list do świętego mikołaja
Riennahera

Riennahera

Mój list do Świętego Mikołaja – 10 rzeczy, które chciałabym dostać w prezencie

(Niektóre linki są afiliacyjne, ale nie wszystkie.)

Został dokładnie miesiąc do Świąt. W sklepach już dawno pojawiły się ozdoby i świąteczne produkty. Nawet w mojej lokalnej tureckiej kawiarni stanęła choinka, to najlepszy znak, że można legitnie świętować bożonarodzeniową komercję. Najwyższy zatem czas na rozmowę o prezentach!

Za jakiś czas polecę Wam listę fajnych rzeczy dla dzieci i dla dorosłych. O dobrych zabawkach mam już gotowy tekst. Od wielu miesięcy. To naprawdę świetne zabawki. I nie wszystkie kosztują miliony monet, niektóre kosztują zupełnie niedużo. Podzielę się również naprawdę świetnymi zakupami, których dokonałam w tym roku. Ale dzisiaj ja piszę list do Świętego Mikołaja. Bo mogę.

Piszę o rzeczach, tylko i wyłącznie. Fizycznych przedmiotach. Nie o pokoju, nie o zdrowiu, nie o pokonaniu głodu, bo tych życzę sobie i wszystkim codziennie. Jest też mnóstwo doświadczeń, które mnie interesują, wyjazdów, kursów, spotkań, wystaw i innych atrakcji. Właściwie wskaż mi kierunek i powiem “dawaj, jedziemy”. Wskaż mi czynność i powiem “spoko, róbmy”. Och, jaka ze mnie eksperymentalistka! Natomiast o rzeczach nie myślę tak często. Dzisiaj sobie pomyślę. Bo nawet, jeśli nie będę posiadać żadnej z nich, to mój eskapizm w obecnej sytuacji polityczno-gospodarczej.

Kochany Święty Mikołaju, proszę, przynieś mi…

Bagaż podręczny Samsonite

Kocham moją żółtą walizkę, którą kupiłam w tym roku. Nigdy wcześniej nie miałam naprawdę fajnej i naprawdę dobrej walizki i uznałam, że w zaawansowanym wieku trzydziestu pięciu lat, jest to luksus, na jaki mogę sobie pozwolić. I rzeczywiście, podróże stały się choć o ułamek milsze z Munio Żółtkiem u boku.
Mam fantazję, że wkrótce wszystkie moje dzieci będą mogły egzystować beze mnie w pobliżu. Mam fantazję, że jadę sobie wtedy w jakieś fajne miejsce. I ciągnę małą zgrabną walizeczkę. Baby Żółtka.

Perfumy…

Nie wiem do końca jakie.

Chetyre – Pachną jak kadziło w dusznym kościele. Zachwyciły mnie, kiedy kupowałam Corpus Equus w Bloom Perfumery. Ale zapach konia wydał mi się bardziej pilnym, a na dwie butelki było mi głupio wydać pieniądze. Ale wciąż chcę pachnieć jak kościół.
Skończyło się Lignum Vitae…Kończy się i Fathom V
Kolejną butelką perfum Ex Nihilo też bym nie pogardziła. Zarówno Amber Sky jak i Fleur Narcotique dawno mi się skończyły. Ogólnie to polecam markę, ponieważ zapachy są intensywne i trwałe, a poza tym wydajne, każdy z nich używałam kilka lat. Butelkę Corpus Equus skończę pewnie za kilka miesięcy…
Tęsknię za oboma zapachami.
KTÓRE PERFUMY WYBRAĆ?

Kapcie

Bardzo potrzebuję wspaniałych kapci. Kupiłam w międzyczasie wystarczające, ale to nie kapcie życia. Myślałam o Ugg, ale do tej pory wszystkie, które widziałam na żywo, były za ciasne, a nie chcę kupować i odsyłać.
Mnóstwo osób polecało mi kapcie Vanuba i zgadzam się, wyglądają super i chyba bym je chciała. Ale nie ma wysyłki do UK. A chciałabym upewnić się, że są idealne. Także wciąż tęsknie czekam na kapcie życia.

Buty Ugg Classic Mini

Czy u Was w domu też był przesąd, że nie daje się butów w prezencie? Bo ktoś odejdzie. Nie daje się też noża, bo przecina więzi. Tak czy siak, chciałabym Uggi. Mini. W kolorze beżowym. Rozmiar 6. Chociaż moja przyjaciółka aż skrzywiła się, kiedy jej to powiedziałam. Bo to przecież synonim obleśnego buta i bycia ofiarą mody. Ale ona jest dopiero po trzydziestce, a ja jestem już dawno po trzydziestce. I wyobrażam sobie jak odprowadzam rano bobki do przedszkola w wielkim swetrze i ciepłych buto-kapciach. I widzę, że jest to dobre. Ciepło i puchatość nie mogą być złe…

Wykopany w kosmos strój do jogi.

