urodziny
Riennahera

Riennahera

35 myśli na 35 urodziny

Czy kiedy zakładałam ten blog to podejrzewałam, że będę na nim publikować w dzień swoich trzydziestych piątych urodzin? Nie. Wtedy nie wiedziałam nawet, że można być tak starym. Miałam dwadzieścia jeden lat i siedziałam na łóżku w swetrze z pomponami.

A jednak. Niezbadane są wyroki. Wciąż tu jestem. W zdrowiu i w chorobie. Dosłownie i w przenośni.

Dobra, chrzanić wstępy. Dziś są moje urodziny. Jak co roku, myślę sobie.

1

Do tej pory nie przejmowałam się specjalnie byciem po trzydziestce. Jednak trzydzieste piąte urodziny jakoś tak mnie przybijają. Młodość oficjalnie, socjologicznie się kończy. Czuję się tak samo dramatycznie jak kiedy przestałam być nastolatką, w 2007 roku w knajpce w Glasgow. Ale nie jesteśmy już na studiach w Glasgow, Toto. Jesteśmy w mieszkaniu w Londynie, za które spłacamy kredyt i które czyścimy z plwocin i porozrzucanego jedzenia dwójki dzieci. Chociaż z pewnością jeszcze dużo dobrego nas w życiu czeka, to zdecydowanie nie mamy przed sobą całego życia. Kto wie, może połowa już za nami?

2

Wciąż czuję się dość sexy i w ogóle MILF, chociaż kiedy moi rodzice byli w moim wieku w ogóle nie uważałam, że są sexy. Byli? Nie byli?

3

Nie powiem, że “Hamilton” to najlepszy tekst kultury wszech czasów, ale dla mnie z pewnością jest jednym z najważniejszych. Dotyka wielu zagadnień kluczowych dla mojego życia. A przy okazji jest bardzo dobry.

4

Jeden z moich ulubionych zespołów młodości, The Cardigans, popełnił kiedyś utwór 03:45 No Sleep. W czasach mojego liceum, kiedy utwór powstał i kiedy go słuchałam, nie rozumiałam stanu, który wyrażał tytuł, a słowa były tylko ładnymi słowami.

I’ve always been too late
To see what’s before me
And I know nothing sweeter than
Champagne from last New Years
Sweet music in my ears
And a night full of no fears

Mając 35 lat, poznawszy zarówno blaski i cienie godziny czwartej rano, z przewagą cieni, mogę tylko z całego serca się zgodzić. Nie ma niczego słodszego niż spać spokojnie i bez lęku.

5

Mój rozum, moje ambicje, aspiracje i plany życiowe oraz zasób sił fizycznych nie chcą więcej dzieci. Natomiast moje hormony mają zupełnie inne odczucia.

6

Kiedy miałam 9 lat i słuchałam Spice Girl, marzyłam o tatuażu. Przez wiele kolejnych lat, aż marzenie rozpłynęło się w codzienności, ponieważ nie jestem osobą bardzo odważną i wytrwale walczącą o marzenia. A przynajmniej długo nie byłam. Zdecydowałam się, że to jest ten rok, kiedy zrobię tatuaż. I wszystko ładnie i wszystko pięknie, tylko od miesięcy zastanawiam się jaki. I wciąż nie wiem.

7

Urodziny trzylatki są jednak fajniejsze niż trzydziestopięciolatki. Malowanie twarzy, balony z helem i stos prezentów, które grają i śpiewają, to jest naprawdę coś. Ja wiem, że butelka whisky też jest spoko, nie zaprzeczam, ale chyba wolałabym twarz i balony. I zamek do skakania…A najlepsze, że ktoś je nam organizuje.

8

Nie wyobrażałam sobie kiedyś jak to jest, nie być na bieżąco z celebrytami, muzyką, wszelkiego rodzaju popkulturowymi nowinkami. Dziś sama nie jestem. Słucham głównie starej muzyki i nie wiem jakie piosenki i jacy artyści są na topie. Dzięki internetowi orientuję się oczywiście w dużej części popkultury, ale z pewnością nie w większości. Na Tik Toku dodałam dwa filmiki.
Kiedyś na myśl o byciu w takiej sytuacji robiło mi się słabo. Teraz robi mi się słabo na myśl, że musiałabym wszystko wiedzieć, rozumieć i ogarniać.

