Kiedy ktoś umrze, życie toczy się dalej. Nie przestajesz oddychać. Nie przestajesz jeść, spać ani wydalać. Dzieci wciąż muszą rano do szkoły, psy na dwór. Trzeba zapłacić rachunki. Na Netflixie będzie nowy serial.
Pozornie nic się nie zmienia.
Będziesz żyć dalej bez tej osoby. Będziesz nawet mieć szczęśliwe życie. Mnóstwo rzeczy będzie Cię cieszyć. Może wcześniej, może później. Smucić też. Pojawią się nowe problemy, zupełnie niezwiązane z jej odejściem.
Tylko czegoś już zawsze będzie brakować. Jakby w twoim daniu zabrakło składnika. Nie był to kluczowy składnik, da się gotować bez niego, zastąpić innym. Ale smak potrawy zmieni się już nieodwracalnie, na zawsze.
Wszystko smakuje inaczej. Czasem tylko inaczej, czasem gorzej. Czasem będziesz wyobrażać sobie jak mogłoby smakować, gdyby…
Kiedy zmarł mój wujek, a lata później babcia, żałowałam wielu rzeczy. Jedną z nich było to, że nikt już ich nie pozna. Przepadną w odmętach ludzkości. Nikt nie będzie wiedział, jaki wujek był zajebisty, bo umarł przed erą social mediów. Nie ma po nim śladów w internecie. Nie zdążył nawet zobaczyć “Zemsty Sithów”, a “Gwiezdne Wojny” to było nasze wspólne hobby, do którego mnie wprowadził, gdy miałam kilka lat. Od dwudziestu lat nikt nie mówi przy rodzinnym spędzie “nalej mi Imperialnej” i nikt nie rozumie tego żartu. To takie nic, ale życie nie smakuje już równie dobrze. Wciąż żal mi wszystkich straconych przygód, które nie miały miejsca. Nie da się tego zmienić ani cofnąć, pogodziłam się z tym. Ale mogę czuć żal.
Babcia była babcią. Babcie mają to do siebie, że każdy je kiedyś traci. Nic nadzwyczajnego. Siedem lat po jej odejściu czasami wciąż łapię się na myśli, że zaraz do niej zadzwonię i opowiem o…Wtedy sobie przypominam.
Kasia odeszła w kwietniu 2025 roku. Potrzebowałam, czasu do teraz, żeby to napisać.
Był okres, że pisałyśmy do siebie przez wiele godzin, codziennie. Od rana do wieczora. W ostatnim okresie było to raczej kilka do kilkunastu linijek co kilka dni.
Wiedziałam, że coś jest nie tak, kiedy nie odpisała przez 24 godziny. Nie przeczytała nawet wiadomości. To było zupełnie nie w jej stylu. Czułam, że coś się stało. Dobrze czułam.
Czasami mam dalej ochotę wysyłać do niej wiadomości. Po tylu latach i tak zresztą spodziewam się, co by odpisała.
Moje życie jest teraz w realny sposób gorsze. Kasia wciągała mnie w światy, do których nie należę. Cała była przygodą. Żal mi tego, gdzie już razem nie pójdziemy. Że już nigdy nie wynajmiemy razem na festiwal mieszkania w Krakowie, że nie będę czekać na nią wśród kabli, jak skończy coś montować. Że nie obudzimy się już na podłodze mieszkania na Camden, po Sylwestrze, ten jeden raz w życiu, kiedy urwał mi się film. Że nie pokaże mi swojego lasu, a ja jej kolejnej książki. Miałyśmy mieć jeszcze razem tyle wspomnień. Przecież czuła się lepiej, gdy ostatni raz się widziałyśmy.
Miałyśmy całe dziesiątki wewnętrznych żartów, odniesień, których nie zrozumie nikt inny. Wraz z nią umarła cała rzeczywistość. Jak “Imperialna” w przypadku wujka, szara bluza z kapturem nigdy nie będzie już tak samo cieszyć. Nikt inny nie wie, o co w ogóle chodzi.
Czytanie na jej profilu, jaka była wspaniała we wspomnieniach swoich wielu znajomych, jest ukojeniem po stracie. Wiem, że wszyscy wiemy, że straciliśmy wyjątkową osobę. “We hope that people who love Katarzyna will find comfort in visiting her profile to remember and celebrate her life”, pisze systemowa wiadomość Facebooka. Ale tak jest. Znajduję mnóstwo pociechy w czytaniu o niej. To w ogóle dziwne. Rozmawiałyśmy od wielu lat, często, a jednocześnie nie jestem na pewno “bliską” osobą, której można współczuć i składać kondolencje. Miałam z kimś jedne z najbardziej intymnych rozmów w życiu, a de facto jakbyśmy ledwo się znały. Nie mam do nikogo pretensji, nie czuję nawet prawa do pretensji. Mam tylko refleksje. I tęsknotę.
Ciesze się jednak bardzo, że chociaż świat nie wie, jaki wspaniały był mój wujek Jacek i jaka super była babcia Teresa, to przynajmniej wciąż widzi, czarno na białym, jak dużo znaczyła dla ludzi Kasia. Za to mogę być jedynie wdzięczna technologii. Zresztą, bez technologii nie tylko byśmy się nie poznały, ale nie byłoby naszych rozmów.
Wstaję każdego dnia rano i żyję. Całkiem dobrze mi się żyje. Tylko potrawa jest nieco bardziej mdła.

