jednocześnie pić razem herbatę i żywić do tego kogoś urazy. Powiedzmy, że nieco się z nią identyfikuję, a scena jest z życia wzięta. 

Obdarowując herbatą dajesz chwile z ciepłym kocykiem. 

Dobra herbata to pyszny prezent, a nie musi kosztować od razu kokosów. Oczywiście może, ale da się ją dopasować do budżetu. A jeśli chce się sypnąć groszem i zrobić wrażenie, to japoński zaparzacz na dwie filiżanki herbaty przenosi w świat luksusu i designu. Pijąc zaparzoną w nim herbatę czuję się jak super cool artystka z Tokyo, czyli ktoś, kim chciałam być od dziecka. 

No i kto nie chciałby dostać herbaty muminkowej? Nie wiem czy znam kogoś takiego…

Młynek ręczny Hario || Termiczny dzbanek do kawy || Kawa Brazylia Colibri || Kawa Johan & Nystrom Ethiopia Guji || Kawa Rocket Bean Kenya Ruka Chui

Coś do kawy

Jeśli ktoś nie lubi herbaty, to pewnie lubi kawę. Podarowując kawę, dajesz coś więcej niż garść ziaren. Dajesz siłę i energię. Dajesz dobry początek dnia albo wsparcie w trudnej sytuacji. 

Dobrej jakości kawa to paliwo dla człowieka pracującego. W momencie, kiedy praca na home office stała się dla wielu z nas chlebem powszednim, zapas porządnej kawy to prawo człowieka. A dzbanek, który trzyma ciepło godzinami jest luksusem, na który zasługujemy. 

Jeśli ktoś nie jest natomiast wielbicielem gorących napojów…to żaden problem. Kawa i herbata wchodzą pięknie na zimno, a przygotowane w pięknych butelkach do cold brew wyglądają niezwykle stylowo i instagramowalnie podczas letniego pikniku. I nie mają żadnych nieprzyjemnych fusów. 

(Tak, moje butelki nie są nieskazitelne. Bo są w użyciu.)

Z Coffeedesk znamy się, lubimy i współpracujemy już od lat. Głupio mówić, że dałabym sobie uciąć rękę za markę, ale na podstawie długich doświadczeń z nimi (jeszcze na Blog Forum Gdańsk!) i z ich produktami, mogę ręczyć za jakość, obsługę i pyszność. 

Na kod rabatowy riennahera20  otrzymacie 20 złotych rabatu na zakupy powyżej 100 zł na stronie Coffeedesk. Kod jest ważny do 20 grudnia – obowiązuje na całą ofertę i nie łączy się z innymi promocjami.

Butelki Cold Brew od Hario: Ka-Ku do herbaty i butelka do kawy

Skarpety

Absolutny klasyk choinkowy, obiekt żartów, pogardy, memów. Przez wiele lat uważałam, że to najgorszy prezent, jaki można komuś dać. A potem dorosłam. Zaczęłam prowadzić własne gospodarstwo domowe. Robić sama pranie. I wiem już, że kiedy wszystkie porządne skarpety są w koszu z brudami, nie ma nic piękniejszego niż dobrej jakości, ładne, świeżutkie skarpety. Wkładanie ich na stopy jest jak bycie masowanym przez aniołki. Serio, przyjmę każdą ilość pięknych skarpet. Ja akurat lubię takie klasyczne wełniane albo w tradycyjne zimowe wzory, ale można dopasować dobre skarpety do każdej osobowości. Mogą być śmieszne, mogą być poważne, eleganckie i drogie, mogą być urocze. Skarpety to życie. 

Pranamat

Jestem wielką miłośniczką dużych prezentów. Bardzo lubię dostać raz, a porządnie. Święta i urodziny to dwie najlepsze okazje do takich dużych prezentów. Ba, nawet trochę luksusowych prezentów. A zdrowie i życie bez zbędnego bólu to luksus, na które każdy zasługuje. 

Wiecie, że od dłuższego czasu współpracuję z Pranamat i jestem bardzo zadowolona z maty i poduszki. Moja mama leży na Pranamat. Moja szwagierka leży na Pranamat. Jakbym nie miała maty, to chciałabym mieć matę. Jeśli rodzina wypytuje co byście chcieli dostać, a Wy nie umiecie się zdecydować, może to odpowiedni moment na matę. Albo poduszkę. Albo, zaszalejmy, bo w końcu Święta…NA ZESTAW.

