sceny7
Riennahera

Riennahera

Sceny rodzinne, odcinek 8

Życie z dzieckiem pełne jest zachwytów. Życie z dzieckiem pełne jest poniżeń. Wyrównują się. Kiedy wycierasz krewetki i keczup z podłogi restauracji, myślisz jak pięknie wyglądają śpiąc, bo musisz jakoś się hamować, żeby nie uciec.

Dzieci nie są sensem życia. Jeśli dla kogoś dziecko to sens, martwiłabym się. Dzieci są natomiast na pewno solą życia. Ilość radości, głupawek i innych, krem, emocji, którą dostarczają, przekracza wszystko czego doświadczało się dotychczas w relacjach z ludźmi. Od fal miłości po fale wstydu. Od smutku i lęku po głupawki.

Zresztą, sami zobaczcie.

♥︎

Oto pewnego pięknego dnia, idę do przedszkola odebrać córeczki. A kiedy wybiegają do mnie podekscytowane, zauważam w torbie Iony lalkę.

  • Mamo, mamo, dostałam coś pięknego!
  • Widzę, ale dlaczego?
  • Iona powiedziała, że nie ma w domu lalek, więc Anita jej kupiła – oznajmia wychowawczyni.
    Anita to druga wychowawczyni.
    A ja stoję pod drzwiami z burakiem na twarzy.

Czy Iona nie ma w domu lalek? Ma coś około dziesięciu.
Tak, przyznaję, nie miała lalki w typie Barbie.
Czy powiedziała kiedykolwiek, że chce mieć lalkę w typie Barbie? Czy kiedy bawiła się u babci na wakacjach moimi lalkami Barbie, powiedziała, że chciałaby wziąć je do domu?
Nie i nie.

♥︎

Ell opowiada mi, co mu się przed chwilą wydarzyło:
Iona wstała znad skończonej miski płatków, gdy odkurzałem. Spojrzała na mnie.

  • Tato, a może pogadamy sobie?
    Wyłączyłem odkurzacz.
  • A o czym chcesz żebyśmy pogadali?
  • O cini minis.


Żyjemy w Wielkiej Brytanii, więc śmierć Królowej w oczywisty sposób była tematem, który otaczał dzieci i którym się interesowały. A na pewno interesowała się nim Iona.

  • Mamo, pokażesz mi zdjęcia królowej?
  • Oczywiście.
  • O, ma czapkę! – podziwia kapelusz Elżbiety.
    Oglądamy dalej.
  • Tu ma niebieską czapkę, tu ma różową…-widać zachwyt w oczach dziecka.
    Wciąż oglądamy.
  • Mamo, ale na tych zdjęciach królowa nie ma żadnej czapki…- mówi zawiedziona Ionka.

♥︎

  • Mamo, ta mucha co leży na oknie nie żyje – oświadcza Iona.
    Patrzę na okno. No leży. I nie żyje. Nie jestem Perfekcyjną Panią Domu i przydarzyła się zdechła mucha.
  • Zgadza się, kochanie.
  • Jak królowa?
    Otwieram szeroko usta.
  • Nie kochanie. To znaczy tak, obie nie żyją, ale mucha żyła krótko, a królowa długo.
  • A dlaczego?
  • Bo muchy żyją zwykle krótko, a królowe długo.
  • A dlaczego?

No. Macie odpowiedź? Dlaczego?

♥︎


W tym wiekopomnym momencie historii, zaciągnęłam dzieci na pogrzeb Elżbiety II. Żeby mogły kiedyś o nim mówić swoim dzieciom. Czy coś.
Oczywiście obie zasnęły, nie przeszkadzały im ani tłumy, ani salwy honorowe z armat. Niespecjalnie cokolwiek je interesowało.

  • Ionka, co ci się dzisiaj najbardziej podobało? – pytam nieco dla formalności po całym dniu wysiłku w milionowym tłumie.
  • Królowa w pudełku.


Takie tam typowe śniadanko.

  • Mamo, a dlaczego byłaś w ciąży i urodziłaś moją siostrę Orlę? – pyta nagle Iona.
    A ja jestem średnio wyspana, a na dodatek w lekko psotnym nastroju, więc walę prosto z mostu.
  • Bo mieliśmy z tatą seks.
    I już szykuję się na rozmowę o tym skąd się biorą dzieci, gdy…
  • Ha ha ha, wiedziałam! – odpowiada Iona z satysfakcją.
  • I wraca do płatków z mlekiem. Nie ma tematu.

♥︎

Orla z pewnością najbardziej na świecie kocha mnie. To po prostu widać. Miewa obsesję mamy.
Za to Iona jest według mnie córeczką tatusia. Chociaż miewa humory i lgnie do mnie. Czasem o tym dyskutujemy, oczywiście na luzie.

  • Iona mówi, że ciągle chce do mamy – stwierdza Ell.
  • Nie masz racji. Zobacz. Iona, kto jest ci najbliższy? – pytam.
  • Tata – odpowiada mała bez zastanowienia.
  • Widzisz? Mówiłam ci – odpowiadam z satysfakcją.
  • A komu najbardziej wierzysz i ufasz? – próbuje dalej Ell.
  • Belli.

Bella to jej trzyletnia przyjaciółka.

♥︎

Dzieci rosną jak na drożdżach. A czasem z dnia na dzień przechodzą wielkie metamorfozy.
Dziewczynki nie widziały się w wakacje prawie miesiąc ze swoim ulubionym kolegą Leo. W końcu, spotykają się. Leo i Iona przytulają się, chłopiec staje jednak jak wryty na widok małej Orli. Która pierwszy raz ma na głowie…wait for it…SPINKĘ.

  • Mummy, look! Baby Orla turned into a girl! (Mamo, zobacz, bobas Orla zmienił się w dziewczynkę)
  • She was always a girl…(Zawsze była dziewczynką)
    Nie żeby ktokolwiek to ukrywał. Nosiła sukienki i w ogóle…
    Leo nie jest pewien. Chodzi, patrzy, ocenia.
  • Baby Orla turned into a girl – oświadcza w końcu ostatecznie.

Iona codziennie próbuje szczuć rodziców na siebie oraz karać nas i nagradzać za zachowanie wobec niej. Co chwilę zmienia front, kto jest najlepszy, kogo lubi, a kogo nie.

  • Nie lubię mamy. Tata jest najlepszy.
  • Ionko, nie można tak mówić! Mamie jest przykro – upomina ojciec.
  • Ionko, przecież dzisiaj zabrałam cię na taką miłą wycieczkę, czemu mnie nie lubisz?
  • Bo mama mi krzyczy i mendzi i sapie.

I próbuj upominać dziecko, kiedy dusisz się ze śmiechu. Może to od tego sapania…

Więc tak. Sól życia.

Podoba Ci się? Podaj dalej »

61923936_301827807423707_1414915001336679940_n copy

Autorka

Marta Dziok-Kaczyńska
Riennahera​

Nie chcę sprzedać Ci wizji perfekcyjnego życia jak ze strony w kolorowym czasopiśmie. Chcę być dobrą sobą i porządną osobą. Może Ty też?

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewiń do góry