200117_riennahera-131
Riennahera

Riennahera

10 myśli w czasach zarazy

UWAGA! Tylko niepoważne myśli. Tych poważnych wszędzie jest bardzo dużo i z pewnością każdy ma swoje niewyczerpane źródło, z którego może zasięgać wciąż nowych. Tutaj, tym razem, używam humoru żeby nie zwariować. Bo, między innymi, po to właśnie wymyślono humor. Jeśli chcesz się oburzać, pouczać, kazać być godnym i tkwić w kontemplacji, to nie tutaj. Albo nie tym razem. Może następny tekst będzie poważny.

Wpis powstał we współpracy z najlepszym na świecie Międzynarodowym Legionem Pończoch Pogardy

Zapraszam do dzielenia się własnymi myślami. Im bardziej absurdalne, tym lepiej. 

W końcu przestanę być „złą wnusią która nie odwiedza babci!”. Teraz nieodwiedzanie jest oznaką troski 

(Legionistka Olga M. )

 Skoro pandemia, to po ulicach powinny grasować pandy a nie jakieś tam wirusy.

(Legionistka Anna B.)

Czy autficiki na czas kwarantanny nie powinny się nazywać inficiki?

Legionistka Anna Dorota M.

Czuwała nad nami Opatrzność, kiedy na chwilę przed pandemią, zupełnie niezależnie od niej, zamawialiśmy do domu cztery kartony whisky. 

W każdym tygodniu inny towar jest na topie listy produktów deficytowych. Przy pierwszym szoku były to żele antybakteryjne i papier toaletowy. Zaraz potem paracetamol. Później jajka i mąka. W tej chwili baked beansy w puszce. Czy słyszałam coś o drożdżach?

Kiedy koleżanka próbowała zrobić nam zakupy gdy ściśle się izolowaliśmy, nie mogła dostać piersi z kurczaka, ale dostępne były kraby i dziczyzna. 

LET THEM EAT CAKES.

Kiedy na instastories wspomniałam, że nie zrobiłam zapasów suchego szamponu, dostałam wiele wiadomości, że mąka ziemniaczana działa równie dobrze. Przepraszam Was. Przepraszam, że mogłyście pomyśleć, że jestem na tyle kompetentna w kuchni, żeby mieć mąkę ziemniaczaną i wiedzieć co się z niej robi. 

Czuję się niczym Gordon Ramsay robiąc cokolwiek co wymaga zwykłej mąki…(właściwie używam jej tylko do chleba bananowego i smażonej ryby). 

Nikt mi nie powie, że Prosecco to nie jest towar pierwszej potrzeby. Prosecco regularnie ratuje życie przynajmniej dwóm osobom w moim domu (trzem, jeśli liczyć moje życie zmarnowane w więzieniu). A kto wie, może i jest tych uratowanych więcej, może gdybym zaczęła killing spree to wbiłabym się z rozpędu i do sąsiadów i w przechodniów.

Nic nie było mnie w stanie przekonać do biegania. Ani biegające przyjaciółki, ani mąż, ani troska o figurę, ani moda, ani w ogóle nic. Nie znoszę biegać. To znaczy nie znosiłam. Od zeszłego tygodnia kocham, uwielbiam i jestem wytrawnym biegaczem. Przebiegam dwa kilometry i dwieście sześćdziesiąt metrów. „Samotność długodystansowca” to o mnie.

(Na chwilę obecną wg wytycznych brytyjskiego rządu można raz dziennie w celu zadbać o kondycję fizyczną poza domem)

Na ulicach widać niemało osób, które odkryły w sobie pasję do biegania. Swój pozna swego. Najczęściej widzę je przez okno, ponieważ sama korzystam z uroków posiadania bobaska i biegam między pierwszą poranną zmianą pieluchy a końcówką bobaśnego śniadania. Czyli o 7 rano. Dla zachowania resztek godności.

Wy też robicie pełen makijaż na wyjście do sklepu?

Mam nadzieję, że to się wkrótce skończy, nie stać mnie na pandemię. Z żalu po utraconych wakacjach, na których właśnie miałam być, w przypływie hormonalnej rozpaczy (i być może pod wpływem prosecco) kupiłam siedem sukienek z Zary. Będę miała w czym chodzić do sklepu. 

Trzymajcie się, kochajcie się, pajacujcie. 

To pomaga. 

Zdjęcia: Ewa Karaszkiewicz

Podoba Ci się? Podaj dalej »

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on email
61923936_301827807423707_1414915001336679940_n copy

Autorka

Marta Dziok-Kaczyńska
Riennahera​

Nie chcę sprzedać Ci wizji perfekcyjnego życia jak ze strony w kolorowym czasopiśmie. Chcę być dobrą sobą i porządną osobą. Może Ty też?

12 thoughts on “10 myśli w czasach zarazy”

  1. Pandemia wymusza zmianę stylu. Schudłam i miałam zrobić zakupy ubraniowe. Niestety wszystkie moje nowe ciuchy będą sukienkami bo tylko to mogę kupić przez internet i wyglądać. 🤷‍♀️

      1. Właśnie w pandemii bo jestem na diecie od lutego czyli już całą wieczność, ale obiecałam sobie że jak osiągnę pewien cel to nagrodzę się ubraniami. Więc osiągnęłam ten cel dopiero jak pozamykali sklepy i teraz nie mam w czym chodzić.

          1. Też schudłam w pandemii. Brak stołówki biurowej, koniec spotykania sie z koleżankami na pizzę i prosecco oraz koniec planszówkowych wieczorów z przekąskami – wszystko to się złozyło na -3 kilo od poczatku marca.

  2. Punkt 8 to coś o mnie. Zawsze mówiłam, że bieganie jest beznadzieje, nudne i że nigdy tego nie będę robić. A teraz, odkąd jest to pretekst do wyjścia z domu i odetchnięcia świeżym powietrzem, nagle zrobiłam swoje pierwsze kilometry.

    Ps. Na telekonferencji w pracy, trzeba ładnie wyglądać tylko od góry. Spodni od piżamy nie widać 😛

    1. Poszłam kiedyś na studiach biegać i się rozchorowałam, do końca studiów uznawałam, że bieganie jest zbyt niebezpieczne. A teraz? Żyję na krawędzi.

      1. Ja jako nastolatka zaczęłam biegać i zległam na ospę wietrzną, a po tygodniu wycięli mi wyrostek. Teraz już nie dbam o siebie i biegam

  3. Małgorzata Dziok

    Założyłam zieloną kurtkę, zrobiłam makijaż i umyłam włosy bo do lasu na pół nielegalu poszłam ( z psem ). I dobrze zrobiłam, bo nie byłam tam sama. Inni partyzanci mówią, że ten kawałek lasu jest legalny, bo nie państwowy. Jutro do sklepu chyba nowe buty sportowe włożę. Pies jedzie ze mną. Pies to jednak przyjaciel jest … i alibi. Po lesie nie biegam , ukrywam się za drzewami.

  4. Od dawna próbowałam zacząć ćwiczyć w domu. Bezskutecznie. Przyszła pandemia, czas w domu, a mnie nosi. I co? I zaczęłam ćwiczyć! No cud nad Wisłą 2020 😀

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Przewiń do góry