Pranamat znajdziecie na ich stronie: https://pranamat.pl. Wykonanie z wysokiej jakości produktów na terenie UE, szybka pomoc w problemach ze snem, bólami głowy czy mięśni…To jak podarować komuś (albo sobie…) masażystę na cały rok. Brzmi jak dobry pomysł. 

Czekolada

Kilkanaście lat temu miałam współlokatorkę, która na studiach miała, nie bójmy się tego powiedzieć…pieniądze. Była zamożna z domu, nie musiała nawet dorywczo pracować, posiadała samochód i kiedy się wyprowadziłam, wynajęła mieszkanie sama. Ten typ. I ta współlokatorka, z którą dogadywałam się średnio na jeża (może dlatego, że np. wchodziła do mojego pokoju, kiedy byłam w łóżku z chłopakiem…), lubiła pokazać, że ma gest. Pewnego razu dostałam od niej na święta czekoladę za kilkanaście funtów. Zdenerwowałam się bardzo, ponieważ musiałam odwdzięczyć się równie fajnym prezentem (nie wiedziałam nawet, że planowałyśmy się obdarowywać…), a kilkanaście funtów to była większa część mojego tygodniowego budżetu na jedzenie. Ależ ja się napsioczyłam na tę czekoladę…

Teraz jestem stara i mądra i chapałabym ją jak Reksio szynkę. Luksusowy produkt spożywczy, na który szkoda wydać pieniędzy samemu, to jest prezent idealny. Dobry, nie zmarnuje się, nie zajmuje miejsca. Moja czekolada nie jest luksusowa, ale i tak wchodzi.

Własnoręcznie przygotowane jedzenie

W zależności od okazji, może to być różny typ jedzenia. Totalnie marzy mi się, że dostanę kiedyś kosz ciastek, które ktoś dla mnie upiekł. Taki serio kosz. Kapkejki będą się w niego wysypywać. Bo lubię ciastka, ale sama sobie piec nie będę, bo lenistwo, bo grubość, bo pada deszcz. Ale jak dostaniesz ciastka, a ktoś się wysilił, to wiadomo, że nie tuczą. 

Poza tym jedzenie to zawsze dobry pomysł. 

Anwen

Nie pamiętam z którego serialu pochodził cytat, że dobry szampon jest lepszy niż dobry seks, ale ciężko mi się nie zgodzić. Dobry seks jest bardzo super, ale trwa chwilę, potem się kończy i wracasz do rzeczywistości. A kiedy masz zadbane i piękne włosy, wszystko w życiu jest lepsze. I kropka. Zatem dobry szampon, maska, odżywka…to są przedmioty pierwszej potrzeby. 

Anwen jest marką Anny Kołomycew, która od lat prowadzi bloga o pielęgnacji włosów. Znana jest chyba każdej włosomaniaczce. Pielęgnacja tymi kosmetykami opiera się na znajomości porowatości włosów i dobieraniu odpowiednich produktów do indywidualnego typu. Oferta stale się powiększa. Teraz w moje ręce trafiła szczotka, która zastąpi mojego wysłużonego Tangle Teezera i, o rany, jaka ta szczotka jest miła. 

Ostatnio jak ktoś w moich social mediach ma piękne włosy, to zwykle okazuje się, że to właśnie po użyciu maski lub mgiełki, więc CHCĘ I JA. 

Osobiście mam dla marki wielki szacunek jeszcze z tego względu, że nie bała się jako firma poprzeć Strajku Kobiet. Znalazła się nawet na liście marek do bojkotu, sporządzonej przez narodowców. Wiecie co wtedy pomyślałam? Że koniecznie muszę ją polecić i sama zaproponowałam pokazanie produktów we wpisie. Bo w czasach, kiedy jedni dla kariery wolą przypadkiem nie opowiedzieć się jakkolwiek za czymkolwiek, żeby przypadkiem nikogo nie urazić, ja cenię Rozum i Godność Człowieka. A ta marka ma dużo RiGCZa.  

Na kod rabatowy Riennahera dostaniecie 15% rabatu na wszystkie produkty na stronie Anwen. Działa od dziś do 20 grudnia (23:59).

Zeszyt

Ładny zeszyt czy notes to życie. Jestem miłośniczką artykułów papierniczych i chociaż sama wolę kupować sobie długopisy, kalendarze czy planery, to piękny, elegancki notes zawsze jest na miejscu. Dla mężczyzny i dla kobiety. Jeśli znacie kogoś dobrze – możecie poszaleć z designem. Jeśli nie jesteście pewni preferencji – stary dobry Moleskine powinien ucieszyć większość osób. I ma wielką szansę się przydać. W pracy, na uczelni, w szkole. Do prowadzenia pamiętnika, bullet journala, książki kucharskiej czy notatek. 

