Marta Dziok-Kaczyńska

Co dalej z blogiem?

Picture of Marta Dziok-Kaczyńska

Marta Dziok-Kaczyńska

Dramatyczne zamykanie bloga było swego czasu w dobrym tonie. Mnie samej zdarzyło się przynajmniej ze dwa razy.

To była epoka, gdy blogi czytali wszyscy, instagramy czy fanpage były tylko dodatkami. Wielkie hasła typu ODCHODZĘ czy POTRZEBUJĘ PRZERWY robiły wrażenie.

Czasy się zmieniły.

Nie tylko technologicznie, choć oczywiście pięć czy dziesięć lat to są całe wieki w naturze internetu.Blogów prawie się już nie czyta, chociaż co chwilę pada gdzieś stwierdzenie, że wracają. Nie jestem pewna. Niemal wszystkie, które ja czytałam, przestały istnieć.

Kiedy założyłam Riennaherę, była moją odskocznią. Przez wiele lat prac, które nie były spełnieniem moich marzeń, ani nawet nie stały obok moich ambicji, mogłam tu właśnie wyżywać się w słowach, w których najbardziej czułam się sobą.
Założyłam to miejsce mając 21 lat, całe życie temu. Byłam młodziutką, niepewną siebie studentką. W międzyczasie dorastałam, blog był w sporym stopniu zapisem tego procesu. A także radzenia sobie z życiowymi trudnościami. Prace, przeprowadzki, trudności społeczne to jedno, depresja, a potem poronienie czy początki rodzicielstwa – drugie.

Przez kilka ostatnich lat zarówno życie jak i podejście do niego zmieniło się u mnie o 180 stopni. Na…lepsze. W większości aspektów. Na pewno odpadła depresja, która leczona ma się dobrze. To znaczy, depresja ma się źle, ja mam się bardzo dobrze.

Gdyby nie Riennahera, nie byłabym tu, gdzie jestem.
A jestem autorką trzech książek. Może wkrótce czwartej. To na pewno nie koniec.
Dostałam dzięki internetowej działalności pracę, w której piszę i tworzę treści za pieniądze.
Mam podcast.
Szybkie myśli trafiają zwykle na Instagram.

Jest mnie już na tyle dużo, że zanikła moja potrzeba dzielenia się długimi tekstami na blogu. Moje poglądy dobrze wybrzmiewają już w podcaście, wiele ważnych słów trafiło do książek. Nawet, gdy jest się osobą mającą w sobie dużo treści, to nie mam ich nieskończonej ilości.

Poza tym nie czuję już potrzeby wyrażania siebie w sieci jak kiedyś. To bardziej narzędzie niż cel sam w sobie. Nie mam już potrzeby chowania się w biurowej toalecie, żeby pooglądać instagram. Czasem mam potrzebę schowania się z książką, żeby nie musieć patrzeć na Instagram.
Nie szukam wsparcia w trudnych chwilach, bo radzę sobie z nimi o wiele lepiej, mam wsparcie w ludziach obok mnie, a może i te chwile są o wiele łatwiejsze. Może po prostu jestem w dobrym miejscu, zwłaszcza mentalnie.

W dobie social mediów będących wielkimi korporacjami, mamy świadomość, że własne miejsce w sieci jest ważne. Gdyby jutro Meta przestała istnieć, wciąż miałabym coś swojego. Dlatego nie zamykam bloga. Ba, nie robię sobie nawet od niego przerwy, nie zawieszam, chociaż częstotliwość zrobiła się taka, jakbym zawiesiła…

Choć uważam, że moja szerokopojęta kariera jest w najlepszym miejscu od lat, przyznam, że chwilowo brakuje mi blog pomysłu. Nawet podsumowania miesięczne zaczęły mnie nudzić.

Do niedawna zapisywałam sobie w notesie, że w każdym tygodniu powinny tu być trzy nowe teksty. I w żadnym tygodniu mi to nie wychodziło. Bo…po co te trzy teksty, kiedy znacznie więcej osób czyta moje krótkie posty?

Co dalej?

Za kilka miesięcy kolejna książka, dogaduję plany na czwartą. Chcę napisać dwa e-booki. Mam co robić.

Ale co dalej z blogiem, to nie wiem. Pożyjemy zobaczymy. Jak zawsze.

Zdjęcie Ania Hrycyna

Podoba Ci się? Udostępnij ten post

Riennahera

Autorka

Marta Dziok-Kaczyńska

Riennahera​

Prowadzę blog, podcast „Korespondencja z Londynu” oraz aktywnie działam w mediach społecznościowych. W Wielkiej Brytanii mieszkam od 2006 roku. Studiowałam historię i filmoznawstwo na Uniwersytecie w Glasgow. Przez wiele lat pracowałam w brytyjskiej prasie, obecnie jestem dziennikarką portalu polonijnego. Wydałam książki fantasy „Elfy Londynu” i „Podróżniczka” oraz non-fiction „Anglia. Czas na Herbatę” i e-book „Londyn z Riennaherą”. Mieszkam w Londynie z mężem i córkami.

2 Responses

  1. Jestem ciekawa jakie czytałaś blogi. Mi strasznie brakuje tych moich . Nie mam czasu na podkasty, męczy mnie słuchanie, zawsze kochałam czytać ale moje blogi już nie żyją. Twój był chyba ostatni żyjący. Pamiętam Cie ze studenckich czasów Twoich bo jestem odrobinę starsza. Pamiętam Twoje wpisy o depresji te pierwsze, były mi bliskie bo też mam taką znajomość, obecnie dzięki mojej pracy nie mam z nią kontaktu. Będę tu zaglądać od czasu do czasu 😘

  2. Aż pokuszę się o komentarz, chociaż zazwyczaj należę do cichych czytelniczek. Mam 26 lat, śledzę Twojego bloga od gimnazjum. Śledziłam też Szafę Sztywniary, Styledigger, Venilę Kostis, Miss Ferreirę. Stanowiłyście i stanowicie dla mnie duży wyznacznik śmiałego, publicznego wyrażania swoich poglądów i życia na własnych zasadach. Cenię sobie blogi jako niezależne internetowe byty, męczą mnie z kolei social media, przez formę skłaniającą do niepostrzeżonego tracenia tam większej ilości czasu, a niekiedy przypadkowe i błyskawiczne nadziewanie się na szpilki porównań.
    Uwielbiam Twoje kreatywne podejście do tematów wpisów, jak i właśnie wytrwałość w pielęgnowaniu tego miejsca, również wciąż będę to od czasu do czasu zaglądać!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *