makijaz
Riennahera

Riennahera

Mój makijaż na co dzień jesienią, podczas pandemii

W kwestii makijażu jestem, powiedzmy, minimalistką. Nawet konserwatystką. Moje pełne szminek i cieni do oczu szufladki i półki w łazience mówią co innego i kiedyś będę musiała je pokonać, prawda jest jednak taka, że prawie codziennie maluję się tak samo. O ile się maluję.

Obecnie mam fazę na makijaż jak najszybszy w wykonaniu, żeby bobas nie zapłakała się oczekując na wyjście na spacer oraz żeby nic mi się nie rozmazało w cudownej jesiennej pogodzie i pod maseczką. Chcę jednak aby był w miarę efektowny i widoczny, żeby było wiadomo, że się ogarnęłam. Opanowałam go niemal do perfekcji, ponieważ jego wykonanie zajmuje około dziesięciu minut. Jeśli się bardzo postarać, to może nawet krócej. 

Mam dwie wersje. Jedna – jak na zdjęciu. Dominuje czerwona szminka. Druga wersja – kreska na oku i blade usta.

Nie jestem blogerką urodową ani żadną make up artist. Ale jeśli chcesz szybki i sprawdzony proces, który zawsze daje dobry efekt, oto on, krok po kroku. Zdecydowana większość tych produktów już pojawiła się na blogu, co zrobić. Jak są dobre, to są dobre i już. To trochę jak z ubraniami. Jeśli sweter czy kożuch pokazuję od przynajmniej dekady, to były dobrą inwestycją.

Ole Henriksen Banana Bright Vitamin C Serum: Kupiłam go z instagramowego polecenia Red Lipstick Monster, oczekując cudów. Czy jest cudowny? Nie wiem. Może nie używam go wystarczająco intensywnie żeby dokonał cudów ( w tej chwili głównie w dni, kiedy się maluję), ale nie mam do niego zastrzeżeń. Po nałożeniu czuję świeżość, a cera zrobiła się jakaś taka milsza. Czasem jak wstaję rano i patrzę w lustro, to wydaję się sobie młodsza niż kilka miesięcy temu. Ale może mi się wydaje. Jest porządnie drogi, jednak może kiedy mi się skończy zobaczę wielką różnicę w stanie skóry? Zobaczymy. Na razie używam, lubię i jestem pełna nadziei.

Ole Henriksen Banana Bright Eye Crème: Kupiony do kompletu z serum. Właściwie takie same uwagi.

Mac Studio Fix Fluid : Ten sam podkład jest ze mną od lat. Używam go praktycznie cały rok, nieco mniej latem, wtedy przerzucam się czasem na krem BB. Daje pokrycie, zasłania czerwone plamy na twarzy, jednocześnie nie wysusza. Nie kupuję niczego innego, bo nie potrzebuję.

Benefit Boi-ing Cakeless Concealer : Zastępstwo dla mojego nieodżałowanego korektora z Kiehl’s, który był wspaniały. Ten jest dobry, bez rewelacji, ale i bez problemów. Robi robotę, ma idealny odcień, rzeczywiście nie roluje się i na razie nie szukam niczego innego.

Puder Ecocera: Używam go od dwóch lat i na początku nie kochałam go jakoś bardzo. Teraz absolutnie go uwielbiam. Odkąd przestałam chodzić do biura, jeździć codziennie metrem (gdzie pociłam się jeszcze zanim wsiadłam do wagonu) i siedzieć w klimatyzowanym pomieszczeniu, puder idealnie matuje mi twarz i niemal cały dzień spędzam bez poprawek. Ponieważ nie zamierzam wracać do biura, a i na codzienne metro się nie zapowiada, jest idealnie dostosowany do mojego trybu życia. Czasem wracam ze spaceru z bobasem i patrząc w lustro dziwię się jak ładnie wyglądam. Czasem budzę się po kilku godzinach drzemki na kanapie i mam taką samą reakcję. Jeśli masz podobny styl życia, chcesz go. I jest taniutki…

Mac Soft and Gentle: Nie wiem które to już opakowanie. Czwarte? 

Benefit Hoola : Wybaczcie brak zdjęcia, jest ze mnie ciamajda. Do podkreślania kości policzkowych używam bronzera Benefit Hoola. Tak, wiem, jest drogi. Tak, wiem, kosmetyki mają datę ważności. Ale…pssst…totalnie mam ten bronzer od jakichś pięciu lat i nie skończył mi się i jest bardzo fajny. Nie zachęcam nikogo do trzymania kosmetyku przez pięć lat, ale uznajmy, że JEST WYDAJNY.