Karta prezentowa

Pieniądze nie są rzekomo dobrym prezentem, ale czasem są najlepszym. Jeśli ktoś uważa je za nieeleganckie, karta prezentowa do drugi najlepszy prezent. A im bardziej ogólna, tym lepiej. Czasami wspomożenie kogoś w zakupie potrzebnych mu do życia rzeczy, czy to potrzebnych dosłownie do egzystencji czy potrzebnych dla rozwoju duchowo-intelektualnego. Od bielizny w sklepie odzieżowym, po długopisy, książki i tak dalej. Jak byłam studentką, talon na skarpety, na jedzenie czy na podręczniki i artykuły papiernicze bardzo by mi się przydał. A może ktoś się właśnie przeprowadza albo zaczyna nową drogę życia z małżonkiem, lub szykuje się dziecko? Nawet Ikea ma kartę podarunkową, która może pomóc się urządzić i być najmilszym gestem. Ja bym brała. 

Bilet lub talon na różnego typu balon

Sytuacja pandemiczna jest jaka jest. W Polsce otwarte są chyba inne miejsca i usługi niż w Wielkiej Brytanii. Niemniej, jeśli nie spieszy się komuś z realizacją prezentu, a dodatkowo bliskie sercu jest mu wspieranie biznesów i kultury, talon na masaż czy bilet do teatru to jedne z najfajniejszych prezentów na świecie. Teatry mają się teraz niedobrze, więc czemu ich nie wesprzeć i nie kupić biletu na przykład na maj? Pod koniec kwietnia w Harold Pinter Theatre otwiera się spektakl z Davidem Tennantem. Mnie kusi…

Są atrakcje bardziej konserwatywne i totalnie zakręcone. Gdyby ktoś kupił mi przejazd po Tamizie pontonem albo warsztaty z wypychania zwierząt (serio, widziałam coś takiego, oczywiście wypychane były znalezione już nieżywe zwierzęta), byłabym zachwycona. Oczywiście takie zwierzęta mogą być grubą przesadą, ale coś innego/niespodziewanego/zabawnego/totalnie od czapy. 

Świetną opcją jest też wycieczka. To taka opcja, która może kosztować mało, a może kosztować bardzo dużo. W zależności od potrzeb i możliwości. Możesz zorganizować piknik-niespodziankę w lesie (to raczej będzie można niezależnie od pogody), a możesz zabrać kogoś na Seszele (jak już będzie można). Dla mnie sam fakt, że ktoś szykuje, organizuje i planuje z myślą o mnie jest bardzo miłą myślą. 

Ja po raz pierwszy w życiu mam już załatwione wszystkie prezenty dla rodziny. I ubraną choinkę. I planuję menu. Jak tam u Was? 

Podoba Ci się? Podaj dalej »

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on email
61923936_301827807423707_1414915001336679940_n copy

Autorka

Marta Dziok-Kaczyńska
Riennahera​

Nie chcę sprzedać Ci wizji perfekcyjnego życia jak ze strony w kolorowym czasopiśmie. Chcę być dobrą sobą i porządną osobą. Może Ty też?

5 thoughts on “10 prezentów, które ucieszyłyby mnie i chyba prawie każdego”

  1. Haha, też mamy już wszystko kupione, a prezent dla teściów już nawet wysłany! Ale z choinką czekamy, w domu mojej dziewczyny ubierało się dopiero w przeddzień wigilii 😮 W ramach kompromisu kupujemy czternastego.

    A z Twojej listy najbardziej mi się podoba mata, czekolada i herbatka.

  2. Piękny prezentownik <3
    Kosmetyki Anwen to piękno i dobro, nie są tak drogie jak HTC (marka Agnieszki Niedziałek), dość szeroko dostępne i świetne. Każda jedna odżywka mi się sprawdza. I jeszcze są podzielone na kategorie, więc nie muszę rozróżnić czy jest proteinowa czy jaka, bo mam to napisane. Szczotka jest tania, biodegradowalna, i nadaje się do wszystkiego.
    Właśnie zrobiłam prezent sama sobie i zamówiłam matę. Na razie bez poduszki, bedę sprawdzać jak działa. Jasne, są tańsze maty, ale jeśli jakaś firma daje 30 dni na wypróbowanie z możliwością zwrotu i 5-cioletnią gwarancję, to znaczy że są pewni swoich produktów. Takie podejście do klienta szanuję.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Przewiń do góry