• w ciąża
  • w dniu

39 tydzień ciąży

Okresy przejściowe zawsze są wyzwaniem. Mają swoje mniejsze lub większe uroki, niezmiennie towarzyszy im jednak niepewność. Bycie nastolatkiem bywa tak piękne jak i okrutne. Dostarcza cudownych wspomnień, ale wolałabym do tego okresu nie wracać. Bycie w ciąży jest jak skrócona wersja bycia nastolatkiem, łącznie z burzą hormonów. 

Stres oczekiwania na coś bardzo dobrego nie jest wcale takim odległym uczuciem od stresu przed czymś bardzo złym. Niektórzy kochają adrenalinę. Nie jestem jak oni. Lepiej radzę sobie z samą sytuacją, jakakolwiek by nie była, niż z niewiadomymi. To jak czekanie na samolot. Jesteś na lotnisku i masz czas jeszcze coś porobić, ale nie jest to w żadnym wypadku normalna sytuacja, w której robisz to co zwykle. Jesteś w całości czekaniem. Zastygasz w przeciągającym się momencie jak owad w bursztynie. 

Nie robię w tej chwili większości rzeczy, które były moim życiem. Nie pracuję, nie planuję. Zasypują mnie reklamy sztuk teatralnych. W poprzednim życiu miałabym już bilety na przynajmniej trzy w przyszłym roku. Z oczywistych względów nie mam żadnych. Nie znam nowej siebie i nie wiem czy w czerwcu będę jedynie marzyć o wyjściu z domu czy marzyć o tym, by nigdy nie musieć wychodzić. Jednocześnie nie czuję się komfortowo ze wszystkimi rzeczami kupionymi dla Osoby, której też nie znam, która pozostaje wciąż Wielkim Nieobecnym. Czy ja tę Osobę w ogóle polubię? Może przecież okazać się zupełnie nieprzyjemna. 

 

 

Nie wiem czego chcę. Nie wiem co czuję. Nie wiem co myślę. 

Czy się cieszę? Trochę. 

Czy się boję? Trochę. 

Piję, jem i śpię. I tak codziennie, z drobnymi modyfikacjami. Kiedy zaczynam strofować się za brak pracowitości i ciągłe zmęczenie, przypominam sobie, że nie jestem przecież na żadnych kreatywnych wakacjach, podczas których mam odnaleźć sens dalszego życia. Wiem, że mam odpocząć. Nie chcę odpocząć. Muszę odpocząć.  

Chwilami dopada mnie panika, która nie ma jednego źródła. Jest raczej tworem wszystkich lęków, czasami zupełnie sprzecznych. Boję się porodu, nie mogę doczekać się porodu, chcę już nie musieć czekać, chcę, żeby nic się nie zmieniło. To ten okres, kiedy mam już zupełnie dość starego życia w formie, jaką znam od dziewięciu miesięcy, ale nie wiem czy jestem już gotowa na nowe. Bywałam już bardziej gotowa. Czasami myślę, że nie mogę się doczekać, a kiedy indziej, że to w ogóle nie dla mnie. Dla biegu wydarzeń nie ma to oczywiście żadnego znaczenia. Będzie co ma być i tak będzie dobrze. 

Z jednej strony podjęłam decyzję, że czas na krok naprzód. Z drugiej strony obawiam się, że już nigdy nie będę sobą. Niczego nie żałuję. Po prostu mam dużo uczuć, które próbuję obłaskawić i nazwać. Nie żeby wyłaniała się z nich jakakolwiek spójna wizja. 

Życie ma jednak niewiele wspólnego ze spójnymi wizjami. 

 

  • Weronika Szwajda

    W odpowiedzi na wątpliwość ‚czy ja tą osobę w ogóle polubię’, to ja zawsze miałam takie myślenie, że dziecko to w połowie Ty a w połowie Twój ulubiony człowiek na świecie, więc trudno sobie wyobrazić, że się go nie polubi!

    • Marta

      Tylko zarówno ja, jak i mój ulubiony człowiek na świecie panujemy nad swoimi pęcherzami i zwieraczami, jak i jak już się drzemy, to w logicznych tyradach. A toto coś ani tak, ani śmak… Nawet pada nie potrzyma, żeby chociaż pograć z matką, jak będzie na macierzyńskim albo coś. Lubię siebie i jego za dorosłe rzeczy, a dziecko długo będzie dzieckiem. Zatem nadal mi ciężko to sobie wyobrazić. I zastanawiam się, czy ja w ogóle powinnam mieć dziecko.

      • Ten etap, o którym piszesz, jest najtrudniejszy, ale w sumie bardzo szybko mija. Ja ze swoim dwulatkiem mogę już i pożartować, i potańczyć, i ciasto piec, i okna myć 😀 No i poprzytulać się, i usłyszeć, że „kofa” mnie. A komórkę od dawna już umie trzymać;)

        A takie nowonarodzone maleństwo trzeba poznać, poobserwować. No i trzeba się nastawić na poddanie się jego rządom. Moment, w którym uda Ci się porzucić wszelką nadzieję (nadzieję na posiadanie kontroli nad swoim życiem;)), jest momentem, w którym zaczniesz się cieszyć na 100% z macierzyństwa.

        • Najtrudniejszy? Odkąd mam 9latka marze by miał znów 9 dni. Każdy etap życia dziecka jest trudny.