Z takim małym staniczkiem i getrami w tym samym kolorze. Najlepiej z jakimś trendy wzorem.
Taki ze Sweaty Betty albo innej Lululemon. Tak, prawdopodobnie joga w nim będzie taka sama jak w getrach z H&M i koszulce, ale to nie miejsce na rozważania o wartościach tylko na zachcianki. To jest moja zachcianka.

Wysokie czarne Conversy

Chyba wysokie. A może niskie? Czy zwykłe czy jakieś z lepszego materiału? Czy może na koturnie…Nie wiem.

Kiedyś miałam czerwone, ale jakoś się rozstaliśmy. Nie pamiętam dokładnie co się stało, ale nagle przestałam je mieć.
Na chwilę obecną nie wiem czy na pewno ich potrzebuję. A gdyby ktoś mi je podarował, nie musiałabym się zastanawiać czy warto kupić. Ani które dokładnie chcę. Po prostu już bym je miała. Proste, nie?

Oversize bluza z kapturem i kieszenią, nierozpinana, długa za pupę, w nie neutralnym kolorze z grubej bawełny

Nie jestem w stanie znaleźć ani idealnej, ani nawet zbliżonej. Siostra mojego męża ma różową, w metrze widziałam dziewczynę w miętowej. Szukam po różnych sieciówkach, niezależnych markach, po sklepach sportowych i bardziej feszyn, polskich i brytyjskich – póki co bez sukcesu.
Bluza musi spełniać wszystkie warunki. Póki co znalezione spełniają najwyżej jeden lub dwa. Koleżanka poleca Warsaw Saints, ale NIE WIEM, nie znam, nie macałam.

Koszula nocna jak z ekranizacji powieści Jane Austen

Taka koszula jest mi w dużym stopniu zupełnie niepotrzebna, ponieważ śpię bez ubrania. Owszem. Tak właśnie. Piżamy w dużym stopniu wydają mi się mało higieniczne, bo dla bycia higienicznymi powinny być, jak dla mnie, prane codziennie, maksymalnie co drugi dzień, a to już nieekologiczne…
Ale! Ta koszula wygląda jak dla heroiny z powieści Jane Austen. I widzę już siebie, chodzącą po domu w takim nieogarnięciu, w swetrze na taką koszulę…Więc jednak jest mi potrzebna. Prawda?

TO przepiękne wydanie wszystkich dzieł Jane Austen.

Skoro już jesteśmy w temacie Jane Austen…
Tak, mam na półce jej powieści, chociaż nie wszystkie. Ale TO wydanie jest najpiękniejsze na świecie i wyzywam na pojedynek każdego, kto uważa inaczej. Postawiłabym ja na półce nad łóżkiem i patrzyła na nie codzienne zasypiając…

Czekoladki Neuhaus – te trójkątne

Kiedy mój mąż pracował jeszcze na etacie, raz na jakiś czas jeździł w delegację do Belgii. Przywoził mi wtedy ręcznie robione praliny Neuhaus, które jedliśmy przez wiele dni, delektując się ich kunsztem.
Ogólnie to te czekoladki są za drogie, żeby je sobie kupować samej. Mają co prawda sklep na Covent Garden, ale to totalnie nie to samo, kupić je sobie w sklepie w Londynie, a DOSTAĆ je z Belgii. Wiem, że nie to samo, bo kupiłam. I było mi głupio, że po co kupuję, że po co wydaję pieniądze i tak dalej…Niby nic, ale jednak różnica.

Tyle. Drogi Mikołaju, jestem w zasadzie niegrzeczna, ale przynajmniej się staram. Może nie chodzę do kościoła, ale płacę podatki. Ostatnio nawet więcej sprzątam i piję bardzo mało alkoholu.
Rozważ moje propozycje.

PS Piszę to jako list do Świętego Mikołaja, ale od lat sprawdza mi się to jako wskazówka dla najbliższych. Czy to jako lista tego co chciałabym na urodziny czy czegokolwiek innego. Ostatni list do Święte do Świętego Mikołaja napisałam w 2016…No, ale. W ten sposób nie trzeba pytać, nie trzeba się zastanawiać jaki prezent trafi lub nie, a dostaję coś z listy lub coś podobnego. Polecam. W jakiejkolwiek formie socialmediowej.

Podoba Ci się? Podaj dalej »

61923936_301827807423707_1414915001336679940_n copy

Autorka

Marta Dziok-Kaczyńska
Riennahera​

Nie chcę sprzedać Ci wizji perfekcyjnego życia jak ze strony w kolorowym czasopiśmie. Chcę być dobrą sobą i porządną osobą. Może Ty też?

Przewiń do góry