ostatni-miesiąc-ciąży
Riennahera

Riennahera

Ostatni miesiąc ciąży

W pierwszej ciąży właśnie zaczynałam urlop macierzyński, po dzielnym przepracowaniu ponad ośmiu ciężkich miesięcy. W tej ciąży w podobnym czasie już nawet nie wychodzę z domu dalej niż do sklepu albo żłobka (czyli dwie, trzy ulice dalej). W ogóle rzadko wstaję z kanapy i prawie nie chodzę na spacery. Gdybym miała porównać się do postaci z kultury, to byłby to Jabba The Hutt. Ale w “Powrocie Jedi”, nie w tej poprawionej “Nowej Nadziei”, kiedy grozi Hanowi Solo. Nie mam siły grozić nawet odbiciu w lustrze. 

Kiedy o tym pomyślałam, pozazdrościłam nagle Jabbie bogactwa, służących, rozrywkowego stylu życia, pomykania w prywatnym statku po pustyni. Ale im dłużej się nad tym zastanawiam, tym bardziej czuję, że nawet styl życia Jabby mnie przerasta. Mam okrutnie dość ociężałości, niskiego poziomu energii i ograniczeń, całego tego dbania o siebie. 

Jest w drugiej ciąży coś wspaniałego i tragicznego zarazem. Czuję jakbym siedziała na bombie, ale jednocześnie była saperem i wiedziała co z bombami robić. Nie ma wielkiej niewiadomej i wielkiego niepokoju co za pierwszym razem. Teraz wiem czego się spodziewać i wiem, że będzie cholernie ciężko. Ale i że da się znieść i da się przeżyć, więc ciężko, ale BEZ PRZESADY. Nie ma też jednak tej wielkiej niespodzianki i ekscytacji, która wywraca życie do góry nogami. 

Boję się, ale tym razem o zupełnie inne rzeczy. O to jak damy sobie radę z dwójką, a nie że pewnie przez nieuwagę zabiję dziecko. O to jak dam radę zapewnić starszemu dziecku odpowiednią ilość uwagi, kiedy będę zmęczona i niewyspana. I o to, że poród będzie mnie boleć. Teraz wiem jak boli, więc ciężko mi się oszukiwać, że po prostu będzie ok. Chociaż położne próbują, zapewniając, że drugi raz jest o wiele szybszy i łatwiejszy. 

Wszyscy spakowani. Torbusia mamusi i torbusia Ionusi.

Chcę żeby było po wszystkim i jednocześnie w ogóle nie jestem gotowa. 

Wydaje mi się, że powinnam celebrować każdą chwilę i uwieczniać momenty, bo z dużym prawdopodobieństwem to ostatnia ciąża w moim życiu. Powinnam zorganizować ciążową sesję, skoro można już legalnie widzieć się ze znajomymi (choć tylko na zewnątrz) i nawet jest w miarę ciepło. W tym samym czasie chcę po prostu mieć święty spokój. Powinnam wszystko zrobić na zapas, chwytać dzień, żyć chwilą, a mam ochotę każdy dzień przespać. I jednocześnie się za to nie lubię. 

Zebrałam w sobie odwagę i zapisałam się dzisiaj w końcu do fryzjera. Nie do tego ukochanego i idealnego, któremu ufam najbardziej. Bo do niego musiałabym jechać autobusem przez pół godziny, a to jest już ponad moje siły. Wybrałam najwyżej oceniany salon w okolicy, który pierwszy wolny termin miał za dziewięć dni. Myślę, że mogę spokojnie założyć, że zacznę odczuwać skurcze właśnie wtedy. Albo dzień wcześniej. 

Sukienki w mojej szafie śmieją się z wieszaków. Właśnie robi się cieplej. Wyglądam w nich pokracznie w moim okrągłym kształcie, a jak już będzie po wszystkim i nabiorę normalnych kształtów, nie będę mogła ich nosić, bo nie będą nadawać się do karmienia. HORROR. 

Na horyzoncie widzę jednak jasne punkty, niczym piękne konstelacje, układające się na niebie w napisy:

Whisky. Wino. Małże. Ostrygi. Leżenie na brzuchu. 

I tego się trzymajmy. 

Podoba Ci się? Podaj dalej »

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on email
61923936_301827807423707_1414915001336679940_n copy

Autorka

Marta Dziok-Kaczyńska
Riennahera​

Nie chcę sprzedać Ci wizji perfekcyjnego życia jak ze strony w kolorowym czasopiśmie. Chcę być dobrą sobą i porządną osobą. Może Ty też?

1 thought on “Ostatni miesiąc ciąży”

  1. Ja za chwilę zaczynam 7 miesiąc, a w domu jestem od 5 tygodnia. CIągle na zwolnieniu, bo mam pracę fizyczną, której nie dałabym rady wykonywać, do tego endometriozę IV stopnia i przez cały pierwszy trymestr plamienia, masa leków…

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Przewiń do góry