          • Haha może być i tak 🙂 Dla mnie te pierwsze miesiące były bardzo trudne (ale wiązało się to również z ogólnie pojętym stanem zdrowia synka i moim). Wyobrażam sobie (choć dla mnie brzmi to jak legenda o jednorożcu ;)), że wiele mam ma dzieci, które na początku tylko jedzą i śpią. I to w przewidywalnych odstepach czasowych. Wszystkim życzę takich dzieci <3

    • To tak nie działa. Moje dziecko w wielu aspektach jest moim i partnera przeciwieństwem i na tym tle obie strony bywają nieco wkurzone lub sfrustrowane. Ale jakoś to godzimy. 😉

  • Justyna Kopyczok

    Nigdy nie byłam w ciąży i nie wiem, czy kiedykolwiek w niej będę, ale jeśli będę, to na pewno wrócę do Twoich wpisów z tego czasu. Doskonale się czyta prawdziwe słowa, w dodatku prowokujące do myślenia. Dziękuję i trzymam kciuki za spokojny, bezpieczny poród:)

    • epharis

      To samo pomyślałam. Poczułam, że jeśli kiedykolwiek będę w ciąży, będę czuła się dokładnie tak, jak jest to opisane. I na pewno będę wątpić czy się nadaję do tej roli.
      Na ogół nie lubię dzieci. W związku z tym, czy aby na pewno polubię swoje? 😉

  • Sam fakt, że zdajesz sobie sprawę z tego, że PO nie będzisz już tą samą osobą (na jakiś czas), świadczy o tym, że będzie ok 🙂

    Z perspektywy czasu myślę, że czas, jaki miałam przed porodem, przeznaczyłabym teraz na czytanie o etapach rozwoju dziecka, metodach wspomagania ich itd. Nawet takie rzeczy jak sposoby przekładania dziecka z boczku na boczek wymagają pewnej wiedzy. Albo metody wyciszania dziecka.
    Oczywiście bez tych informacji też się da, ale z nimi jest po prostu łatwiej. To co jest bardziej znane, jest mniej straszne.
    A ja zmarnowałam tamten czas na remonty i inne takie bzdety 😉

    Ps: Bardzo ładne zdjęcia. Twoje portrety mąż robił? <3

    • „Nawet takie rzeczy jak sposoby przekładania dziecka z boczku na boczek wymagają pewnej wiedzy. Albo metody wyciszania dziecka” Jak to dobrze, że nie czytałam tych głupot w ciąży, tylko zabawne kryminały. Tyle radości z tego, że żadna z metod książkowych nie działa, mnie ominęło. 😉

  • Dzięki za to, co napisałaś. Myślę, że wiele osób czuło podobnie, tylko bało się to ubrać w słowa i puścić w świat. Sama też się tego wszystkiego boję.

  • Katarzyna Nieroda

    Bardzo trafnie ubrałaś w słowa to co czułam pod koniec ciąży. Myślę że nie ja jedna – nie jesteśmy (chyba na szczescie) tacy inni.

  • Będziesz sobą, tylko inaczej.
    Chciałam życzyć udanego oczekiwania, ale nie wiem, coby to miało znaczyć. Nie wiem też, czy dobrze napisałam „by” i czy nie powinno być rozłącznie. Więc może po prostu wirtualnie przytulę. I Osobę też 🙂

  • Kasia

    Każda z nas się boi i to jest normalne. Każda z nas też jakoś, lepiej lub gorzej, radzi sobie z porodem, dzieckiem i zmianą stylu życia. Wiadomo to nie jest jakieś super przyjemne przestawić się, ale też nie jest niewykonalne.

  • ania_pacuk

    „jesteś w całości czekaniem” ❤ absolutnie najlepszy tekst o ciąży, jaki kiedykolwiek czytałam. ściskam!

  • Pingback: Samopoczucie przed porodem, ostatnie dni ciąży - Lucky Lucka Blog()

  • Agnieszka Jabłońska

    Wielki buziak, przytulenie i trzymaj się ciepło, dasz radę na pewno 🙂 ! A teraz szczypta złośliwości i mam nadzieję zrozumiałego poczucia humoru: „współczuję Twojemu Mężowi :P”

  • miss kitten

    Kilka miesięcy temu miałam podobnie. I nie mogłam się doczekać, i bałam, i chciałam poznać już młodą, i się martwiłam jak będzie. A jak przyszło co do czego to najpierw poszłam na lody i na spacer, bo przecież nie może być tak, że to już, przecież jeszcze całe DWA dni do terminu!
    (I tulę. Będzie inaczej i może trudno, ale ja w życiu nie czułam że aż tak bardzo żyję na maksa jak przez te pierwsze tygodnie z Calineczką. I to było cudne uczucie)

  • Agnes

    Kocham swoja corke ale nie lubie jakim jest rodzajem czlowieka. Wierzac ze ludzie sie troche zmieniaja mam nadzieje ze w przyszlosci bedzie lepiej.

    • Monika | mamemocje.blogspot.co

      mogłabyś rozwinąć? jakim jest rodzajem człowieka?

  • Laura

    pierwszy raz komentarz mimo ze czytam Twojego bloga od lat. Czytam i bardzo, bardzo lubie. Rozumiem Ciebie w wielu tematach, bliskie jest mi to co.piszesz, chociaz w wielu jestesmy na pewno rozne (jestem jedna z tych kobiet ktore mowia o wczesnej ciazy per Fasolka, o cudzej rowniez 😀). Dzisiaj poruszyl mnie Twoj wpis, bo tak pieknie ubralas w slowa to co wiele kobiet czuje pod koniec ciazy. Cztery lata temu tez bylam w 39 tygodniu ciazy…. tak niedawno i tak dawno (dzisiaj moja corka pytala nas o marzenia I o rzeczy ostateczne..). Przesylam Ci moc dobrej energii, trzymam kciuki 🙂 🙂

  • Wronska Ania

    fajne foty

Loading..