rodipierscienie
Riennahera

Riennahera

Ród Smoka czy Pierścienie Władzy?

Nieszczęścia chodzą parami. Najdroższe w historii seriale, na dodatek seriale fantasy, zdaje się, że również.

Te seriale mają z sobą mnóstwo wspólnego. Mają podobne mocne i słabe strony. Oba stanowią kontynuację tekstów kultury, które zrobiły wśród czytelników i widzów furorę. Oba teksty kultury zarobiły góry pieniędzy. To zaleta i wada jednocześnie. Ponieważ oba seriale muszą się naprawdę wysilić, żeby dogonić poprzedników, a poprzeczka ustawiona jest niezwykle wysoko.

Jednocześnie wiemy, że te fantastyczne i jakościowe światy niekoniecznie są gwarancją jakości i sukcesu. Po “Władcy Pierścieni”, który był kultowy i stanowił dla wielu z nas ogromną część życia (na pewno dla mnie), dostaliśmy “Hobbita”, który był…no, miał momenty. Thranduil to na pewno postać mojego życia. Ale cały cykl był tylko popłuczynami po LOTR. “Gra o Tron” zbierała pochwały i wywoływała zachwyty, do ostatniego sezonu, który, delikatnie mówiąc, nie trzymał poziomu. I delikatnie mówiąc, nie spodobał się. Więc nie ma żadnej gwarancji sukcesu.

Po w miarę obiektywnym wstępnie, przejdę teraz do części całkowicie subiektywnej. Bo wiem, że zupełnie bliskie mi osoby mają na ten temat opinie całkowicie różne. I w sumie nie ma też żadnego obowiązku dokonywać wyboru. Ale dokonam, bo mnie to bawi i dostarcza uciechy.

Po czterech odcinkach, dla mnie wygrywają całościowo „Pierścienie Władzy”.

Dlaczego?

Te seriale mają takie samo zadanie. Sprawić, żeby wciągnął nas początek historii, której zakończenie już znamy. A może nawet nie początek, a pewna jej odnoga. Wiemy, że Targaryenowie za niecałe dwieście lat upadną, a ich rządy będzie próbowała odbudować Daenerys. Wiemy, że w Śródziemiu stoczy się bitwa pięciu armii, a potem Drużyna Pierścienia ruszy na Mordor. Musimy zatem dostać coś wciągającego, co da nam powód do pozostania przed ekranem.

Jeśli wolno mi być bardzo marudną, to stwierdzę, że po pierwszych odcinkach żaden z tych tytułów nie osiągnął w tej kwestii mistrzostwa. Nie był nawet blisko. Nie liznął doskonałości poprzedników. Ale…

Ale Pierścienie Władzy bardziej mnie interesują. Mają być może wdzięczniejsze zadanie, ponieważ Śródziemie jest o wiele bardziej fantazyjne i różnorodne od Westeros. Jest więcej zabawy z pokazywaniem ras krasnoludów, elfów, harfootów, ludzi. Można się pobawić i lepiej mieszać nastroje, tutaj dodać coś totalnie pięknego, a tam obrzydliwego. W jednym momencie jest zabawniej, w drugim patetycznie.

Ród Smoka jest jednostajnie poważny. I wydaje mi się…przegadany. Jednocześnie nie mówi się tam o niczym ciekawym. Nie umiem przywiązać się do żadnej z postaci, które są po prostu archetypowe i niewiele w nich własnej osobowości. Poszkodowana dziedziczeniem w męskiej linii księżniczka (jedna młoda, jedna stara), dobry smutny król, jego zły, ale seksowny brat, niewinna dwórka, cwani doradcy…Nuda. Wiecie, pisałam magisterkę z kultury dworskiej, to mój konik, lubię czytać dworskie kroniki, a i tak znajduję to nudnym. Mamy podobne postaci w pierwszym lepszym serialu kostiumowym, a tych zrobiło się na pęczki. I chociaż wiem, że niektórych mych znajomych (;) cieszy takie tudorowanie w Westeros, to, cytując Pana Darcy’ego, jest to “tolerable, but not kandsome enough to tempt me”. Oglądam, ale bez zaciągania się.