9

Tak samo nie wyobrażałam sobie kiedyś jak można nie mieć telewizora czy nie pozwalać dzieciom pić słodkich soków, napojów gazowanych czy jeść słodyczy (jakby co to nie ma bana, niektóre są dopuszczone, raz na jakiś czas i z tej listy są wyjątki i dyspensa, ale OGÓLNIE raczej ich unikamy). A jednak można…

10

Ktokolwiek mówił, że jeśli robi się to co się kocha, to nie przepracuje się ani jednego dnia w życiu…łgał jak pies. Kocham pisać. Naprawdę. To prawdopodobnie rzecz, która wychodzi mi najlepiej w życiu. Marzyłam, żeby to robić zawodowo od grubo ponad dwudziestu lat. I teraz, kiedy w końcu jestem w tym miejscu, kiedy zarabiam na tworzeniu mojego bloga i mam dedlajn na oddanie książki…To jest owszem, satysfakcjonująca, ale jak najbardziej PRACA. Co więcej, praca, w której nie czuję się tylko wynajętym wyrobnikiem, jak do tej pory, ale taka, która związana jest z moim poczuciem tożsamości. Co stresuje o wiele bardziej niż cokolwiek co robiłam do tej pory.
The joke’s on me.

11

Każdy pomysł i każdą myśl trzeba zapisywać. Nie zliczę, na ile celnych idei wpadam przed snem i robię mentalną notatkę, której przecież nie zapomnę, bo to taki dobry pomysł. Zawsze zapominam. Za każdym jednym razem. Od jakichś dwudziestu lat. Stara a głupia.

12

Baz Luhrmann w kultowym utworze radził, żeby używać filtra do opalania. Radził jeszcze trochę innych mądrych rzeczy. W zasadzie ze wszystkimi się zgadzam, dodałabym jedną. Żeby koniecznie zawsze zmywać makijaż przed snem.

13

Intuicja to najlepsza przewodniczka. Jeszcze nigdy mnie nie zawiodła.

14

Nie wiem czy to kwestia leków, bycia dość szczęśliwą czy tego, że książka stała się pracą, ale mój wyimaginowany świat przestał być eskapizmem. Kiedyś myślałam o nim w każdej wolnej chwili, w tej chwili nie myślę o nim częściej niż muszę. Z jednej strony – to chyba to co moja terapeutka nazywała życiem tu i teraz, w chwili obecnej. Z drugiej strony – jest mi dziwnie, bo nie żyłam tu i teraz prawie nigdy. Od dziecka zawsze coś wymyślałam i bujałam w obłokach. Trochę mi tego brakuje.
Nie oszukujmy się, może to tez po prostu oznaczać, że jestem stara i nudna. Chociaż mój mąż twierdzi, że coś co staje się pracą po prostu przestaje być eskapizmem.

15

Kiedyś czas dłużył mi się i przykrzył. Obecnie przecieka mi między palcami.

16

Kiedyś myślałam, że nigdy nie będę szczęśliwa. Ale to nie prawda. Chyba nie wierzę w szczęście jako stały stan, mam jednak mnóstwo szczęśliwych chwil i żyje mi się spokojnie. Często robię rzeczy, które lubię, rzadko takie, których nie lubię, podstawowe potrzeby mam zaspokojone z nawiązką. To jest takie codzienne szczęście, które jest dobre.
Nie wierzę natomiast, że będę kiedykolwiek usatysfakcjonowana. Nawet kiedy spełniam marzenia, nawet kiedy osiągam cele, myślę sobie po prostu “ok” i przechodzę nad tym do porządku dziennego. Nie czuję euforii. Nie czuję dumy. Skoro mnie się udało, to każdemu mogło.
Wspominałam już, że “Hamilton” dotyka kluczowych dla życia zagadnień?

17

Daleka jestem od stwierdzenia, że pozytywne myślenie rozwiązuje wszystkie problemy, ale na pewno rozwiązuje więcej niż zakładanie najgorszego. Poza tym trzeba uważać co się przyciąga myślami. Nauczyłam się tego, bo za każdym razem, kiedy myślę o głupiej złorzeczącej mi babie z parku i boję się, że ją spotkam, to rzeczywiście ją spotykam. Dlatego na wszelki wypadek lepiej myślec o zdrowiu, bogactwie, powodzeniu, sukcesach i puszystych szczeniętach.

18

Trzydzieści pięć lat to wiek, w którym człowiek zaczyna się sypać. Do tej pory cieszyłam się dobrym zdrowiem fizycznym. Ale w związku ze zbliżającymi się urodzinami pojawiło się wysokie ciśnienie i zgaga po smażonej kapuście. Kiedyś rozmawiałam z koleżankami o sztuce i ubraniach, teraz dzielimy się spostrzeżeniami odnośnie aparatów do ciśnienia. Kiedyś mąż witał mnie figlarnym uśmiechem na wspomnienie łóżkowych ekscesów, teraz pyta czy wzięłam Rennie.
Od czego zaczęłam świętowanie urodzin? Od pobrania krwi, oczywiście.

19

To też wiek, kiedy jestem bardziej roztropna, bardziej spokojna i bardziej życiowo i emocjonalnie ogarnięta niż kiedykolwiek wcześniej. A potem budzę się w środku nocy i nie mogę zasnąć, bo zdaję sobie sprawę, że wszyscy umrzemy. Wszyscy.

20

Wiecie, nie uważam się za ładną. Ani za brzydką. Już nie. Jasne, zwracam uwagę na to jak wyglądam, czy jestem czysta, czy chudnę, czy tyję i tak dalej, ale nie zadręczam się już wyglądem. Nie na co dzień. Tak, mam wielki nos. Tak, mam cienkie włosy, obwisłą skórę po dwóch ciążach, opadające piersi i płaski tyłek. Ale żadna z tych rzeczy mie nie załamuje i nie boli. Ćwiczę, dbam o siebie, mam osoby, które mnie kochają taką jaka jestem.
To fajne uczucie, nie zadręczać się swoim ciałem.
Czy wolałabym zrobić operację plastyczną nosa, brzucha i piersi, czy za taką samą kwotę pojechać na wakacje, kupić pięknych rzeczy, napić się, najeść i dać wymasować? Oczywiście, że ta druga opcja. Zatem nie potrzebuję być piękniejsza do szczęścia.

21

Bycie starym, czy chociaż starawym, ma pewne zalety. Been there, done that. Czuję się za stara na bullshit, za stara na robienie rzeczy, których nie chcę robić, za stara na wiele lęków i na manipulacje. Doświadczenie pozwala też przewidywać, co ludzie będą się starać mi wciskać. To fajne uczucie, kiedy jestem na to psychicznie przygotowana i wiem jak reagować.

22

Czasami boję się, że marnuję życie i nie żyję tak naprawdę. Nie podróżuję, nie uprawiam codziennie ekscytującego seksu z coraz to nowymi osobami, nie robię oszałamiającej kariery, nie imprezuję. Nie konsumuję nawet sztuki tak jak się powinno, delektując się nimi i znając dzieła mistrzów na wyrywki Nie żyję jak należy. Przy czym na samą myśl o życiu jak należy czuję się zmęczona i chcę iść spać.

23

Nie wierzyłam kiedyś, jak znajomi rodzice mówili, że kiedy ma się dzieci, na wiele rzeczy nie ma się już ochoty. Popijałam wtedy wino z kieliszka i myślałam, że tak sobie gadają, żeby poczuć się lepiej. Teraz mój mąż wieczorem wygania mnie z domu, “no idź z Aśką na wino”. A ja nie chcę. Chcę leżeć na kanapie.

24

Za cztery lata mój czas spędzony w Wielkiej Brytanii będzie równy czasowi przeżytemu w Polsce.

25

Przez ostatnie trzy lata spędziłam bez dzieci jedną noc. JEDNĄ.
Usprawiedliwieniem jest pandemia, kiedy moje dziecko zaczęło być samodzielne w kwestii spania i nie byłam niezbędna do usypiania ani żadnych karmień, nadszedł koronawirus i lockdown za lockdownem. A potem znowu byłam w ciąży i od nowa. To największa sprawa do nadrobienia.

26

Leki antydepresyjne były prawdopodobnie jedną z najlepszych decyzji w życiu. Mocne TOP10. Może nawet TOP5.

27

Zastanawiałam się jak uczcić hucznie te urodziny. Zastanawiałam się nad tatuażem, botoksem na zmarszczkę na czole, wielkim wyjściem z przyjaciółkami. Ale im bliżej wydarzenia, tym bardziej chciałam po prostu robić NIC i mieć ŚWIĘTY SPOKÓJ. Czyż to nie jest właśnie kwintesencja dorosłości?