Benefit Ka-Brow : Jak dla mnie Benefit jest zdecydowanym liderem produktów do stylizacji brwi. 

Benefit They’re Real: Mój ulubiony tusz wszechczasów. Wodoodporny i konkretny. Mama zapytała kiedyś czy mam sztuczne rzęsy. Chociaż kusi mnie, żeby spróbować nowego tuszu Benefitu, bo widziałam go na człowieku i wygląda chyba jeszcze fajniej. 

NYX Epic Wear eyeliner : Od kiedy mój ukochany i najlepszy na świecie Eyeliner CYO został wycofany ze sprzedaży, moje życie legło w gruzach. Dostałam od Was mnóstwo rekomendacji na instagramie i z przykrością muszę stwierdzić, że wszystko co do tej pory kupiłam z tej listy do niczego się nie nadaje. W ogóle nie umywa się do niego. Jedyną akceptowalną alternatywą jest póki co eyeliner NYX. Nie trzyma się przez całą dobę jak Tattoo, czasem zdarza mi się go nieuważnie rozetrzeć ręką. Ale w kwietniu podczas pikniku w parku złapał nas ulewny deszcz, taki z gatunku, że nawet majtki ma się mokre i…NYX się nie rozmazał! Wyglądałam jak zmokła kura, ale krechę miałam idealną. Większość dni trzyma się większość czasu. Wypróbowałam spokojnie z dziesięć innych. Nie ma konkurencji.

Avon True Power Stay: Uwielbiam tę serię z Avonu, ponieważ szminka nie rozmazuje się i trzyma naprawdę wiele godzin. Nie żeby od razu szesnaście, poprawki są niezbędne, ale ze trzy-cztery na pewno. Rozwiązuje to dwa zasadnicze problemy. Maseczka nie jest uwalona pigmentem od środka, a kiedy bawię się z dzieckiem i całuję je w głowę lub policzek, nie zostawia krwawych śladów, które mogłyby skłonić do przemyśleń, że je biję. WIN. 

Czerwona szminka ma wiele zalet. Reszta makijażu może być bardzo delikatna, a czerwień od razu nadaje charakteru. Jeśli rano odprowadzając bobasa do żłobka mam czerwoną szminkę, to nawet w ciuchach, które noszę od trzech dni, wyglądam jakbym się starała. Chociaż nie zmyłam wczoraj makijażu, a nałożenie szminki zajęło kilkanaście sekund…W końcu, czerwień wygląda ładnie w ponurym świetle końca roku, kontrastuje z warstwami, szalikami i czapkami, dodaje dramatyzmu, pazura, promienności. Czerwona szminka i tusz do rzęs to mój najszybszy makijaż. A ulubiony kolor – Making Moves Melon. Chociaż dla mnie to kolor Intensywnego Pomidora.

Rimmel Kate Nudes: Dobra szminka nude to wielka rzadkość. Przynajmniej ja mam problem z dobraniem idealnego odcienia, który nie zleje się ze skórą, nie będzie wyglądał tanio, tylko właśnie świeżo i naturalnie. Nie znalazłam nic ładniejszego niż odcień 43.

Na chwilę obecną to tyle. Chociaż właśnie wraca mi miłość do cieni i malowania oczu. Kupiłam nowe pędzle i być może w grudniu powrócę z jakimiś fajnymi paletami?

Używacie czegoś z mojej listy?

PS (dwa linki są afiliacyjne 🙂 )

PSS Zdjęcie w nagłówku Kat Terek

Podoba Ci się? Podaj dalej »

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on email
61923936_301827807423707_1414915001336679940_n copy

Autorka

Marta Dziok-Kaczyńska
Riennahera​

Nie chcę sprzedać Ci wizji perfekcyjnego życia jak ze strony w kolorowym czasopiśmie. Chcę być dobrą sobą i porządną osobą. Może Ty też?

2 thoughts on “Mój makijaż na co dzień jesienią, podczas pandemii”

  1. Szminki z Rimmela z tej kolekcji z Kate są cudne. Mam chyba jakiś fajny nudziak (póki co mam fazę na ciemniejsze odcienie, ale wrócę do niego), i piękna czerwien. Wiadomo, nie trzymają się tyle, ale przy pracy zdalnej nie muszą.
    Z Benefitu mam tylko tusz Bad Gal costam i jest super. Kosztuje maximum tego, ile jestem w stanie wydać na tego typu kosmetyk, ale naprawdę robi robote.

  2. uwielbiam szminki z kolorze pomidora, ale w dobie maseczek przestałam malować usta – dzięki za to polecenie, wypróbuję tego niebrudzacza 🙂

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Przewiń do góry