W czwartym odcinku mamy w końcu jakieś, nawet jeśli chwilowe, uczucia i emocje względem postaci, ale nie ukrywam, dotrwałam do czwartego odcinka z pewnego poczucia obowiązku, nie dlatego, że nie mogłam się doczekać “CO WYDARZY SIĘ DALEJ”. “Gra o Tron” dała nam coś, co nie jest wcale częste w dzisiejszej popkulturze – niepewność. W większości produkcji wiemy, że wszystko skończy się dobrze, a protagonista i jego paczka zatriumfują. GoT wywróciło tę prawidłowość i nigdy nie można było być pewnym losu ulubionej postaci. “Ród Smoka” na ten moment daje poczucie nudnego bezpieczeństwa. Nawet jeśli jakiejś postaci coś nie wychodzi, to nie ma w tym wielkiego dramatu i niewiele mnie to obchodzi. Mam nadzieję, że się mylę, że będzie niebezpiecznie i to się zmieni.

Mam wrażenie, że te seriale są trochę dla innego typu widowni. “Ród Smoka” to uproszczona, jednowątkowa “Gra o Tron”, nie ma jej finezji i skomplikowania, które tłumaczyłoby postaci. Ale za to każdy widz może gładko wejść w opowieść bez specjalnej znajomości wcześniejszej produkcji. Duża część, może największa, frajdy z “Pierścieni Władzy”, wynika dla mnie z oczekiwania na to kto jest kim i jak ukazane zostaną poszczególne krainy i postaci z olbrzymiego tolkienowskiego lore.

Mam też wrażenie, że “Ród Smoka” traktuje się bardziej serio niż “Pierścienie Władzy”. Comic relief to dość tani zabieg, nie do końca tego mi brakuje, ale w “Grze o Tron” było sporo postaci, które wydawały się zdawać sobie sprawę, że to wszystko o co walczą jest w gruncie rzeczy marnością. Littlefinger, Varys, Tyrion… Plus postaci, które sprawowały władzę bez większej przyjemności, jak Robert Baratheon czy Nad Stark. W “Rodzie Smoka” wszyscy są śmiertelnie poważni i biorą siebie na poważnie, mając jedno pragnienie. To trochę jak siedzieć na imprezie, na której nie można spojrzeć na nikogo porozumiewawczo, bo wszyscy mają wielkie ego i nikt nie ma poczucia humoru. Wolę zatem oglądać ewidentnie egzaltowane i przesadzone elfy ( UWAGA TROCHĘ SPOILER te śpiewy na łodzi były…no, egzaltowane i przesadzone, po prostu creepy, na miejscu Galadrieli też bym skoczyła) czy rubaszne krasnoludy, albo zabawne harfoockie nastolatki. Przynajmniej klimat jest lżejszy, kiedy opowieść nie jest idealna.

No i jednak wciąga mnie pytanie, kto jest Sauronem, kim jest nieznajomy, który spada z nieba i zaprzyjaźnia się z Harfootami (mam swój strzał, jeśli chcesz go poznać, wrzucę w PS), coś sprawia, że chcę to dalej oglądać, rozkręcając się nieco szybciej niż konkurencyjna produkcja. Idealnie nie jest, nie wiem czy jest nawet jakoś specjalnie dobrze, ale nie jest i źle. O wiele bardziej czekam na piątki niż na poniedziałki.

Oczywiście mamy za sobą dopiero cztery odcinki każdego z seriali. Być może każdy z nich zrobi potężny zwrot. Będę czekać.

Którą drogę wybierasz Ty?

PS Może Gandalf? Chociaż pisałam dużą część tekstu przed odcinkiem czwartym, który rozwiewa nieco me nadzieje.

Podoba Ci się? Podaj dalej »

61923936_301827807423707_1414915001336679940_n copy

Autorka

Marta Dziok-Kaczyńska
Riennahera​

Nie chcę sprzedać Ci wizji perfekcyjnego życia jak ze strony w kolorowym czasopiśmie. Chcę być dobrą sobą i porządną osobą. Może Ty też?

Przewiń do góry