28

A tak, mam nową zmarszczkę mimiczną na czole.

29

Czasami w ciągu dnia zdaję sobie sprawę, że mam 35 lat, a zajmuję się bzdetami typu insta zdjęcia, dobieranie do siebie ubrań, blog, książki o elfach i palenie świeczek. Kiedy byłam mała, dorośli w tym wieku zajmowali się Pracą, Czynszem, jeszcze raz Pracą, Pieniędzmi, Samochodami, Obiadem i Pracą. Czuję, że powinnam się ogarnąć, ale nie wiem jak.

30

Żal mi nieco ostatnich dwudziestu lat. Bo nastroje jak te, na które obecnie biorę leki, miałam już jako nastolatka. Wtedy wszystko można było zbyć ogólnym hasłem “dorastania”. Hormony buzują, wiadomo.
I owszem, młody człowiek mocniej czuje i mocniej przeżywa emocje, ale te emocje mimo wszystko nie powinny być marzeniami, żeby nie żyć. Ani kiedy ma się lat piętnaście, ani trzydzieści pięć.
Chciałabym wierzyć, że czasy się zmieniły i że mamy obecnie inną świadomość. Jednak z tak tragicznym dostępem do dziecięcej psychiatrii (nie tylko w Polsce, w UK też jest słabo) nie mam zbyt wielkich nadziei.

31

Zastanawiam się czasami co mnie motywuje. Bo nie są to pieniądze. Nie jest to wizja kupowania sobie rzeczy, bo po prostu jak czegoś potrzebuję to kupuję, jak coś mi się podoba to kupuję, a jeśli jest jakieś bardzo drogie, to uznaję, że nie potrzebuję i już.
Chyba najbardziej motywuje mnie brak przymusu. Dobre życie to takie, kiedy niczego nie muszę, a wszystko mogę.
Chyba.
Chociaż motywuje mnie jeszcze, kiedy zlecam komuś pracę. Pani sprzątaczce, księgowemu…Kiedy włosy farbuje mi fryzjer, a nie ja sama…
Matko, jak ja bym się spełniała jako przełożona…

32

Nadchodzi w życiu taki moment, że sprawienie radości innym, mężowi, dziecku, bliskim, przyjaciołom, to większa przyjemność niż własna radość.

33

Chyba zaczynam czerpać z dorosłości, z samego jej faktu i świadomości, jakąś satysfakcję. Bez zadręczania się, że już nie jestem księżniczką Disneya.

34

Czasami myślę, że będzie fajnie, jak dzieci będą większe. Wtedy to będzie życie. Dopóki nie zdaję sobie sprawy, że jak moje dzieci będą “większe”, to będę mieć czterdzieści lat i więcej. Kur&! ja pierdo@$*

35

Gdzie widzę siebie za pięć lat? Mam nadzieję, że wśród żywych.

PS Z okazji urodzin chcę Was prosić o prezent. O wsparcie mojej zbiórki na Polską Akcję Humanitarną w celu pomocy Ukrainie.
To Dzień Świętego Patryka, który według Legendy wygnał z Irlandii wszystkie węże. Ukraina walczy z największym z węży. Pomóżmy.
Dziękuję.

Podoba Ci się? Podaj dalej »

61923936_301827807423707_1414915001336679940_n copy

Autorka

Marta Dziok-Kaczyńska
Riennahera​

Nie chcę sprzedać Ci wizji perfekcyjnego życia jak ze strony w kolorowym czasopiśmie. Chcę być dobrą sobą i porządną osobą. Może Ty też?

1 thought on “35 myśli na 35 urodziny”

  1. Wszystkie myśli są super, ale 21, 22, 27 – tak bardzo się zgadzam! Poza tym serio, książki o elfach są bardzo ważne. Też już jestem stara (w tym roku trzydziestka) i nie dam sobie wmówić, że w tym wieku mam być nudna, poważna i stateczna zamiast zajmować się czymś, co mi sprawia radość. Jeśli kocham elfy, to będę o nich mówić nawet po osiemdziesiątce 🙂
    Sto lat, Riennahero! I dziękuję Ci za wpis ,,Praca nie jest najważniejsza” 🙂
    (Mogę zapytać, skąd wzięłaś to imię? Jest przepiękne!)

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Przewiń do góry