Topshop jumpsuit, denim jacket and bag, Primark flats

Photos by Myszak and me


Jedną z różnic kulturowych między Polską a Wielką Brytanią zdecydowanie jest podejście do ubioru, zwłaszcza cudzego. W UK, nawet w małych miasteczkach, można wyjść ubranym w najdziwniejszą kreację i może ktoś uraczy nas spojrzeniem, choć wcale niekoniecznie. Na komentarz nie ma co liczyć. Na gdańskiej Morenie natomiast (jakieś dwa-trzy razy większej niż moja mieścina) panowie sączący piwo na ławeczce zastanawiali się na głos czy mam na sobie spódniczkę czy majteczki. Innym razem panowie robotnicy przeżywali jakiś inny element garderoby.

Mnie tam żadni panowie niestraszni, bo ja nie z tych co to oblewają się dziewiczym rumieńcem na wspomnienie majteczek, a i w czasach liceum ubierałam się bardziej pokrętnie, żyłam z takimi komentarzami i nic mi się nie stało*. Z drugiej jednak strony wszelkie komentarze części społeczeństwa chodzącej w kultowych klapkach Kubota uważam za lekko nietrafione. Chyba, że miał to być taki morenowy folkowy podryw i się nie poznałam. To wtedy przepraszam.

*Tak, byłam kindermetalem i słyszałam czasem, że jestem dzieckiem/dziwką/sługusem Szatana, chociaż siedziałam w kościele co niedziela 😉

Ps Dzisiaj jestem manekinem z Topshopu.

Podoba Ci się? Podaj dalej »

61923936_301827807423707_1414915001336679940_n copy

Autorka

Marta Dziok-Kaczyńska
Riennahera​

Nie chcę sprzedać Ci wizji perfekcyjnego życia jak ze strony w kolorowym czasopiśmie. Chcę być dobrą sobą i porządną osobą. Może Ty też?

Scroll to Top